dotb.gif

„TP”, Nr 33 (2823), 17 sierpnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2823/religia02.php


Msza Ludzi Gór pod Turbaczem


Laboratorium wiary

Jarosław Borowiec


"Przyszliśmy tutaj, drodzy moi, zamyślić się nad prawdziwym człowiekiem. Zostawiliśmy tam na dole ten świat kłamstwa, świat złudzenia, świat iluzji" - mówił w sierpniu 1983 r. pod Turbaczem ks. Józef Tischner. Na Polanę Rusnakową mieszkańcy Łopusznej i okolic od dawna już "chodzą po wolność". Tam nabiera ona innego wymiaru i sensu niż na nizinach.

W tym roku już po raz dwudziesty trzeci oddziały Zarządu Głównego Związku Podhalan w Łopusznej i Nowym Targu, zgodnie z życzeniem ks. Józefa Tischnera - inicjatora spotkań - przygotowały kolejną Mszę pod Turbaczem. Od 1992 r. liturgia przypada niezmiennie w drugą niedzielę sierpnia. Miejsce wybrane nieprzypadkowo, uświęcone modlitwą i historią. Przez lata bowiem na Polanie Rusnakowej stała kapliczka z wizerunkiem Matki Boskiej Leśnej, nazywanej też Królową Gorców. W 1978 r. na planie krzyża Virtuti Militari wybudowano kaplicę w hołdzie Ojcu Świętemu.

Liturgia odbywała się wedle tradycyjnie ustalonego przez lata porządku. Uroczystą procesję do ołtarza poprzedzała muzyka i liczne poczty sztandarowe. Potem nastąpiła "witacka" - przywitanie gości. Kapłani ubrani byli w odświętne góralskie stroje. Eucharystii przewodniczył ks. Władysław Zązel z Kamesznicy, kapelan Związku Podhalan. W homilii podkreślał, że dzisiejsze czasy sprzyjają dezintegracji życia: "Niespokojny cas na pocątku XXI wieku. Są my tego świadkami. Źle jak wojna światowa, ale źle jak i wojna po domach. Dzieci nie wiedzą ka się przytulić, ka uciekoć. Nie wiadomo kany się cnota końcy, kany grzech zacyno". I dodał: "Jak kto chory, to idzie do laboratorium, coby mu krew zbadali i pedzieli, co za chorość w nim siedzi. My tu som w takim laboratorium wiary". Zawarty również w kazaniu apel o trzeźwość sprawił, że nie zabrakło elementów humorystycznych: "Powiadają: Pon Jezus był miłosierny i wode w wino przemienił. Prowda, ale tam w Kanie nikomu film się nie urwoł. A tym, co się film nie urwoł wiedzieli, że to cud". W modlitwie powszechnej modlono się w intencji ks. Józefa Tischnera, a także Czesława Pajerskiego, budowniczego kaplicy. Oprawę muzyczną zapewniła kapela z Nowego Targu.

W 1985 r. pisał pierwszy kaznodzieja turbaczowy do Janiny Kedroń, redaktorki ukazującego się w Stanach Zjednoczonych "Tatrzańskiego Orła": "Mioł ci mój dziadek od strony Matki, Sebastian Chowaniec z Jurgowa, polane kasi pod Muraniem, ale mu jom zabrali na rzec państwa. Myślem se tak: jo Wom tu pokazem! Wyrąbiem i wyzdajem i jo taką polane w góralskiej dusy, co jom nifto upaństwowić nie zdole! Może grzysem pychą, ze tak myśle? Ale udo się - dobrze, nie udo się - trudno. Na razie, chwalić Boga, udaje się".

Ks. Tischnera nie ma pod Turbaczem od sześciu lat. Po raz ostatni odprawił tam Mszę w 1997 r., przybycie na kolejną uniemożliwiła mu choroba. Ale dzieło wciąż trwa, spotkania stały się już tradycją. Jednak - jak przestrzega ks. Zązel - "Broń Panie Boze, coby my z tego nie zrobili folkloru".



O historii Mszy pod Turbaczem czytaj w "TP" nr 13 i 14/2003 (artykuły dostępne także na stronie www. tygodnik.com.pl).

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl