"Tygodnik Powszechny", Nr 15 (2805), 13 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/unia/finlandia/fin06.php

Między Szwecją a Rosją

Finlandia nieidylliczna

Stefan Bratkowski

Finów rzekomo wymyślono. Przeszłość Finlandii była aż po wiek XIX przeszłością panującej tu Szwecji. Szwedzkiej kultury, szwedzkiego chrześcijaństwa, szwedzkich władców i szwedzkiej szlachty... Wedle własnej opinii uformowali się Finowie w naród dzięki temu, że w 1809 r. car rosyjski, Aleksander I, oderwał Finlandię od Szwecji (po 500 latach zależności) i pierwszy użył zwrotu "naród fiński". Podobno mówiąca po szwedzku elita zdecydowała: "Nie jesteśmy już Szwedami, nie chcemy być Rosjanami, zostańmy wobec tego Finami". To jednak nieprawda.

*

Cała inteligencja fińska mówiła nadal po szwedzku. Wszyscy. Nawet ci, którzy zdecydowali się być Finami. To Szwedzi stanowili problem Finów, nie carat. Mikołaj I podczas naszego Powstania Listopadowego mówił o Finlandii jako jedynej części imperium, z którą nie ma kłopotów. W epoce tegoż Powstania młodzi fińscy romantycy spotykali się co sobota - dla dyskusji. W 1831 r. założyli Fińskie Towarzystwo Literackie. Czuli się już Finami. Elias Lönnrot opublikował był poskładany ze starych pieśni ludowych poemat "Kalevala", odtąd symbolizujący Finlandię. Ale pierwsze protokoły z posiedzeń Towarzystwa spisywano... po szwedzku, bo na razie lepiej to szło niż po fińsku. Podczas Powstania Styczniowego w Polsce carat zrówna język fiński w Wielkim Księstwie Finlandii ze szwedzkim, a Finów ze Szwedami. Aleksander II chciał tu mieć spokój.
Finowie współczuli Polsce, ale Johan Vilhelm Snellman, jeden z fińskich "ojców narodu", który po szwedzku przekonywał mówiącą po szwedzku inteligencję do mówienia po fińsku, dziennikarz i wydawca, organizator życia umysłowego i społecznego, propagator demokracji, ostrzegał przed wszelkimi pustymi gestami. Finlandia pod władzą cara miała, jak polskie Królestwo Kongresowe, swoje prawa, swoją legislatywę, własny konstytucyjny rząd, więcej - własny pieniądz i własne taryfy celne. Armią dowodzili carscy generałowie, ale to sami Finowie, jak ich późniejszy bohater narodowy, Karol Gustaw Mannerheim, szukali karier w carskim wojsku. Samorząd Finlandii rozszerzył jeszcze Aleksander II - i to jego pomnik stoi do dziś na centralnym placu Helsinek! Nie carat był problemem Finów. Nie Rosjanie, a "Swekomani" (czyli Szwedomani) kpili z Finów: ugrofińskimi kuzynami Finów są na pół pierwotne ludy północy, a bez szwedzkiego Finlandia pozostałaby równie dzika jak one, bo Szwedzi to Aryjczycy, zawsze górujący nad Ugrofinami, zaś język fiński nie nadąży za epoką nowoczesnej cywilizacji. Przenieśli tu potem Swekomani pruski "kulturkampf", podejmując walkę z Finami w imię... obrony kultury. "Fennomani", czyli Finomani, w rewanżu odmówili mówiącym po szwedzku prawa do reprezentowania narodu fińskiego.
Zmienił układ stosunków Mikołaj II: chciał Finlandię zrobić jedną z prowincji bałtyckich. Zdumiało to Finów - ich Wielki Książę Finlandii może łamać umowy? Ale łamał nie tylko przysięgi. Łamał i ludzi. Szli przymusowo do armii, inni na migrację albo na Sybir. Aż się jego poddani zbuntowali. Ci w Rosji i w Polsce. Nie w Finlandii. W stulecie urodzin Snellmana, 12 maja 1906 r., 16 tys. inteligenckich rodzin zmieniło swe szwedzkie nazwiska na fińskie. Szwedzi fińscy założyli w odpowiedzi "Partię Szwedzką", późniejszą "Ludową". W pierwszych dzięki Rewolucji 1905 r. demokratycznych wyborach uzyskali... 12 proc. mandatów. Z dnia na dzień, zamożni i wykształceni, okazali się słabą mniejszością. Teraz oni mieli zabiegać o ochronę swoich praw. Już w drugiej połowie XIX w. wśród Finów pojawiło się hasło "Wielkiej Finlandii" - bo przecie prawosławni Karelowie za rosyjską granicą też mówili po fińsku! Zwycięstwo bolszewików w Rewolucji Październikowej ostudzi te zapały. Dobrze zrobi demokracji i przyzwoitości w Finlandii - dla kontrastu z bolszewicką dyktaturą. W konstytucji Finlandii z 1919 roku nie będzie nawet słów "mniejszość narodowa"; oba języki, fiński i szwedzki, będą narodowymi, oba - ojczystymi.
Z bolszewikami w samej Finlandii rozprawił się Mannerheim - generał-porucznik armii carskiej, od grudnia 1917 r. wolny Fin [6 XII 1917 r. parlament fiński proklamował niepodległość kraju - red.], od stycznia 1918 r. wódz naczelny armii fińskiej. Pomogli mu Niemcy - z którymi walczył niedawno jako oficer carski. Konflikty ze Szwedami wygasały. Choć w sprawie języków ciągle to jedna, to druga strona miała pretensje, zapanował z czasem pogląd, że znać trzeba oba języki. Szwedzi zaś bezinteresowną pomocą w czasie drugiej wojny światowej i po niej obrócili wrogość w przyjaźń. Dziś sporo fińskich Szwedów (300 tys. na 5 milionów obywateli) głosuje na fińskie partie polityczne, a cała inteligencja fińska mówi i po szwedzku. Od 1960 r. wszystkie dzieci od piątej klasy uczą się szwedzkiego jako drugiego języka państwowego. W Finlandii, oficjalnie dwujęzycznej, prezydent, otwierając sesję parlamentu, dodaje do swego fińskiego wystąpienia szwedzki skrót. W Helsinkach napisom fińskim, trudnym dla pozostałych krajów nordyckich, towarzyszą napisy szwedzkie. Język szwedzki otwiera Finlandię reszcie Skandynawii. A wszyscy razem uczą się angielskiego.

*

Z czego więc wzięli się Finowie? Fenomen fiński nie mógł wyłonić się nagle i z niczego, w ciągu życia jednego pokolenia. Odrodzona "Kalevala" dała Finom poczucie tożsamości, jej bohaterów cechowała ta sama duma, co Finów nam współczesnych. Także - duch pionierstwa i zarazem ta odrobina melancholii, tchnienie Północy, znana z "Czterech zmierzchów" Miki Waltariego. Ale Finów urodził wcześniej protestantyzm, gdy zaczęli się po fińsku - modlić. Protestant musiał sam obcować ze Słowem Bożym, więc pastorzy wymagali od swych wiernych - umiejętności czytania. Od fińskich chłopów i myśliwych - czytania po fińsku. Analfabeta mógł doczekać się reprymendy z ambony; kto się uporczywie bronił przed nauką, mógł doczekać się batów... Biblia, przy okazji, uczyła dobrego smaku, na równi ze starymi pieśniami. Co nigdy nie jest bez znaczenia. Czytałem, że bogactwo słownictwa starych chłopów fińskich przewyższa bogactwo języka Szekspira, a każdy chłop fiński jest filozofem jak mali Żydzi po zwykłym chederze. W XIX wieku Snellman przekonywał Finów, że siłę da im oświata. Przekonał. W 1874 r. powstało Fińskie Towarzystwo Oświaty Dorosłych. W roku 1880 r. (przy ok. 2 mln ludności) w szkołach średnich było na 3500 uczniów 1300 Finów; 20 lat później na 8600 już 5200. Innego "ojca ojczyzny" sami Finowie zapomnieli. Profesor uniwersytetu w Helsinkach, Estlander, już w roku 1870 (!) wzywał, by oprzeć rzemiosło i przemysł na sztuce i żeby każdy artysta fiński zadbał o urodę jakiegoś rękodzieła lub gałęzi produkcji przemysłowej. Założył Estlander z przyjaciółmi Szkołę Sztuki i Rzemiosła (później - Centralną Fińską Szkołę Sztuki Stosowanej). To dzięki niemu Finowie całkowicie zdominowali architekturę światową XX w. i sztukę stosowaną. Wspomniany zaś tutaj Karol Gustaw Mannerheim zmontował po pierwszej wojnie światowej system wojskowy, dzięki któremu Finlandia w 24 godziny mogła postawić pod bronią 800 tys. ludzi. Każdy z nich umiał strzelać, rzucać granatem, prowadzić i naprawić samochód. Do dziś nie mogę namówić naszych polityków, by się z tym systemem bliżej zapoznali...

*

Żadnej idylli. Wielki Kryzys jak wszędzie niósł masowe bezrobocie; zamykano fabryki, nie miał kto kupować żywności, co uderzyło w gospodarną wieś fińską, większość narodu. Rozkwitał czarny rynek na wódkę, z nim - przestępczość, zniesiono więc prohibicję. Ciągłe awantury wywoływali faszyści i ich "Patriotyczny Ruch Ludowy", którzy pozdrawiali się po hitlerowsku. Z hasłem "Wielkiej Finlandii"! Rząd z 1932 r., z małą większością w parlamencie, przetrwał 4 lata i pokonał ich prawami wymierzonymi w... komunistów. Jak pisał zaś fiński historyk Matti Klinge - prasa i filmy pilnowały anglosaskiego tonu i stylu, ministrowie spraw zagranicznych byli anglofilami, w kulturze dominowały wzory francuskie, a społeczeństwo oglądało się nie na niemieckich "nordyków" Hitlera, lecz na zwykłych, przyzwoitych nordyków Skandynawii. Komuniści? Przegrywali z wiadomościami zza wschodniej granicy, zaś fińscy socjaldemokraci dbali, by nie mylono ich z komunistami. Komuniści przyszli - ale z zewnątrz. ZSRR zażądał położonego blisko Leningradu Przesmyka Karelskiego; Armia Czerwona wkroczyła 30 listopada 1939 r. Waleczni Finowie z 73-letnim Mannerheimem na czele bili ją, pozbawioną dowódców, rozstrzelanych lub zesłanych do łagrów. Rosja wygrała samą przewagą, gdy Stalin uwolnił tych z łagrów. W marcu następnego roku Finlandia musiała oddać cały kawał kraju... Na oddanym terytorium żyło 423 tys. Finów, głównie rolników. Przesiedlono ich. Wsparci finansowo, dostali ziemie wydzielone z większej własności rolnej, głównie na terenach z mówiącymi po szwedzku, nie bez nowych więc komplikacji. Nie doszło jednak do zadrażnień. Szwedzi zaś pomogli. W 1941 r. Finlandia sprzymierzyła się z hitlerowskimi Niemcami. Byli mocniejsi, a gdyby Finowie stanęli przeciw nim, podzieliliby los Norwegii. Niemcy poszli przez Finlandię aż na Półwysep Kola, Finowie, znowu po walkach z Armią Czerwoną, odzyskali Przesmyk Karelski. Gdy Niemcy zaczęli przegrywać, Finowie, nadal pod wodzą 77-letniego już Mannerheima, cichcem dogadali się z aliantami i uderzyli w 1944 r. na Niemców. Ci, paląc ziemię za sobą, bronili się do kwietnia 1945 roku, ale Armia Czerwona wchodzić już nie musiała. Finowie tę wojnę sumowali z humorem: "ZSRR zwyciężył, ale Finlandia przyszła druga". Usprawiedliwiali swoje zwroty cytatem ze Snellmana: "tylko niecywilizowane plemiona walczą do ostatniego człowieka".

*

Stalin zostawił Finom ich państwo rzekomo z szacunku dla nich. Tak naprawdę wolał olbrzymią kontrybucję: 300 mln dolarów, wartych dziś 3 mld dolarów. W towarach. I bez planu Marshalla. Po wojnie Finowie posadzili kilku swoich polityków za współpracę z Niemcami (nie na długo). 77-letni marszałek Mannerheim, teraz - prezydent, powierzył rząd drugiemu dziarskiemu staruszkowi, 74-letniemu Juho Paasikiviemu, dziś oskarżanemu, że był agentem sowieckim. Ten perswadował Finom, że ze złego położenia geograficznego trzeba zrobić dobre, byle Sowiety pozwoliły żyć... W 1946 r. został prezydentem. Z prostym planem: trzeba zacisnąć pasa i kontrybucję spłacić, ale - inteligentnie inwestując. Żeby po siedmiu latach chudych przyszły - na zawsze! - lata tłuste. Finlandia nie miała bogactw kopalnych. Miała tylko Finów. I kredyty. Z USA i ze Szwecji. Kupowała za nie nowe technologie, by zmienić strukturę swej gospodarki. Jej potencjał przemysłowy wzrósł przez 6 lat o połowę, produkcja rosła w tempie 7 proc. rocznie. Wszystko na razie szło na wschód, ale - kontrybucję Finlandia spłaciła przed terminem, już we wrześniu 1952 roku! Wielki Sąsiad teraz nadal kupował u Finów. Ci zaś weszli dzięki nowym technologiom na rynki światowe; pracowali tanio, byli konkurencyjni. Zarabiali coraz więcej, w ciągu lat 1950-74 Finlandia dochód narodowy z górą - potroiła. Zatrudnienie w rolnictwie i leśnictwie spadło z 46 do 13 proc. w roku 1980. To już był dobrobyt. Po światowym kryzysie naftowym roku 1973 inflacja, bezrobocie i rosnące zadłużenie obniżyły tempo wzrostu dochodu narodowego do 3 proc. rocznie. Przez te chudsze lata po kilkadziesiąt tysięcy Finów rocznie jechało "na saksy" do Szwecji. Wracali z pieniędzmi, inwestować w domu. Problemem bywały nadwyżki pustych rubli w handlu, praktycznie zamiennym, z ZSRR. Ale fachowa bankowość umiała i nimi obracać. Z końcem lat 80. Finlandia w światowych statystykach zamożności wyprzedziła Szwecję, Szwajcarię i Stany Zjednoczone. Z cudownie bujnym życiem kulturalnym (kilkanaście tysięcy teatrów amatorskich). I poradziła sobie, jak zapowiadałem te parę lat temu, z załamaniem rynku wschodniego po upadku ZSRR... Wytykałem wtedy, że nikt nie opisuje "cudu fińskiego".

*

Nie ukrywałem jego plam. Bo to nie tak łatwo było, jak widzieliśmy, być Finlandią. Przez 45 lat Finowie nie mogli pozwolić sobie na żadne zadrażnienie stosunków z ZSRR. Regularnie zwracali Wielkiemu Sąsiadowi uciekinierów, którym nie udało się ukryć w Finlandii. Wstrętne? Duże liczebnie narody stać biologicznie na moralność polityczną. Nawet bez jednej piątej populacji - przetrwają. Ta sama jednak ósma część Polaków oznacza wszystkich Finów.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl