adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 31 (2821)
3 sierpnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



Słowacja: spór wokół aborcji zachwiał koalicją i zaognił stosunki państwo-Kościół

"Nieszczęśliwy podarunek"


Na Słowacji, tuż przed planowaną na 11-14 września pielgrzymką Jana Pawła II, wybuchł spór o relacje między państwem a Kościołem katolickim. Poszło o aneks do konkordatu z Watykanem (dotyczący szkół katolickich) i liberalizację ustawy aborcyjnej. W ramach protestu partia komunistyczna zakazała nawet swym członkom udziału w Mszach, które na Słowacji celebrować zamierza Papież.

W połowie lipca rząd w Bratysławie zaakceptował układ ze Stolicą Apostolską, regulujący kwestie związane z "uznaniem i wspieraniem oświaty i wychowania katolickiego". Za przyjęciem dokumentu głosowała większość Rady Ministrów, przeciwni byli członkowie najmniejszej partii koalicyjnej, liberalnego "Sojuszu Nowego Obywatela" (ANO, czyli po polsku "TAK"). Układ gwarantuje, że szkoły katolickie otrzymają z budżetu państwa takie same kwoty jak placówki państwowe. Pozwala też Kościołowi na korekty programów nauczania, zwłaszcza w przypadku, gdyby pojawiły się w nich opinie sprzeczne z zasadami chrześcijańskimi.

Koalicyjne ANO i opozycja (m.in. komuniści) przeszli jednak do kontrofensywy. Lider liberałów i medialny magnat Pavol Rusko oświadczył, że działania chadeków i dwóch innych prawicowych ugrupowań koalicyjnych mają na celu "przeforsowanie koncepcji państwa katolickiego". Zarzut "katolicyzacji" kraju podjęły natychmiast niektóre tytuły prasowe. Prawicy zarzucono też, że uciekła się do podstępu: aneks dotyczący oświaty i wychowania katolickiego przyjął tylko rząd, bez zgody parlamentu, choć zdaniem krytyków należałoby go potraktować jako dokument o randze podobnej do konkordatu, czyli wymagający przegłosowania przez posłów. Strona przeciwna ripostuje, że dzięki takiej ścieżce legislacyjnej układ nie będzie mieć znaczenia priorytetowego nad ustawodawstwem krajowym. Ostateczne rozstrzygnięcie na razie nie zapadło. Konflikt o szkoły katolickie jest jednak tylko odpryskiem większego i budzącego o wiele gorętsze emocje sporu - o liberalizację ustawy aborcyjnej. Dotychczasowe prawo generalnie rzecz biorąc zakazuje usuwania ciąży. Aborcji można jednak dokonać do 12 tygodnia od poczęcia - tylko z powodów społecznych oraz w przypadku uszkodzenia płodu. ANO zaproponowało, by aborcja z powodu defektów genetycznych dziecka dozwolona była do 24 tygodnia ciąży. Tymczasem partia chrześcijańsko-demokratyczna (KDH) nie tylko zdecydowanie odrzucała projekt koalicyjnego partnera, ale też sama chciałaby ustawę nowelizować - tyle że zaostrzając, a nie łagodząc prawo. Co do statystyk: w 2002 r. w liczącej nieco ponad pięć milionów obywateli Słowacji dokonano ponad 15 tys. aborcji. Od 1989 r. ilość zabiegów maleje (w 1990 r. było ich 48 tys.). Według ankiety przeprowadzonej wśród lekarzy przez agencję TASR, na usunięcie ciąży decydują się przede wszystkim samotne matki, które nie mają odpowiednich warunków mieszkaniowych.

3 lipca parlament głosował nad nowelizacją. Na 132 obecnych deputowanych (19 nie pojawiło się na sali obrad) za liberalizacją ustawy głosowało 70, przeciw było 32, a 11 wstrzymało się od głosu. "Jako biskupi jesteśmy zawiedzeni postawą posłów" - konstatował w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną przewodniczący Episkopatu Słowacji bp František Tondra. "Nowelizacja rozczarowuje również naród, gdyż przed wyborami prawie wszyscy posłowie deklarowali wierność wartościom katolickim. Myślę, że dzisiejsza decyzja parlamentu na pewno odbije się na wynikach przyszłych wyborów. Naród nie będzie już tak łatwowierny" - ostrzegał hierarcha. Rozgoryczeni i oszukani przez koalicyjnego partnera poczuli się też chadecy. Pavol Hrušovsky, przewodniczący KDH i parlamentu, oświadczył: "Jesteśmy w stanie kryzysu rządowego". Zdaniem prawicy nowela jest sprzeczna z konstytucją, która w 15. artykule gwarantuje, że ludzkie życie podlega ochronie także przed narodzeniem.

Również w tym przypadku padły oskarżenia o stosowanie legislacyjnych sztuczek - tym razem jednak pod adresem liberałów. Otóż minister zdrowia zdążył wydać rozporządzenie, że aborcji dokonać można do 24 tygodni, jeśli płód jest uszkodzony. Wprowadzenie tych przepisów w życie zablokowali jednak chadecy, wnosząc do Trybunału Konstytucyjnego zapytanie, czy takie rozporządzenie jest zgodne z Konstytucją. ANO doszło w tej sytuacji do wniosku, że lepiej, by Trybunał nie zajmował się zaskarżonym rozporządzeniem ministra, lecz ustawą, która ma wyższą wagę prawną. I stąd przedłożona na forum parlamentu nowela. Pojawia się też inne wyjaśnienie ostatnich posunięć ANO: wielu, nie tylko katolików, odczytało inicjatywę liberałów jako polityczną prowokację, której efekt zwielokrotnia zbliżająca się pielgrzymka Jana Pawła II.

Biskupi nasilili krytykę ustawy podczas narodowych pielgrzymek do sanktuariów w Nitrze i Lewoczy. W Lewoczy biskup Tondra publicznie wezwał przybyłego do sanktuarium prezydenta Rudolfa Schustera, by nie podpisywał znowelizowanej ustawy (co jest warunkiem jej wejścia w życie), a zgromadzonych, aby udział w Mszy ofiarowali w intencji: "o światło Ducha świętego dla mądrej decyzji prezydenta". Nuncjusz apostolski abp Henryk Nowacki zaapelował do Słowaków o udział w tworzeniu nowego, lepszego świata, w którym "będzie więcej szacunku dla każdego dziecka pod sercem matki". W Nitrze kard. Jan Chryzostom Korec wdał się w polemikę z tymi politykami i mediami, które oskarżyły biskupów o mieszanie się w sprawy polityczne: prawo do wypowiadania się w sprawach publicznych "Kościół otrzymał od Boga i dlatego chcąc występować w obronie życia, prawdy czy wiary nie musi nikogo prosić o pozwolenie - mówił hierarcha. - Mam prawo i obowiązek przypominać wszystkim: naród, który zabija swoje dzieci, nie ma przyszłości. Panom posłom natomiast, którzy głosowali za możliwością zabijania, radzę, aby energię skupili na skutecznej pomocy bezrobotnym, chorym i starym ludziom".

Schuster miał trudny orzech do zgryzienia. W wywiadzie dla stołecznego dziennika "Pravda" przyznawał, że jest niezadowolony z "ideologicznej różnicy zdań", jaka przed wizytą Jana Pawła II podzieliła rząd i społeczeństwo. Tym bardziej, że - jak z żalem dodawał - "wszyscy mogliby poczekać, bo przecież znane jest stanowisko Jana Pawła II w sprawie aborcji". Zapytany prowokacyjnie, czy - gdyby podpisał ustawę - spodziewa się ekskomuniki, prezydent odparł: "To mocne słowa. Wśród przedstawicieli Kościoła też są różne poglądy w tej sprawie, niektóre bardziej, inne mniej tolerancyjne". Zapowiedział, że nie ugnie się ani pod presją parlamentu, ani rządu, ani biskupów.

Jedno było jasne: gdyby prezydent nie podpisał ustawy, projekt powróciłby do parlamentu - i wówczas do nowej debaty nad nim doszłoby dokładnie podczas... wizyty Papieża. Na marginesie: przez moment wydawało się, że przyjęta ustawa w ogóle nie trafi do prezydenta, bo przewodniczący parlamentu, wspomniany już Hrušovsky, odmówił jej podpisania. A bez jego podpisu ustawy nie można przekazać głowie państwa. W końcu nowelizację podpisał zastępca przewodniczącego parlamentu. Schuster zdecydował się na krok bezprecedensowy w historii słowackiej demokracji: zawetował ustawę, ale... nie całą, tylko tę część, która budziła największe kontrowersje. Co zyskał? Po pierwsze, jego niekonwencjonalne posunięcie sprowokuje spory w gronie polityków i prawników, co prawdopodobnie opóźni ewentualną nowelizację na tyle, by Papież nie zastał w Bratysławie - jak mówił kard. Korec - "nieszczęśliwego podarunku". Po drugie, "prezydent zrobił unik. (...) Zarówno zawetowanie, jak i podpisanie ustawy stawiałoby go niekorzystnym świetle przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi" - tłumaczył na łamach "Rzeczpospolitej" politolog Marian Leszko.

MZ, KAI


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny