adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 

Finlandia

Irlandia
„TP” nr 11/2003


  Tygodnik Powszechny

  Felietony

  Tematy miesiąca

STAŁE DODATKI

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Noble dla Irlandii

„Unia dla Ciebie”

Ilu noblistów w dziedzinie literatury ma Irlandia? Odpowiedź wcale nie jest łatwa. Bo czy w ich poczet należy zaliczyć na przykład George’a Bernarda Shawa? 

Autor „Profesji Pani Warren” (1856–1950, Nobel 1925) urodził się wprawdzie w Dublinie, wyjechał jednak stamtąd w wieku dwudziestu lat i całym dojrzałym życiem związany był z Anglią. Atakował brytyjski imperializm, bronił też praw rodaków, dość jednak przewrotnie. W sztuce „Druga wyspa Johna Bulla” (1904) paradoksalnie odwraca potoczne sądy na temat Anglików i Irlandczyków, tym ostatnim przypisując prawdziwie brytyjskie cnoty. Wobec nacjonalizmu był krytyczny; „naród zdrowy – pisał – tak samo nie zdaje sobie sprawy ze swej narodowości, jak człowiek zdrowy nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma kości”. A po latach wspominał: „Jako Irlandczyk nie mogłem pretendować do patriotyzmu ani w stosunku do kraju, który opuściłem, ani do kraju, który go zrujnował”..

Podobne wątpliwości trudno mieć w przypadku Williama Butlera Yeatsa (1865–1939, Nobel 1923), choć – podobnie zresztą jak Shaw – był on protestantem, a rodzina Yeatsów przybyła do Irlandii dopiero w XVIII wieku z hrabstwa Yorkshire. Yeats – poeta, dramaturg i prozaik – nigdy wprawdzie nie nauczył się celtyckiego języka irlandzkiego (gaelic), stał się jednak współtwórcą „irlandzkiego odrodzenia”. Cała jego twórczość zakorzeniona jest w irlandzkiej tradycji i irlandzkim pejzażu.

Yeats był współzałożycielem irlandzkiego teatru narodowego (Abbey Theatre w Dublinie), przez lata kochał się beznadziejnie w działaczce ruchu niepodległościowego, aktorce Maud Gonne, przyjaźń łączyła go z innymi wybitnymi postaciami ówczesnej Irlandii, jak John O’Leary, Lady Gregory, John Millington Synge czy George Russell, w Wolnym Państwie Irlandzkim otrzymał godność senatora. Zaangażowanie w sprawę narodową łączył jednak zawsze z krytycyzmem i dystansem wobec meandrów irlandzkiej polityki. Elementy ludowej mitologii celtyckiej współistnieją u Yeatsa z tradycją francuskiego symbolizmu i wątkami ezoterycznymi, a fascynacja narodowym dziedzictwem Irlandii nie przeszkadzała mu sięgać do innych kultur – na przykład japońskiej. Doświadczeniu historycznemu i osobistemu umiał nadać wymiar uniwersalny, a wiersze napisane w ostatnich dwóch dekadach życia uczyniły zeń jednego z najwybitniejszych poetów XX wieku.

Kolejny irlandzki noblista młodszy był od Yeatsa o blisko 40 lat i podobnie jak wielu innych Irlandczyków wcześnie opuścił wyspę. Samuel Beckett (1906–1989, Nobel 1969), urodzony w Dublinie, absolwent romanistyki w Trinity College, większość życia spędził we Francji i od 1945 roku francuski stał się drugim językiem jego twórczości, a jego dramaty i proza wznoszą się ponad wszelkie narodowe podziały. Porażająca wizja sytuacji metafizycznej współczesnego człowieka, zawarta w „Czekając na Godota” czy „Końcówce”, należy do najprzenikliwszych i najodważniejszych diagnoz, na jakie zdobyła się XX-wieczna literatura.

Listę zamyka obecny w tym „Tygodniku” Seamus Heaney (Nobel 1995). Urodzony w 1939 roku w północnoirlandzkim okręgu Derry, w 1972 roku przeprowadził się na stałe na południe, do Republiki. Uważany jest za najwybitniejszego poetę irlandzkiego po Yeatsie, należy przy tym do plejady indywidualności poetyckich wywodzących się z Irlandii Północnej, jak Longley czy Mahon. 

Wielkim zaś nieobecnym pośród laureatów sławnej Nagrody jest oczywiście James Joyce (1882–1941), arcy-Irlandczyk skłócony ze swą ojczyzną. Autor „Dublińczyków” (1914), „Portretu artysty z czasów młodości” (1916), „Ulissesa” (1922) i „Finnegans Wake” (1939), pisarz, który zrewolucjonizował XX-wieczną powieść, a rodzinny Dublin przeniósł w przestrzeń mitu, nie został w Sztokholmie zauważony, podobnie zresztą jak kilku innych wielkich prozaików i poetów minionego wieku. Dodajmy, że w roku 1935 konserwatywna szwedzka Akademia nie znalazła nikogo godnego wyróżnienia... Na szczęście porządek nagród i wyróżnień nie jest właściwym porządkiem literatury, choć w przypadku Yeatsa, Becketta i Heaneya sztokholmskie jury błędu na pewno nie popełniło.

TF


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny