adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 31 (2821)
3 sierpnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



Służba cywilna w III RP - wnioski z raportu


Zobacz fragmenty dyskusji nad raportem "Służba cywilna w III RP: punkty krytyczne"


Ważne, że - mimo trudności - w III RP powstał korpus służby cywilnej, a jej idea nie jest przez nikogo negowana. Istotne też, że największe zagrożenia dla jego funkcjonowania mają charakter zewnętrzny: związane są z chęcią podporządkowania sobie administracji - w stopniu wykraczającym poza demokratyczne standardy - przez rządzące ekipy. By się przed nimi bronić, trzeba użyć równolegle różnych recept: nie tylko uregulowań prawnych, ale i presji społecznej (mediów, organizacji pozarządowych, a nawet obywateli, potrafiących korzystać z instrumentów ustrojowych np. sądów). Równie ważne są obyczaje panujące na styku państwa, polityki i biznesu.

Wśród zmian legislacyjnych najistotniejszymi są: - umocnienie pozycji struktur instytucjonalnych służby cywilnej (przede wszystkim jej Szefa - tak wobec premiera, jak dyrektorów generalnych);

- wzmocnienie barier dla klientelizmu przy naborze do korpusu służby cywilnej i obsadzaniu poszczególnych stanowisk (m.in. przez wprowadzenie przejrzystości naboru - zwłaszcza procedur konkursowych, nałożenie na dyrektorów generalnych obowiązku zgłaszania wakatów i wymogów na nieobsadzone stanowiska w określonym terminie oraz udostępnienie skutecznych środków kontrolnych - w tym rejestru stanowisk i systemu odwołań od niekorzystnych decyzji);

- zagwarantowanie czytelnego podziału między pionem politycznym a urzędniczym w administracji (m.in. przez precyzyjniejsze przypisanie zadań i kompetencji oraz zapewnienie urzędnikom możliwości sygnalizowania nacisków i naruszania ich neutralności);

- ustanowienie mechanizmów ograniczających fluktuację kadr w administracji, która wynikać może ze względów politycznych (zwłaszcza dotyczy to możliwości arbitralnego usuwania dyrektorów generalnych).

Punktem wyjścia są propozycje nowelizacji u.s.c. opracowane w Urzędzie Służby Cywilnej i konsultowane obecnie przez Radę Służby Cywilnej. Miały one trafić pod obrady parlamentu wiosną b.r., co dawało szansę wdrożenia ich w życie od stycznia 2004 r. Nie jest jednak pewne, czy obecna atmosfera polityczna - seria afer sięgających najwyższych szczebli władzy - sprzyja reformom ustrojowym tak wrażliwej sfery.

Z drugiej strony, atutem w przeprowadzeniu skutecznych i głębokich zmian może się okazać społeczna presja na przerwanie procesu zawłaszczania państwa przez koterie polityczno-biznesowe, wszechobecnej (w potocznym odczuciu) korupcji, panowania reguł selekcji negatywnej w życiu publicznym itd. Społeczny sprzeciw wobec tych zjawisk powinien tworzyć dobrą podstawę do budowy i wzmacniania służby cywilnej. Tak długo jednak, jak w społeczeństwie przeważać będzie świadomość podziału na "my" i "oni", trudno sobie wyobrazić sytuację, w której społeczeństwo samo z siebie uzna, że właśnie służba cywilna jest niezbędna, by "oni" i "my" przestali tworzyć wrogie sobie obozy.

Zmiany prawne nie wystarczą. Nie sposób uregulować wszystkich elementów tak złożonego sytemu, jakim jest służba cywilna. Nadto - czego uczy historia - nawet zasadne i precyzyjne, zdawałoby się, regulacje mogą być naruszane bądź omijane. Politycy zaś zawsze będą starali się zdobyć wpływy w korpusie urzędniczym. Podobne zakusy mają, często z nimi powiązani, biznesmeni.

Dlatego prócz reform legislacyjnych konieczna jest społeczna kontrola funkcjonowania administracji rządowej. Rolę nie do przecenienia mają tu środki przekazu. Problemem może być, po pierwsze, panujące w wielu redakcjach przekonanie, że funkcjonowanie administracji to temat mało atrakcyjny dla widza czy czytelnika. Paradoksalnie stereotyp ten przełamać może fakt, że ostatnie głośne afery polityczno-gospodarcze w Polsce niekiedy były możliwe właśnie przez naruszanie zasad funkcjonowania służby cywilnej (jak choćby w przypadku sprawy eksministra zdrowia Mariusza Łapińskiego i jego współpracowników). Ich nagłośnienie, a po części i wyjaśnienie było zaś zasługą dziennikarzy - i przyniosło im zasłużoną chwałę. Po drugie, kłopotliwa dla mediów może być złożona - wymagająca specjalistycznej wiedzy - natura systemu służby cywilnej. By opinia publiczna mogła odpowiednio wcześnie otrzymać sygnały o niebezpiecznych tendencjach w funkcjonowaniu administracji, konieczna jest współpraca środowiska dziennikarskiego z odpowiedzialnymi członkami korpusu i organami służby cywilnej.

Z kolei tylko presja obywateli - w połączeniu z wyciąganiem konsekwencji podczas wyborów - może powstrzymać zapędy polityków do podporządkowywania sobie administracji. Bezkompromisowe ujawnianie wszelkich takich prób jest skutecznym straszakiem dla nieuczciwych urzędników. Podobny skutek miałoby aktywizowanie coraz to szerszych rzesz obywateli, by uparcie dochodzili swych praw w urzędach i wobec nich. By taki nacisk był możliwy, konieczny jest wzrost świadomości prawnej społeczeństwa oraz wsparcie mediów, instytucji w rodzaju rzecznika praw obywatelskich, organizacji pozarządowych, a także sądów.

I wreszcie: tamą dla zakusów na urzędniczą rzetelność i niezależność jest wysoka pozycja neutralnego urzędnika w państwie i jego wizerunku w społeczeństwie (m.in. przez godziwy system wynagrodzeń i premiowania), a równocześnie stałe i skrupulatne oddzielanie sfery publicznej od partyjnej i prywatnej. Metodą jest tu dalsze ograniczanie roli państwa w gospodarce. Nie bez powodu w pierwszych latach III Rzeczypospolitej nienaruszalne dotąd zależności i więzi między sferą władzy politycznej a poziomem administracji państwowej najbardziej osłabiło stopniowe usuwanie państwa z gospodarki w wyniku wprowadzenia reguł wolnego rynku w ramach tzw. I planu Balcerowicza. Ograniczenie koncesji oraz rozmaitych ulg i przywilejów wydawanych przez urzędników znacząco zmniejszyło wszechwładzę polityków - także z korzyścią dla społecznego prestiżu administracji.

Trzeba jednak uważać, by nie zgubić celu, jakim jest budowa nowoczesnego państwa, w lawinie sloganów. Hasło "mniej państwa" ma sens wtedy, gdy wygłaszająca je osoba wie, jakiego państwa chce, a jakie wolałaby ograniczyć. Wezwania do zmniejszenia biurakracji również wydają się uzasadnione. Ale odbiurokratyzowanie państwa nie może być rozumiane tylko jako redukcja liczby urzędników: ważniejsze jest zmniejszenie liczby procedur i uproszczenie pozostałych. To zbędne procedury czynią państwo nieprzyjaznym obywatelowi. Liczba urzędników powinna być wystarczająca, by administracja mogła pełnić przypisane jej zadania - z pożytkiem dla obywatela, sprawnie i efektywnie, zachowując ciągłość i stabilność działań. Do tego między innymi potrzebna jest w państwie służba cywilna.

Zasadniczą przeszkodę w budowie służby cywilnej stanowią dwie postawy. Po pierwsze, dość powszechne wśród szeroko rozumianej klasy politycznej niezrozumienie, czym jest idea służby cywilnej i jaka jest rola tego systemowego rozwiązania dla sprawności i demokratyzacji państwa. Porażkę III RP stanowi fakt, że owo niezrozumienie jest jednym z licznych przykładów braku propaństwowej świadomości wśród ludzi, którzy postanowili powiązać swą karierę zawodową z działalnością publiczną. Paradoksalny też może wydawać się fakt, że brak świadomości, czym jest i czym powinna być służba cywilna, właściwy jest nie tylko politykom, ale i znacznej grupie samych członków korpusu służby cywilnej. Paradoks to jednak pozorny, zważywszy że wymiana kadr w administracji postępuje wolno. Po drugie, tworzeniu służby cywilnej towarzyszy niezwykle silny opór klasy politycznej. Opór ten można uznać za podświadomy, gdy płynie z nieznajomości zasad i praktyki funkcjonowania nowoczesnego państwa prawnego. Większość barier uniemożliwiających sprawne wdrażanie systemu służby cywilnej jest wynikiem świadomego działania polityków, podejmowanego czasem z pobudek ideologicznych, najczęściej zaś jako gest samoobrony przed racjonalizacją i umniejszeniem ich wpływów na funkcjonowanie państwa.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny