adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Dni Tischnerowskie

Dni Tischnerowskie
„TP” nr 21/2003



  Tygodnik Powszechny


  Felietony

  Tematy miesiąca


STAŁE DODATKI

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

JAZZ W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Szkoła myślenia na Scenie PWST

Pamięć

Bronisław Mamoń

Wersja do druku
Napisz komentarz

Przez ponad 20 lat ks. Józef Tischner prowadził wykłady na wydziale reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Studenci nazywali je katechezą. Te wykłady pozostawiły w uczniach ślady na całe dorosłe życie. Uczyły, że w teatrze teatr nie jest najważniejszy. Istotniejsze jest spotkanie, sztuka dialogu.

Jest coś wzruszającego w "manifestacji" pamięci o Zmarłym, który pozostaje obecny w pracach swoich wychowanków, pełniąc rolę jakby kompasu moralnego na ich drodze artystycznej. Stało się już tradycją, że w Dniach Tischnerowskich znaczny udział mają artyści: aktorzy, scenografowie, związani ściślej lub luźniej ze szkołą myślenia ks. Tischnera.
Na scenie krakowskiej PWST (przy ul. Straszewskiego) troje uczniów ks. Józefa Tischnera: Piotr Cieplak, Anna Augustynowicz i Andrzej Dziuk w dniach 9-10 maja wystąpili ze spektaklem, a właściwie z trzema przedstawieniami, dedykowanymi księdzu Tischnerowi.
Troje reżyserów o wyrazistych osobowościach twórczych i odmiennych stylistykach, pracujących w trzech różnych ośrodkach teatralnych (Cieplak w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu, Augustynowicz w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, Dziuk w zakopiańskim Teatrze Witkacego) pokazało to, co mogłoby w jakimś stopniu stanowić przesłanie intelektualne księdza Tischnera. Na spektakle złożyły się fragmenty wyjęte z wcześniej przygotowywanych przedstawień ("Księga Koheleta", "Pieśń") lub uteatralizowane urywki z ks. Tischnera ("Zło w dialogu kuszenia" z "Filozofii dramatu").


Nie chcę opisywać tych "przedstawień" w kategorii dokonań artystycznych. Najbardziej teatralnie zabrzmiała "Księga Koheleta", wyjęta ze spektaklu "Historia Jakuba" przygotowanego przez Piotra Cieplaka. Jest on zarówno autorem scenariusza opartego na III akcie "Akropolis" Stanisława Wyspiańskiego (bardzo dowolnie zinterpretowanego), jak i reżyserem przedstawienia. "Księga Koheleta" w wykonaniu Eryka Lubosa z akompaniamentem zespołu muzycznego "Kormorany" to wielki, porażający monodram o kondycji człowieka uwięzionego w doczesności i śmiertelności, skazanego na nijakość egzystencji i dramat niespełnienia. Porażka wpisana jest w jego los. W biblijną fabułę wrzucony jest projekt archetypicznych zachowań. Wszelkich zachowań, z jakimi mieliśmy do czynienia i będziemy mieć do czynienia. Scenograf ubrał aktora w czarne dżinsy, czarny podkoszulek. Eryk Lubos cały wielki monolog prowadzi

9 maja 2003, spektakl Andrzeja Dziuka na scenie PWST
na stopniowaniu napięć, wygrywaniu kontrastów i nastrojów. Gra pochyleniem ciała, przyspieszeniem oddechu, gestem rąk i ruchem nóg. Przyspiesza i zaraz spowolnia wypowiadaną frazę. Zawiesza jej kadencję. Monologowi aktora towarzyszy akompaniament grupy muzycznej - psychodeliczny i obsesyjny, wyznaczający emocjonalny klimat przedstawienia i podpowiadający jego właściwy odbiór.
Anna Augustynowicz sięgnęła po tekst ks. Tischnera "Zło w dialogu kuszenia" (z książki "Filozofia dramatu"), opatrując go tytułem "Spotkanie: warsztat pracy". Jeden aktor (Grzegorz Falkowski) i dwie aktorki (Ewa Sobczakówna, Beata Zygarlicka) w ciemnych współczesnych garniturach byli w tym "spektaklu" jedynie lektorami: przekazicielami tekstu. Przestrzenie w nim zarysowane: dom, warsztat pracy, świątynia, cmentarz (a więc przestrzenie najbliższe człowiekowi) otrzymały należną im ewokację. Spektakl Augustynowicz wydał mi się trochę za monotonny i za bardzo zintelektualizowany. Nie najlepiej się go odbierało.
Bardzo teatralny był spektakl "Pieśń", który wyszedł spod ręki Andrzeja Dziuka. Przy konstruowaniu scenariusza autor odwoływał się do różnych tekstów ks. Tischnera (m.in. "Historii filozofii po góralsku"), do utworów poetyckich i pieśni ludowych. "Pieśń" dedykowana Księdzu Profesorowi skupiona była przede wszystkim na wygrywaniu walorów muzycznych. Bardzo piękna muzyka autorstwa Jerzego Chruścińskiego, pierwszego i głównego kompozytora w zespole teatralnym Andrzeja Dziuka. Na teatralność "Pieśni" pracowała także scenografia Teresy Iwanejko-Tarczyńskiej: taszystowskie w stylu feretrony, wprawiane w ruch przez aktorów ubranych w ubogie, niekompletne kostiumy, wskazujące jednoznacznie na markę firmy, na jej awangardowy emblemat. W spektaklu Andrzeja Dziuka nie mogło zabraknąć akcentu góralskiego. I nie zabrakło. Wniosła je muzyka zespołu Trebunie Tutki, zamykająca "Pieśń". Wzruszające świadectwo górali - i nasze.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny