"Tygodnik Powszechny", Nr 15 (2805), 13 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/unia/finlandia/fin12.php

Wiara w Finlandii

Uczciwy jak luteranin

Marek Zając

Kościół Ewangelicko-Luterański w Finlandii liczy 4 miliony 405 tysięcy 246 członków, co stanowi 84,8 proc. obywateli. Zatrudnia 20 tys. pracowników i 200 tys. wolontariuszy. I choć Finowie rzadko odwiedzają kościoły, i tak uchodzą za najbardziej religijnych wśród Skandynawów.

- Jeszcze 50 lat temu ludzie przychodzili do kościoła co niedzielę - mówi Mari Malkavaara, odpowiedzialna za kontakty Kościoła luterańskiego z dziennikarzami. - Teraz frekwencja jest o wiele niższa. Współczesnego Europejczyka po prostu interesują inne sprawy, a religia jest zepchnięta na drugi plan.
Jednak Kościół w Finlandii nadal ma spory, choć czasem trudno dostrzegalny wpływ na społeczeństwo. Przykład: w kraju tym jest najmniejszy współczynnik korupcji na świecie, a jednym z powodów jest bez wątpienia wielowiekowa tradycja luterańskiej dokładności i rzetelności.

Państwo i religia

Pod koniec XIV wieku w Finlandii ostatecznie ugruntowała się dominacja chrześcijaństwa. Misjonarze przynieśli na daleką Północ nie tylko nową wiarę, ale przede wszystkim odegrali istotną rolę w scalaniu miejscowych plemion w jedną społeczność.
Od XII wieku terytoria dzisiejszej Finlandii były częścią królestwa Szwecji. To właśnie szwedzki król Gustaw Waza (1523-1560) postanowił opowiedzieć się po stronie reformacji i uznał luteranizm za religię panującą.
Paradoksalnie, nowe wyznanie, narzucone przez Szwecję i oparte na bezwzględnej lojalności wobec monarchy, stało się jednym z fundamentów narodowej tożsamości Finów. Mikael Agricola, pierwszy luterański biskup na tych terenach, przetłumaczył na fiński Nowy Testament.
W 1809 r., po wojnie rosyjsko-szwedzkiej, kontrolę nad Finlandią przejęli carowie, wcielając ją do imperium jako autonomiczne Wielkie Księstwo. Choć luteranizm pozostał wyznaniem państwowym, to właśnie za czasów panowania rosyjskiego rozpoczęła się powolna separacja Kościoła od państwa. Do końca XIX w. każdy Fin musiał należeć albo do Kościoła prawosławnego, albo luterańskiego. Z czasem jednak zalegalizowano inne wyznania protestanckie, a w 1923 r. zagwarantowano swobodę religijną.
Po ogłoszeniu niepodległości w 1917 r. w Finlandii wybuchła wojna domowa z komunistami, którzy chcieli inkorporować kraj do Rosji Sowieckiej. Kościół musiał później wiele wysiłku poświęcić na odbudowanie więzi z robotnikami. Nowe władze widziały zaś w religii jeden z elementów jednoczących młode państwo narodowe. I tak podczas wojny z ZSRR (1939-40) Finowie - o czym rzadko wspomina się w popularnych opracowaniach - walczyli pod hasłami obrony nie tylko ojczyzny, ale i wiary.
W latach 90. poczyniono dalsze kroki (głównie z inicjatywy samych luteranów) na drodze emancypacji Kościoła spod władzy świeckiej. Większość biskupów przestała otrzymywać państwowe pensje; dochody Kościoła pochodzą przede wszystkim z płaconego przez wiernych podatku, którego wysokość ustala samodzielnie każda parafia - kwota ta wynosi przeciętnie 160 euro. Biskupów nie mianuje już prezydent, a nabożeństwa w parlamencie nie są dziś wyłącznie luterańskie, ale ekumeniczne. Nadal trwa jednak wewnątrzfińska i wewnątrzkościelna dyskusja, czy zmiany w relacjach państwo-Kościół wychodzą religii i jej instytucjom na dobre, czy też podkopują pozycję Kościoła luterańskiego.

Unia Ekumeniczna

Finlandii oczywiście nie ominęły procesy sekularyzacyjne, ale w ostatniej dekadzie tendencja ta została chyba przełamana. Na początku lat 90. zaledwie jedna trzecia Finów deklarowała, że wierzy w Boga wedle nauczania chrześcijańskiego; w 1999 r. było ich już 47 proc. - o wiele więcej niż w innych krajach skandynawskich. Finowie nad regularne wizyty w kościele przedkładają raczej to, co socjologia nazywa "religią prywatną": 55 proc. modli się raz w miesiącu, ale tylko 8 proc. bierze udział w nabożeństwach. 51 proc. przynajmniej raz do roku czyta chrześcijańską prasę, 47 proc. ogląda w telewizji programy religijne, a 39 proc. słucha w radiu audycji o takiej tematyce. Z badań opinii publicznej wynika też, że większość Finów uważa Kościół za "potrzebny i uczciwy". Co więcej, jego wizerunek poprawił się w ostatnich latach; w 1999 r. 35 proc. ankietowanych twierdziło, ze Kościół jest "staromodny", podczas gdy cztery lata wcześniej - aż 51 proc.
Luteranie, choć stanowią zdecydowaną większość (tylko 2,1 proc. Finów należy do innych wspólnot religijnych, reszta to bezwyznaniowcy), współpracują z innymi wyznaniami chrześcijańskimi, przede wszystkim w ramach utworzonej już w 1917 r. Fińskiej Rady Ekumenicznej. Do Rady należy dwanaście Kościołów, w tym mikroskopijna wspólnota katolicka i Kościół prawosławny - druga co do wielkości wspólnota w kraju (ok. 1 proc.).
Katolików w Finlandii jest zaledwie siedem tysięcy. W styczniu 2001 r. rzymskokatolickim biskupem Helsinek został Polak, ks. Józef Wróbel z zakonu sercanów, dotychczasowy wykładowca bioetyki na KUL.
Mari Malkavaara jest zaskoczona, gdy słyszy, że część polskich katolików dostrzega w wejściu do Unii zagrożenie dla lokalnego Kościoła: - Nie ma żadnego związku między członkostwem w UE a religijnością w danym kraju - tłumaczy. Fińscy luteranie przyznają, że ich wspólnota także skorzystała na wejściu do Unii, choćby poprzez intensyfikację kontaktów z Kościołami z Zachodu.
Zyskały też inne wyznania; niedawno na łamach "Tygodnika" (nr 12/2003) ks. Jan Kojło, dyrektor radia "Orthodoxia" z prawosławnej diecezji białostocko-gdańskiej, tłumaczył, że Kościół prawosławny nie jest przeciwny członkostwu Polski w UE, bo "widzi doświadczenia innych krajów, np. pod względem prawnym status Kościoła prawosławnego w Finlandii poprawił się po wejściu tego kraju do Unii".

Szczegółowe informacje o Kościele luterańskim w Finlandii można znaleźć na stronie: www.evl.fi

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl