dotb.gif

„TP”, Nr 31 (2821), 3 sierpnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2821/kraj05.php

Biskup Stanisław Adamski: "kapelan Powstania Warszawskiego"

Rekolekcje pod bombami

Krystyna Heska-Kwaśniewicz


"Widywano codziennie jego mleczną już siwiznę i fioletową piuskę na najbardziej zagrożonych odcinkach. Jeszcze pył wzniesiony wybuchem bomby nie opadł, gdy biskup dźwigał rannych, udzielał absolucji konającym" - tak biskupa Stanisława Adamskiego wspominała Zofia Kossak-Szczucka.

Na gestapowskiej liście "Sonderfahndungsbuch. Polen" wydanej w 1939 r. na jednym z pierwszych miejsc znalazł się biskup katowicki Stanisław Adamski. Gestapo berlińskie od dawna prowadziło jego obserwację, uznając go za zbyt żarliwego Polaka. Po wybuchu wojny, choć swym diecezjanom doradzał taktykę maskowania się, sam wraz z biskupem sufraganem Juliuszem Bieńkiem przyznał się do narodowości polskiej. Prowadził też akcję charytatywną polegającą na wysyłaniu paczek do obozów i opracował nową strukturę Kościoła diecezjalnego, dogodniejszą do działania w warunkach okupacyjnych.

Wygnanie ze Śląska

7 listopada 1939 roku bp Adamski został przesłuchany przez gestapo, a 28 lutego 1941 roku wysiedlono go ze Śląska. Po krótkim pobycie u arcybiskupa Adama Stefana Sapiehy w Krakowie zamieszkał z najbliższą rodziną w Warszawie przy ul. Kanonia 12. Gestapo wydało kurii katowickiej zakaz kontaktowania się z nim i cenzurowało jego korespondencję. A jednak kontakt ze Śląskiem był stały; Biskupa odwiedził też wysłannik gen. Sikorskiego.

Przybywszy do Warszawy, biskup Adamski miał już lat 66. Nadal jednak prowadził działalność konspiracyjną, czynny był jako duszpasterz, głównie kaznodzieja. W Archiwum Archidiecezjalnym w Katowicach zachowały się streszczenia 33 konferencji z okresu od 16 listopada 1941 do 3 sierpnia 1943, w których poruszał głównie problemy z zakresu dogmatyki i etyki, z czytelnymi jednak odniesieniami do aktualnych wydarzeń; podnosił np. kwestię stosunku Stolicy Apostolskiej do okupacji w Polsce. Wydał 4 broszury, prostując w nich mylne opinie, celowo nagłaśniane przez Niemców; broszura "Pius XII a Polska" wydrukowana została w tajnej drukarni w nakładzie 40 tys. egzemplarzy.

Zbyszko Bednorz, wiarygodny świadek tamtych lat, w książce "Lata krecie i orłowe" pisze, że biskup Adamski "cieszył się w podziemnych strukturach przedstawicielskich dużym autorytetem, o czym świadczy m. in. powierzenie mu - właśnie jemu, reprezentantowi Śląska - funkcji honorowego przewodniczącego tzw. Rady Społecznej, która istniała jako ciało doradcze przy Biurze Zachodnim w Warszawie". Prawdopodobnie z jego inspiracji mandat tajnego rzecznika kościelnego w Delegaturze Rządu otrzymał ks. Bolesław Kominek, przyszły metropolita wrocławski, mieszkający przez całą okupację w Katowicach i utrzymujący kontakt ze swoim ordynariuszem.

Biskup był przeciwnikiem angażowania się duchowieństwa w konspirację. Uważał, że obowiązkiem księży jest nieść pomoc, zwłaszcza duchową, cierpiącym i że największą tragedią byłoby, gdyby w okupowanym kraju zabrakło księży. Wiele osób reagowało na jego postawę oburzeniem, jak kiedyś Ćwierciakiewiczowa na postawę abpa Alojzego Felińskiego. Tymczasem bp Adamski dość szczodrze wspierał finansowo podziemie, co poświadcza Zofia Kossak: "Konspirując się przed konspiracją równie jak przed Niemcami, wypłacał co miesiąc zaufanej łączniczce 10 000 zł na pomoc dla rodzin więźniów i rodzin rozstrzelanych". Ze wspomnienia bratanicy Biskupa wynika, że znał on przewidywany termin wybuchu Powstania. Maria Krystyna Adamska-Pietkiewicz pisze: "20 lipca stryj oświadczył przy kolacji, że z powodu położenia domu na brzegiem Wisły i jego drewnianej od tej strony konstrukcji zalecono mu (nie mówił, kto) opuszczenie domu i przeniesienie całej rodziny do domu przy ul. Wareckiej 11".

Czas heroiczny

Zamieszkał naprzeciw bocznego wejścia na Pocztę Główną, gdzie mieścił się Sztab Główny Armii Krajowej i dowództwo Powstania. Na podwórku domu był mały ogródek z kapliczką, gdzie Biskup w asyście swego krewnego, ks. Henryka Zborowskiego, co wieczór odprawiał Mszę św. i udzielał zebranym absolucji generalnej; na koniec śpiewano "Boże coś Polskę". Z Wareckiej przeniósł się na Chmielną, następnie mieszkał kolejno przy Kruczej, Mokotowskiej i Poznańskiej. Głosił nauki w kościele św. Anny i św. Barbary, udzielał sakramentów, żegnał zabitych i zmarłych.

Na dziedzińcu kawiarni Bliklego na prośbę siostry Kingi Strzeleckiej prowadził rekolekcje. Siostra Strzelecka wspomina w książce "Znak tęczy": "Biskup zgodził się bez wahania. Przychodził przez kilka dni, stawał na środku trawnika i głosił konferencje. Ludzie jak mogli, upychali się pod daszkami podcieni. Krążyły samoloty, ale jeden człowiek był chyba niewidoczny. Reszta słuchała bezpiecznie". Pewien sędzia, człowiek niewierzący, wziął w rekolekcjach udział za namową żony. Pod koniec stał kilka godzin w kolejce, czekając na spowiedź, potem żona dostrzegła go wśród klęczących, którym Biskup podawał maleńkie cząstki Hostii. Sędzia wkrótce zginął; były to jego "rekolekcje ostatniej szansy". Słuchacze przedwojennych kazań biskupa Adamskiego twierdzili, że były one "przedziwnie jasne, rozumne i przekonywające". W dramatycznej scenerii Powstania musiały wydać się jeszcze bardziej niezwykłe.

Władysław Jewsiewicki, autor albumu "Powstanie Warszawskie 1944 okiem kamery", odnalazł zdjęcia filmowe ekipy Wydziału Propagandy KG AK wykonane pod kierownictwem reż. Antoniego Bohdziewicza, z Mszy św. sprawowanych 15 sierpnia 1944 roku w rocznicę Cudu nad Wisłą na dziedzińcu Poczty Głównej oraz 26 sierpnia 1944 z okazji Święta Matki Boskiej Jasnogórskiej między ul. Warecką a Nowym Światem. Na obu rozpoznał sylwetkę biskupa katowickiego. Dotarł także do zdjęcia, na którym żegna on zabitych, którzy zostali następnie pogrzebani we wspólnej mogile w Filharmonii 28 sierpnia 1944. Jest to chyba jedno z najbardziej wstrząsających zdjęć z Powstania: ciała przykryte są gazetami, które podnosi wiatr, wokół klęczą lub stoją ludzie, Biskup w stroju liturgicznym, z mszalikiem w ręce błogosławi zabitych. Fotografię wiele razy reprodukowano, ale dopiero w 1994 roku kuria katowicka definitywnie potwierdziła, że jest na niej biskup Adamski.

Niedawno odnalazło się kolejne świadectwo: niepublikowane wspomnienie Zofii Kossak o dwóch biskupach katowickich, Arkadiuszu Lisieckim i Stanisławie Adamskim, napisane na emigracji w 1952 r. i przechowywane w muzeum pisarki w Górkach Wielkich. Autorka "Krzyżowców", która sama spędziła Powstanie w Warszawie i która dobrze znała bpa Adamskiego z lat przedwojennych, pisze: "Popularność i uznanie, o które nie dbał, wróciły do niego w okresie Powstania. Widywano codziennie jego mleczną już siwiznę i fioletową piuskę na najbardziej zagrożonych odcinkach. Jeszcze pył wzniesiony wybuchem bomby nie opadł, gdy biskup dźwigał rannych, udzielał absolucji konającym. Zwykły dobrotliwy spokój nie opuszczał go wśród niebezpieczeństwa. Mszę św. odprawiał na Wareckiej w na wpół rozwalonym domu i rozdawał Komunię św. tłumom klęczącym na zasłanej gruzem ulicy. Samoloty niemieckie rozpoczynały codzienne bombardowanie. Na twarzy biskupa malowała się obawa, czy zdąży rozdać Ciało i Krew Pańską nim nad Śródmieście nadlecą i czy wystarczy dla wszystkich komunikantów? Tych ostatnich zawsze brakło. Więc łamał je w palcach na dwoje, na czworo, kładł okruchy w usta ludzi głodnych Boga, a mogących lada chwila przed Bogiem stanąć. Złowrogie "szafy" przypominające skrzypienie wrót zapowiadały serię pocisków, słowa: Corpus Domini... custodiat animam tuam... otwierały wrota, również żywota wiecznego".

Biskup Adamski wyszedł z Warszawy

2 października. Szedł "w kolumnie ewakuowanych niosąc sutannę przewieszoną przez ramię i teczkę z przyborami do golenia, ręcznikiem i brewiarzem" - wspominają ks. abp Stanisław Szymecki i ks. Romuald Rak. W grudniu 1949 pisał do swego kolegi Józefa Nowaka: "Wszystko co miałem spaliło się - nie mam zbytecznej garderoby używanej prócz butów".

*


W czasie Powstania byli w Warszawie także inni biskupi i księża katoliccy, ale to właśnie biskup Adamski zyskał określenie "kapelana Powstania Warszawskiego". Kto wie, czy nie była to dodatkowa przyczyna prześladowań przez "władzę ludową" na przełomie lat 40. i 50. O heroicznym okresie wojennym mówił niewiele. Pisząc w roku 1949 na życzenie Episkopatu autobiografię, która miała być odpowiedzią na zarzuty wysługiwania się Niemcom, postawione przez ministra administracji publicznej Władysława Wolskiego, stwierdził tylko: "Sumienie moje nie wyrzuca mi żadnych w tym kierunku uchybień wobec Polski i Narodu Polskiego. (...) Ocenę całokształtu swej pracy jako obywatela polskiego pozostawiam z całym spokojem sądowi historii".

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl