adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Finlandia

Finlandia
„TP” nr 15/2003


  Tygodnik Powszechny

  Felietony

  Tematy miesiąca

STAŁE DODATKI

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Finowie i ich "tęczowy cud gospodarczy"

Los wygrany na loterii

Bożena Kojro

„Unia dla Ciebie”
Wersja do druku
Napisz komentarz

Niełatwo odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Finlandia - dawniej ubogi kraj, którego obywatele jeszcze w latach 50. XX w. chętnie wyjeżdżali "za chlebem" do bogatej Szwecji, dziś potencjałem rozwojowym dorównuje USA. Według OECD w 1998 r. na jednego obywatela przypadało 20 tys. dolarów, dzięki czemu Finowie po raz pierwszy prześcignęli zamożnego sąsiada z zachodu. Finlandia to także kraj, który zdaniem OECD najszybciej spośród członków UE poradzi sobie z obecnym załamaniem koniunktury.
Kolejna wizyta w Finlandii - przylatuję na lotnisko Vantaa z przyjemnym uczuciem zadomowienia i pewnością, że nie spotkają mnie tu niemiłe niespodzianki, jak brak ciepłej wody lub niedogrzane autobusy. Kontrola paszportowa przebiega sprawnie, strażnik lakonicznie stwierdza: - Pani mówi po fińsku. Podróż czyściutkim mercedesem do centrum Helsinek trwa pół godziny. - Co słychać? - pytam taksówkarza i jak zwykle słyszę, że nic ciekawego: żadnych afer, krwawych morderstw, no, może coraz więcej narkotyków ze Wschodu, ale w sumie nuda. Po drodze przyglądam się nowym centrom handlowym i blaszanym, skromnym zakładom, które wcale nie wyglądają na tak sprawne i dochodowe, jakimi są w istocie. W dobry humor wprowadzają mnie wielkie, oblodzone skały granitowe, wszechobecne lasy i zaspy czystego śniegu. Biel, szarość, niebieskość, kolorowe drewniane domki rozrzucone z dala od autostrady. Centrum Helsinek z niską zabudową w stylu klasycystycznym i secesyjnym oraz nowoczesnymi biurowcami powoli wyłania się z mgły, ulice posypane są grubym żwirem, chroniącym przed poślizgiem. Jestem w kraju, o którym ceniący czystość i porządek Finowie mówią żartobliwie, że urodzić się tutaj, to jak wygrać los na loterii.


Elektrownia gazowa wybudowana przy papierni Metsa-Serla w Kirkniemi


Informatyczne mocarstwo antykorupcyjne

Ze względu na położenie geograficzne i historię Finlandia od uzyskania niepodległości (1917) musiała lawirować pomiędzy Wschodem i Zachodem, z trudem zachowując niezależność. Szczególnie widoczne było to za wieloletniej prezydentury (1956-81) Urho Kekkonena, którego niektórzy historycy uważają za sowieckiego agenta. Teza co najmniej niesprawiedliwa - za rządów Kekkonena bardzo biedny, żyjący głównie z rolnictwa i zależny od lasów kraj, który na dodatek spłacał ogromne odszkodowania wojenne, przechodzi gwałtowną industrializację i urbanizację. Dynamiczny rozwój gospodarki fińskiej trwał do końca lat 80. i krachu gospodarczego po upadku ZSRR. Wydawało się wówczas, że załamanie rynku wschodniego, ogromny dług zagraniczny, liczne bankructwa i wielkie bezrobocie długo nie pozwolą Finom wykaraskać się z kłopotów. Jednak straty szybko odrobiono w eksporcie, a państwo dokonało ważnych zakupów dla obronności kraju - amerykańskich myśliwców Hornet F-18, dzięki którym zrealizowano korzystny dla fińskich firm - także tych małych i średnich - program offsetowy.
Po kilku latach kryzysu gospodarka zaczęła się znowu błyskawicznie rozwijać. W tej chwili Finlandia to przede wszystkim najlepsza na świecie konkurencyjność w przedsiębiorczości i najwyższy stopień informatyzacji, czyli wykorzystania technologii informatycznej i telefonii przenośnej (jak powiedział kiedyś minister łączności Kimmo Sasi, Finlandia jest mocarstwem informatycznym). Zdaniem Richarda D. McCormicka, prezesa Międzynarodowej Izby Handlowej, Finlandia z powodzeniem wykorzystuje możliwości, jakie niesie globalizacja i wolny handel międzynarodowy.
Prawie wszystkie dziedziny gospodarki są zaangażowane w eksport - to dlatego, że w Finlandii mieszka tylko pięć milionów ludzi. Nie dziwi więc, że wartość eksportu przekracza 40 proc. produktu krajowego brutto. Finlandia ma duże plany zwłaszcza wobec rynku północno-wschodniej Rosji. Z eksportu korzystają dawny gigant - przemysł leśny oraz przemysł papierniczy (15 proc. udziału w całej produkcji europejskiej!), a także fińska kultura, której sponsorowanie stało się popularne dopiero kilkanaście lat temu. Wcześniej fińscy przedsiębiorcy zapraszali kontrahentów do restauracji - teraz wybierają się do opery, na koncert lub wystawę. Mocną stroną Finlandii jest też dobrze funkcjonujący system podatkowy i wysoki poziom edukacji - pierwszorzędna zdolność czytania i rozumienia tekstu przez młodych ludzi nie jest dziełem przypadku. Według konstytucji każde dziecko, nawet z bardzo biednej rodziny i mieszkające na odległej prowincji może liczyć na równe szanse, jeżeli chodzi o dalszą edukację.

A jednak zazdrościć Finom (szczególnie teraz, kiedy Polska żyje "sprawą Rywina") możemy głównie czegoś innego - Finlandia to także kraj o najniższym, według danych Transparency International, poziomie korupcji na świecie. Sami Finowie nie bardzo umieją odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie ma u nich korupcji. Żartują, że za przestępstwo gospodarcze można tu dostać większy wyrok niż za zabójstwo. Niektórzy "winą" za brak korupcji obarczają protestanckie wychowanie i wielki kult pracy. Ciekawostką jest to, że w Finlandii nie ma zwyczaju dawania napiwków. Być może wysoki poziom życia skutecznie uniemożliwia łapówkarstwo - trudno zaoferować tak dużą sumę, by ryzyko się opłaciło. Poza tym Finów jest przecież mało, więc prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw.

Pani prezydent, pani premier?

Z taksówki przechodzę kilkaset metrów ogrzewanym chodnikiem i zaglądam do ulubionego Portu Południowego nad zamarzniętą Zatoką Fińską. Na targowisku niedaleko Pałacu Prezydenckiego są jeszcze różowe łososie, a obok malutkie sielawy ze słodkich wód środkowej Finlandii. Za chwilę zacznie się wielkie sprzątanie - ogromne mewy już spacerują wśród ludzi i wypatrują uważnie resztek jedzenia. Lodołamacze pracują pełną parą, w dali widać sylwetki ludzi idących po grubym lodzie na pobliską wyspę. Wieje przenikliwy wiatr, wilgotne morskie powietrze wdziera się za kołnierz. Uciekam na Plac Senacki, do kawiarni naprzeciwko monumentalnej białej katedry zwanej Wielkim Kościołem i z apetytem zjadam kanapkę z surowym łososiem przyprawionym morską solą i koperkiem. Po chwili wpada Minna - przyjaciółka, której udało się wyrwać z biura na kilka chwil.
Finowie są raczej zadowoleni z akcesji do UE. W referendum z 1994 r. wzięło udział 74 proc. uprawnionych do głosowania i za Unią głosowało 57 proc. z nich - mieszkańcy dużych miast i część rolników, których przekonano argumentami dopłat bezpośrednich i jednorazowymi dotacjami państwowymi.
Unijni urzędnicy chwalą fińską administrację za znakomite dostosowanie prawa do unijnego. Finowie zaczęli się przygotowywać do pracy w strukturach europejskich na pół roku przed akcesją: przeprowadzano liczne symulacje, szkolenia, ogłaszano konkursy w poszukiwaniu młodych, zdolnych studentów - kandydatów na przyszłych pracowników w Brukseli. Finowie największe problemy mieli z opanowaniem... tzw. small talk [rozmowy o niczym - red.] - bo zwykle odzywają się tylko wtedy, gdy mają coś konkretnego do powiedzenia.
Sami Finowie lubią podkreślać zasługi swojego rządu, w którym od 1995 r. do marca zasiadali przedstawiciele prawicy (Kokoomus) i lewicy (socjaldemokraci oraz Związek Lewicowy). "Rząd koalicji tęczowej" był najlepszym symbolem typowej dla Finów chęci współpracy. I chociaż w ostatnich wyborach z 16 marca zwyciężyło opozycyjne dotąd Centrum Finlandii (Suomen Keskusta), to nadal ogromnie popularnym politykiem jest b. premier Paavo Lipponen, który sprawował swój urząd przez dwie kadencje. Być może zastąpi go teraz mająca duży apetyt na władzę przewodnicząca centrystów Anneli Jäätteenmäki. Jeśli tak się stanie, najważniejsze stanowiska w państwie obsadzone będą przez kobiety. Prezydentem Finlandii jest bowiem socjaldemokratka Tarja Halonen, której popularność utrzymuje się od ponad dwóch lat na poziomie powyżej 70 proc. Co ciekawe, Halonen, jako minister spraw zagranicznych, ubiegała się o prezydenturę wraz z trzema innymi kobietami: przewodniczącą parlamentu Riittą Uosukainen, minister obrony Elisabet Rehn i reprezentującą Zielonych Heidi Hautalą.
W marcowych wyborach najchętniej poruszane przez polityków zagadnienia związane z Unią Europejską, pomocą krajom rozwijającym się, kulturą czy sportem zeszły na dalszy plan. Kampanię zdominował temat opieki zdrowotnej - prawie dwie trzecie obywateli narzeka na kolejki do szpitali. Dużo dyskutowano też na temat bezpieczeństwa i narkotyków. - Jest dość bezpiecznie - mówi Minna. - Ale nie chodź w nocy na dworzec i do przejścia podziemnego, bo koło stacji metra zbierają się agresywni, często naćpani młodzi ludzie. Pojawiły się nawet gangi dziewcząt - jeszcze jeden dowód na to, że kobiety mają tu mocną pozycję.
Żarty żartami, ale Finlandia ma chyba najmniej policjantów w Europie i bardzo niską przestępczość. Czyżby fiński policjant był groźniejszy od polskiego? Jadący za szybko kierowca nie ma co liczyć na pobłażanie, nawet jeśli sam jest policjantem. Mandaty mocno uderzają po kieszeni - wymierza się je przecież odpowiednio do dochodów rocznych.

Praca, przyjaźń i przyroda

Posłuszeństwo wobec unijnych dyrektyw, zdaniem niektórych nadmierne, oraz typowa fińska solidność wymagają nadludzkiej pracy - stąd niestety dużo w Finlandii przypadków przedwczesnego wypalenia i depresji. Finów martwi też utrzymujące się na stałym poziomie bezrobocie (ok. 300 tys. osób) - ale tutaj z kolei wkracza państwo ze sporymi zasiłkami, kursami podnoszącymi kwalifikacje, możliwościami zmiany zawodu i dostosowania do nowych warunków ekonomicznych. - Po co ja się tak męczę? - narzeka moja zestresowana znajoma. - Przecież u nas wcale nie trzeba pracować, żeby nieźle żyć. Lepiej pójdę na zasiłek.
Rzeczywiście, Finlandia ma dobrze rozwinięty system opieki społecznej (choć ostatnimi czasy nieco okrojony), niemniej kult pracy przeważa. Finowie nie zrażają się niepowodzeniami, przeciwnie - porażki są dla nich bodźcem do rozwoju i szukania odpowiedzi na pytanie, co poszło nie tak. Równie poważnie traktują też przyjaźń i saunę, tradycyjnie święte miejsce, gdzie dawniej fińskie kobiety rodziły dzieci. Jak twierdzi pisarz Veijo Meri, Fin prędzej umrze niż zawiedzie przyjaciela.
Kiedy nazajutrz po moim przylocie wybieramy się z Minną do Kuopio w środkowej Finlandii, przyjaciółka zjawia się na dworcu dokładnie o czasie, a ja przekonuję się o jeszcze jednej fińskiej cesze - punktualności. Finowie nigdy się nie spóźniają, ale też i nigdy nie przychodzą za wcześnie - śmieją się, że niekiedy czekają za rogiem, aż wybije godzina spotkania.
W pociągu jest ciepło, wygodnie, pasażerowie dookoła zawzięcie przemawiają do komórek. Przypominam sobie hasło reklamowe pewnej firmy: "Aby Finowie częściej rozmawiali". Misja godna pochwały, bo mieszkańcy kraju nie grzeszą gadatliwością, a poza tym kraj jest przeważnie słabo zaludniony - czasem do najbliższego sklepu albo sąsiada trzeba jechać kilka kilometrów. Rozległe lasy pełne grzybów, których prawie nikt nie zbiera, czyste jeziora i bogata fauna trochę rekompensują Finom poczucie osamotnienia. Przyroda fascynowała ich zresztą od zawsze - np. Minna potrafi rozróżnić ptaki po ich świergocie. Niezwykłe są fińskie pory roku - zimą kraj wygląda zupełnie inaczej niż latem, kiedy słońce prawie nie zachodzi. Niektórzy zapaleńcy, nie zważając na chmary komarów, ruszają wtedy na wędrówkę do Laponii, gdzie kontemplują intensywną wegetację przyrody zakończoną "ruską", czyli złotą lapońską jesienią. Inni wolą Laponię na Wielkanoc, bo jest jeszcze mnóstwo śniegu, kapitalne trasy narciarskie i oślepiające słońce.
W drodze powrotnej pytam przekornie: - No i jak wam w Unii? - Zadowoleni są zwłaszcza ci, którzy często podróżują, bo nie trzeba wymieniać pieniędzy. Mimo to jakoś dziwnie bez marki - odpowiada Minna. Podkreśla, że jej rodacy, pamiętając dwie ostatnie wojny - zimową i kontynuacyjną z ZSRR na początku lat 40. XX w., czują się w UE bezpieczniej. Trochę tylko narzekają rolnicy: trzeba wypełniać stosy dokumentów i nie ma już dawnych dużych dotacji państwowych.

Tuż przed Helsinkami Minna telefonicznie włącza w domu oświetlenie, piecyk w saunie, zamawia jedzenie. A mnie przychodzi na myśl, że to chyba jednak prawda z tą fińską wygraną na loterii.

BOŻENA KOJRO jest tłumaczką literatury fińskiej, sekretarzem Towarzystwa Polska-Finlandia oraz założycielką Wydawnictwa Punkt, specjalizującego się w przekładach literatury krajów północnych.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny