adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 32 (2822)
10 sierpnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Prasa zagraniczna

Operacja "Gomora"


"A wtedy Jahwe spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. (...) Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce (...). I gdy spojrzał w stronę Sodomy i Gomory i na cały obszar dookoła, zobaczył unoszący się nad ziemią gęsty dym" - czytamy w Księdze Rodzaju.

Marszałek Arthur Harris, w czasie II wojny światowej dowódca brytyjskiego lotnictwa bombowego i twórca strategii nalotów dywanowych na niemieckie miasta, znał Biblię. Jednak gdy w lipcu 1943 szukał kryptonimu dla kolejnej akcji, a szukając sięgnął po Księgę Rodzaju, nie przypuszczał, że nazwa okaże się tak trafna. Operacja "Gomora" - taki kryptonim nadano serii nalotów, które 60 lat temu między 24 lipca a 3 sierpnia 1943 r. unicestwiły Hamburg, drugie pod względem wielkości miasto Niemiec (1,5 mln mieszkańców). Choć naloty na Niemcy trwały już od kilku lat - były dla Brytyjczyków i Amerykanów do lądowania we Włoszech i Normandii jedynym narzędziem prowadzenia wojny obok walk na morzu - to naloty na Hamburg stały się cezurą.

To tam po raz pierwszy objawiła się ich straszliwa siła. Splot kilku czynników - upał, udoskonalenie strategii (kombinacja bomb burzących i zapalających) i nowe sposoby "ogłupiania" obrony radarowej - wszystko to sprawiło, że 60 lat temu w ciągu paru dni i nocy stary Hamburg przestał istnieć. Nocami bombardowali Brytyjczycy, w dzień Amerykanie. Zginęło do 40 tys. ludzi, w tym 7 tys. dzieci. Zniknęły zabytki - ślady historii miasta i portu - oraz połowa budynków mieszkalnych. Milion ludzi straciło domy i dorobek całego życia.

Wtedy też po raz pierwszy wystąpiło zjawisko, które ochrzczono "Feuersturm": "ogniowa trąba powietrzna". Tysiące pożarów połączyły się w słup ognia, który wywołał płonący orkan, biegnący 75 metrów na sekundę. Pochłaniał on budynki i wysysał tlen ze schronów; ci, którzy się w nich chronili, ginęli. Odtąd kolejne naloty nazywano "hamburgizowaniem" np. Drezna.

Dzisiaj, 60 lat później, Hamburg wspomina tamte dni. W minionych dniach, w rocznicę nalotów, burmistrz miasta i brytyjski ambasador otworzyli wspólnie wystawę o operacji "Gomora"; burmistrz złożył wieńce na cmentarzu, gdzie w zbiorowych mogiłach pochowano ofiary; odbyło się nabożeństwo ekumeniczne, otwierano wystawy.

Ale pamięć nie ograniczyła się tylko do tego dnia, i nie tylko do Hamburga. Po tym, jak pół roku temu zaczynem wielkiej dyskusji społecznej stała się książka Jörga Friedricha "Pożoga. Niemcy pod bombami 1940-1945" (patrz "TP" nr 2/2003), teraz rocznica operacji "Gomora" na nowo wywołała w Niemczech temat nalotów - i w ogóle niemieckich ofiar wojny. Tylko w Hamburgu między wiosną a jesienią br. zaplanowano kilkadziesiąt imprez (wystawy, wykłady). W minionych dniach lokalny dziennik HAMBURGER ABENDBLATT przez wiele dni publikował serię tekstów, wspomnień, fotografii. Rocznicowe artykuły ukazywały się w prasie centralnej i lokalnej - i prawicowej, i lewicowej. "Martyrologię hamburskiej metropolii" wspominały zarówno konserwatywny DIE WELT, jak i lewicujący TAZ. Radio i telewizja nadawały audycje i filmy rocznicowe. Ukazało się kilka książek o operacji "Gomora". Temat zaistniał też w internecie, który w Niemczech jest powszechnie dostępny. Tygodnik "Spiegel" poświęcił mu szereg materiałów (www.spiegel.de/archiv/dossiers/); powstały strony www poświęcone nalotom, np. www.hco.hagen.de/ruhr/index.html (o atakach na Zagłębie Ruhry) czy o nalocie na Drezno: www.dresden1945.de.vu/.

Podczas imprez i w publikacjach wraca dyskusja o tej "innej" roli Niemców: jako ofiar wojny. Stawia się pytanie, jak dalece można podkreślać cierpienia ofiar nalotów, wysiedleńców zza Odry i Nysy czy prawie dwóch milionów kobiet, zgwałconych przez żołnierzy Armii Czerwonej. Ostatecznej odpowiedzi jeszcze nie ma. Niemniej niemiecka pamięć zmienia się, a Niemcy jako ofiary stają się jej trwałym elementem. Jakie nowe formy wyrazu pamięć ta znajdzie? W Niemczech i Polsce trwa spór o "Centrum przeciw Wypędzeniom" - czy wkrótce pojawi się także idea pomnika ofiar nalotów?

WP


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny