"Tygodnik Powszechny", Nr 21 (2811), 25 maja 2003, http://www.tygodnik.com.pl/wydarzenia/dni-tischner/dni08.php

Najnowsze "tischneriana"

Dwa horyzonty
Adam Workowski

Wolne, a zarazem zakorzenione myślenie pozwala zbudować filozofię nadziei i wiary w Dobro - tak można najkrócej oddać sens wydanych w tych dniach książek na temat Józefa Tischnera. Obie przygotowali uczniowie filozofa. Jedna jest dynamiczna, bujna i niedokończona, druga - uporządkowana i niepełna.

Przy okazji "Dni Tischnerowskich" w Znaku ukazało się "Spotkanie" - zapis rozmów Anny Karoń-Ostrowskiej z ks. Tischnerem, a w Bibliotece Narodowej wydawnictwa Ossolineum "O człowieku" - wybór pism filozoficznych ks. Tischnera, pod redakcją i ze wstępem Aleksandra Bobki.

Podobne i niepodobne


Dla wielu czytelników lektura rozmów będzie dobrym wstępem do analizy tekstów antologii. Rozmowy z filozofem ukazują podłoże, historię i scenerię duchową, w której zrodziła się myśl Tischnera. Mimo to mam wątpliwości, ponieważ filozof napisał, że w radykalnym spotkaniu liczy się bardziej moc i sposób mówienia niż bezpośrednia treść. Spisana relacja nie może objawić tego, co w rozmowie najważniejsze. Zatem rozmowa nie tylko nie musi wyjaśnić gotowych tekstów, ale nawet sama staje się zagadką.



Wydaje się, że trzeba raczej odwrócić zależność - i w antologii głównych tekstów Tischnera szukać rozjaśnienia pytań i problemów, rodzących się w trakcie rozmów z nim. Artykuły pozwalają zrozumieć wewnętrzną dynamikę dialogu, wyłuskać momenty kluczowe, które w żywej rozmowie są zaznaczane jedynie sposobem i nieuchwytną w piśmie siłą mówienia. Wiele razy słyszałem, że w wykładach i tekstach Tischnera ludzie znajdowali odpowiedzi oraz zrozumienie rozmów i sporów, jakie z nimi prowadził.
Spisane rozmowy z Tischnerem możemy zatem uznać za szkice do jego dojrzałych tekstów. Jednak niekiedy nawet szkice nabierają wyjątkowego znaczenia. W latach 90. Tischner pisał dużo, ale nie wydał żadnego większego dzieła z filozofii. Mimo to wielu sądzi, że właśnie wtedy dokonała się potężna zmiana w jego myśleniu. Rozmowy z Karoń-Ostrowską są jednym z niewielu źródeł, które dokumentują tę filozoficzną ewolucję Tischnera.

Trudne pytania

Pokrewieństwo między książkami pogłębia fakt, że uczniowie w rozmowach i we wstępie do antologii stawiają swojemu Mistrzowi podstawowe pytania. Wskażę na dwa przykłady. Karoń-Ostrowskiej udaje się nakłonić Tischnera do postawienia zaskakującej tezy, że interesują go nie tyle spotkania między ludźmi, ile to, co dzieje się we wnętrzu osoby. Takie ujęcie zmusza do zadania pytania: czy nie powinniśmy przewartościować całego dorobku Tischnera? Przecież powszechnie przyjmuje się, że sednem filozofii dramatu było spotkanie z drugim człowiekiem.
Bobko pisze we wstępie do książki i dokumentuje w antologii, że w "Sporze o istnienie człowieka" następuje przełom w filozofii Tischnera. Wcześniej krakowski filozof propagował myślenie według wartości, ale zdał sobie sprawę, że prowadzi ono do estetyzacji życia - w której kluczowe miejsce zajmuje piękno. W życiu chodzi o dobro, które wybiera i zbawia, a kto żyje estetycznie, syci się wartościami i własną twórczością.
Jeśli przełom faktycznie nastąpił, to wcześniejsze książki Tischnera stają się podejrzane. Ktoś może nawet spytać z niepokojem: czy sam ksiądz Tischner nie uwodził słowem i nie kształtował jak artysta dusz swoich uczniów? Czy radykalne pytania i hipotezy uczniów mogą być potwierdzone? Twierdzenie Tischnera, że interesuje go podmiot spotkania, a nie samo spotkanie, brzmi prowokacyjnie. Można je, co prawda, rozumieć na gruncie jego tradycyjnej filozofii dramatu. Dla Tischnera samo spotkanie może być zewnętrznie błahe i przypadkowe (gdy ktoś pyta nas o drogę), ale staje się ważne, bo kształtuje wnętrze człowieka.
Co prawda, na pozór filozofia dramatu nie powinna koncentrować się na wnętrzu podmiotu, ale to tylko pozór, bo przecież wymiar dramatyczny stanowi sam rdzeń podmiotu i w nim właśnie odczuwamy, jak głęboko nasze istnienie jest związane z istnieniem innych ludzi.
Jednak to nie wyjaśnia do końca nacisku, jaki w rozmowie z Karoń-Ostrowską Tischner kładzie na rolę samego podmiotu. Dopiero późniejszy "Spór o istnienie człowieka" zdaje się rozjaśniać tajemnicę: Tischner mówi, że co prawda napotkani ludzie są nośnikami dobra, ale spotkać może ten, kto już wcześniej został naznaczony dobrem. Powtarza za Mistrzem Eckhartem, że "chodzi nie tyle o to, by czynić dobrze, ale żeby być dobrym". Zatem myślenie filozoficzne powinno koncentrować się na dobru ukrytym w duszy ludzkiej i na religijnym odniesieniu człowieka do Dobra.
Można odrzucać tezę Bobki, że Tischner dopiero w ostatnim dziele "porzucił" wartości na rzecz dobra. Wiadomo, że od dawna pisał, iż spotkanie otwiera horyzont agatologiczny - horyzont dobra i zła, który nie jest utożsamiany z wartościami, choć dopiero w horyzoncie dobra możliwe jest rzetelne myślenie według wartości. Tischner łączy ściśle światło i dobro. Do badania światła dobra używa metody fenomenologicznej, która pozwala odnajdywać ślady, jakie zostawia ono w świecie i w we wnętrzu człowieka.
Bobko ma jednak rację, że w ostatnim dziele Tischner zmienia myślenie o dobru, które nie jest już utożsamione ze światłem. Jest jak człowiek, który trzyma latarkę - oświetla drogę, ale sam pozostaje niewidoczny. Filozof dociera do źródła dobra, które jest niewidoczne i znajduje się poza zasięgiem metody fenomenologicznej. Nie ma wątpliwości, że w "Sporze o istnienie człowieka" Tischner pogłębia swoje rozumienie dobra i zakorzenia je w dramacie religijnym.
W swoich pytaniach i komentarzach Karoń-Ostrowska i Bobko słusznie zwrócili uwagę, że Tischner ostrzega przed pokusą estetycznego zauroczenia drugim człowiekiem i światem wartości. Grozi to wysuszeniem źródeł prawdziwego dobra, które odsłania się w relacji wybrania i zbawienia człowieka przez Dobro. Nie musi to znaczyć, że Tischner radykalnie odrzuca swoje wcześniejsze myślenie, ale jedno jest pewne: jego uczniowie stawiają przed nami rzeczywisty, a nie wydumany dylemat - czy myśl Tischnera rozwijała się jak kwiat z pączka, czy podlegała rewolucyjnym zmianom?

Wątpliwości


Karoń-Ostrowska stara się połączyć formę wywiadu-rzeki z autobiografią intelektualną. To trudne zadanie niekiedy udaje się doskonale, np. gdy Tischner na przykładzie własnego góralskiego życiorysu wyjaśnia niejasny dla wielu związek wolności i zakorzenienia. Oprócz fragmentów pasjonujących rozmowy zawierają jednak momenty myślowo słabsze. Mimo to nasza ciekawość nie zamiera. W roku '92, gdy powstawały, Tischner cieszył się potężną sławą i miał wielu wrogów - zatem frapująca jest wiedza, co wtedy myślał o historii, sobie i Polsce. Dzięki dialogowi poznajemy źródła myśli Tischnera i etapy jej wypracowania. Wyjątkowość tych rozmów polega też na tym, że Tischner nigdy nie mówił wiele o "robieniu" własnej filozofii. Uczennica śmiało zadaje pytania i wchodzi w spory. I tylko czasem daje się wyczuć subtelny sceptycyzm górala wobec uczonej białogłowy. Jeśli czujemy niedosyt i sądzimy, że "Spotkanie" nie zostało dokończone, a rozmowy powinny ciągnąć się dalej, to dowodzi tylko ich autentyczności - bo każde prawdziwe spotkanie jest niedokończone.
Teksty zebrane w antologii mają zupełnie inny charakter. Bobko wybrał teksty, które dokumentują drogę myślową Tischnera - od komentowania poglądów swoich nauczycieli aż do zbudowania dojrzałej filozofii dramatu. Tischner pisze o dobru i nadziei, lecz nadzieja jest zawsze odpowiedzią na pokusę rozpaczy. Więcej w tej filozofii opisów zła i błądzenia niż radości spotkań i przyszłego zbawienia...
Redaktor tomu świadomie przyjął klucz historyczno-antropologiczny i pominął teksty dotyczące filozofii polityki i filozofii pracy. Mam jednak kilka zarzutów.
Bobko przyjmuje mocne założenie, że myśl Tischnera zmieniała się zgodnie z upływającym czasem. Taka interpretacja jest naturalna i potwierdzona przez kolejne przygody z dziełami klasyków, które przemieniały horyzont myślenia Tischnera. Można jednak krytykować interpretację historyczną i twierdzić, że Tischner od samego początku podejmował pewne zagadnienia, które jedynie rozwijał w ciągu całego życia. Nie musi nas również przekonywać argument, że filozof zmieniał swoje myślenie pod wpływem lektur, bo wielu twierdzi (niekiedy złośliwie), że książki klasyków stanowiły dla niego tylko pretekst do własnych przemyśleń.
Jeśli przyjmiemy interpretację Bobki - wyłoni się zarzut znacznie poważniejszy. W antologii brakuje kilku tekstów, które miały historyczne znaczenie dla rozwoju myśli Tischnera. Chodzi mi przede wszystkim o artykuł z 1972 r. "Husserl-Ingarden, spór o istnienie świata", który wstrząsnął środowiskiem polskich fenomenologów, ponieważ niedługo po śmierci Ingardena jego uczeń przeszedł na stronę przeciwnika. I drugi, "Fenomenologia spotkania" z 1979 r., na którym wielu uczniów i studentów uczyło się podstaw filozofii dialogu Tischnera. Możliwe, że te teksty Tischner uznał za przekroczone i nie włączył do większych dzieł, ale przyjmując klucz historyczny nie należało ich pomijać.

Pokolenie uczniów


Dwie tak różne książki dają możliwość poznawania myśli Tischnera z wielu stron. Myśliciel odsłania się w rozmowie, dochodzeniu do prawdy i w ukończonych tekstach. Dotykamy myślenia stającego się "tu i teraz" i dojrzałych owoców tego myślenia. Słychać ton rasowego polemisty i natchnionego myśliciela. Może takie wielostronne spojrzenie pozwoli nam wejść głębiej w tajemnicę filozofa.
Obie książki pokazują, że do głosu zaczynają dochodzić uczniowie Tischnera. Zasługą Karoń-Ostrowskiej i Bobki jest ukazanie, że myślenie Mistrza podlegało mocnym procesom tektonicznym - wstrząsom, o których jeszcze niewiele wiadomo. W obu książkach uczniowie zadają trudne pytania i stawiają hipotezy. Widać, że myślenie Tischnera jest dla nich ciągle otwartym problemem. Na razie porządkują i uzupełniają jego spuściznę.
Ruszyło pokolenie.

ADAM WORKOWSKI, ur. 1962, dr. filozofii, jest adiunktem w Katedrze Metafizyki PAT i wykładowcą Collegium Civitas w Warszawie. Publikował m.in. w "Logosie i Ethosie" i "Znaku.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl