adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 31 (2821)
3 sierpnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Komentarze

Wojciech Pięciak
Tyranobójstwo


Młyny sprawiedliwości mielą powoli... Jeśli tylko Saddam Husajn nie wyjechał do Libii, Syrii czy na Białoruś (jak się mniej i bardziej poważnie spekuluje), i jeśli ukrywa się w Iraku wśród lojalnych wobec niego plemion sunnickich, to jest kwestią czasu, kiedy i on doświadczy tego, co stało się udziałem jego synów.

Nieodwracalne odejście tyrana i jego następców - to najlepsze, co może spotkać Irakijczyków. Nie tylko dla ich poczucia sprawiedliwości. Fakt, że Udaj i Kusaj nie obawiali się przebywać w ukryciu w Mosulu - mieście w którym w przeszłości opór wobec Saddama zawsze był silny, i w którym dominuje przychylna Amerykanom ludność kurdyjska - potwierdza tezę, że sieć nieformalnych powiązań ludzi związanych z reżimem jest nadal silna - siłą nie tylko pieniędzy, które rządząca "rodzina" ukryła, ale też powiązań klanowo-rodzinnych. I to, jak widać, nie tylko w "trójkącie sunnickim" Badgad - Faludża/Ramadi - Tikrit, skąd rekrutowały się "elity" władzy i gdzie najczęściej atakowane są wojska koalicji oraz przedstawiciele nowej irackiej policji.

Celem wojny było obalenie Saddama i jego klanu. Ich śmierć - dziś obu "delfinów", a wkrótce może i samego "wodza" - zapewne nie zakończy podjazdowej wojny lokalnych "partyzantów". Ale rozwiewa obawy większości (i nadzieje mniejszości) Irakijczyków przed powrotem dyktatury. Saddam i jego synowie nie mają szans, by stać się ikonami "ruchu oporu". Dla Irakijczyków i państw arabskich to także dowód, że alianci poważnie traktują kolejny cel tej wojny: stworzenie nowego Iraku. Jakkolwiek on będzie wyglądać, co było, nie wróci.

Andrzej Kaczmarczyk
Zestaw obiadowy typu lunch


To co dzieje się wokół polskich mediów, powinny śledzić osoby uczące obcokrajowców polskiego. Opisując to kursantom, mogłyby opowiedzieć dużo o naszym kraju, a równocześnie wyjaśnić co oznacza idiom: "iść w zaparte". W skrócie wygląda to tak. Komisja śledcza ujawnia kulisy partyjnej nomenklatury w mediach, mechanizmy prowadzące do dominacji telewizji publicznej, niezgodne z prawem ingerencje KRRiT w strukturę własności komercyjnych mediów i mataczenie przy pracach legislacyjnych. Tymczasem w Sejmie w najlepsze trwają prace nad ustawą, która te patologie pogłębia. Trzeba dopiero uzasadnionego podejrzenia o sfałszowanie ustawy, by projekt stracił poparcie.

Równocześnie przewodnictwo w KRRiT obejmuje była działaczka SLD, która ogłasza tzw. "nowy początek": odpartyjnienie KRRiT i mediów publicznych. Jednak w wyniku "nowego początku" , SLD uzyskuje pozycję dominującą w nowych radach nadzorczych 17 regionalnych publicznych spółek radiowych. W tym samym czasie w ramach polityki "nowego początku" do KRRiT wchodzą nowi członkowie. Senat wybiera bezpartyjnego wiceministra SLD-owskiego rządu, a sejm stawia kropkę nad "i" nominując posła SLD Ryszarda Ulickiego. Ulicki, autor erotycznej powieści zastąpi Adama Halbera, autora erotycznego SMS-u. Nowy członek Krajowej Rady ma wysokie kwalifikacje. Jako autor "Kolorowych jarmarków" zna show bisnes. Jako były kierownik wydziału propagandy komitetu wojewódzkiego PZPR wie niejedno o mediach. Jako szef komisji weryfikacyjnej w stanie wojennym wykazał umiejętność zarządzania zasobami ludzkimi.

Na drzwiach bufetu krakowskiego oddziału TVP wisiało kiedyś ogłoszenie: "Polecamy zestawy obiadowe typu lunch: zupa, drugie danie, kompot". Zupełnie jak z Krajową Radą. Opakowanie nowe a zawartość stara.

Andrzej Brzeziecki
Samoklonowanie


Klub poselski Samoobrony stopniał w ub. tygodniu o kolejne 4 osoby i liczy już tylko 32 członków (na początku kadencji było ich 53). Jak tak dalej pójdzie, to Andrzej Lepper przywita koniec kadencji w swoim klubie w składzie brydżowym - cieszyła się prasa. Tyle że, niestety, tak naprawdę powodów do radości nie ma. W sejmie wciąż zasiada się 53 ludzi, dla których blokady na drogach i sejmowej trybunie, publiczne lincze i inwektywy pod adresem politycznych przeciwników stanowią normę. Wszyscy "dysydenci", którzy dziś wieszają na Lepperze psy - i nawet przez opiniotwórcze dzienniki kreowani są niemal na bohaterów - jeszcze niedawno stali za nim murem. Trudno wierzyć, że się nagłe ucywilizowali. Trudno też wierzyć, że zapowiadana przez nich partia - Samoobrona Narodu Polskiego, będzie ostoją demokracji i porządku prawnego w Polsce. Zarzucają oni Lepperowi zdradę ideałów Samoobrony. Jakież to szczytne ideały przyświecały tej organizacji wcześniej? Samoobrona-bis walczyć będzie o ten sam elektorat co Lepper, a to oznacza, że zamiast jednej blokady na tej samej drodze spotkać możemy dwie.

Tymczasem sondaże Samoobrony utrzymują się na wysokim poziomie (18 proc.) Gdyby teraz odbyły się wybory wprowadziłaby ona do Sejmu zapewne jeszcze więcej ludzi. A w Samoobronie nikt nie jest niezastąpiony - posła Żywca, który zginął prowadząc samochód w stanie nietrzeźwym, zastąpi Marian Widz skazany w zeszłym roku za jazdę po pijanemu.

Krzysztof Burnetko
Prokuratorzy się boją


Senator SLD z Podlasia Sergiusz Plewa spowodował po pijanemu (1,2 promila)kolizję samochodową. Zniszczone zostały cztery auta. Sprawa jest oczywista. Tymczasem wszyscy prokuratorzy z okręgu apelacyjnego w Białymstoku, gdzie powinna być prowadzona, złożyli w Prokuraturze Krajowej wniosek o wykluczenie ich z postępowania. Tłumaczą, że senator jest w okolicy osobą znaną, a oni w związku z tym nie chcą być posądzani o subiektywizm.

Biskup Andrzej Śliwiński spowodował po pijanemu (0,8 promila) wypadek - ofiara zderzenia trafiła do szpitala, zniszczone zostały dwa samochody. Sprawa jest oczywista. Watykan zawiesił biskupa w obowiązkach. Prowadzący sprawę prokurator uznał jednak, że była to jedynie kolizja - nie przyszło mu do głowy sprawdzić, jak długo poszkodowany musiał być hospitalizowany. Zakwalifikował czyn jako wykroczenie, a nie jako przestępstwo i wniósł o jego umorzenie. Dopiero przypadek sprawił, że ów "brak wnikliwości" - jak oceniają błąd przełożeni prokuratora - został wychwycony. Nie ma się co dziwić, że momentalnie pojawiły się opinie, że prokuratura początkowo chciała chronić lubianego w mieście hierarchę. Oba przykłady potwierdzają najcięższy zarzut, jaki można stawiać prokuraturze III RP: konformizm wobec takich czy innych wpływowych środowisk. Tu nie można się tłumaczyć zapaścią finansową wymiaru ścigania czy złym stanem legislacji. To zwykłe tchórzostwo. Tym ciekawsze jest, jak szefostwo resortu sprawiedliwości zareaguje na odmowę wykonywania swych obowiązków bądź sprzenieważanie się im podlegających mu prokuratorów. Jeśli nie zareaguje, to prokuratrom wszystko już będzie wolno.

Tomasz Cyz
Za dużo słów


Wrześniowy Festiwal Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie się nie odbędzie. Wydawało się, że nic więcej zdarzyć się nie może. Ale okazuje się, że Mistrz zakazał wykonywania swojej muzyki w Filharmonii Krakowskiej, która odmówiła organizacji wrześniowego jubileuszu (wcześniej wycofał patronat z festiwalu organizowanego przez Instytut Sztuki, z podobnej przyczyny).

Klarowne są wyjaśnienia dyrektor Filharmonii Anny Oberc: "Żeby otrzymać pieniądze, musiałabym skierować specjalny wniosek do marszałka, opiniowany przez województwo, a potem przez ministerstwo. Drogę między Krakowem a Warszawą ten papier musiałby pokonać jeszcze dwukrotnie. Przy dobrej woli wszystkich urzędników przeprowadzenie pieniędzy trwałoby około trzech miesięcy. Festiwal miał się odbyć we wrześniu, a pani Penderecka wystąpiła do mnie z oficjalną propozycją 3 lipca. Nie miałabym czym zapłacić".

Nie do końca natomiast zrozumiałe są argumenty Krzysztofa Pendereckiego: "Pani Oberc odmówiła, choć festiwal nie obciążałby ani budżetu, ani pracowników filharmonii. Po takim afroncie musiałem zrobić ten krok. To jednak zakaz czasowy. Nie obraziłem się na orkiestrę filharmonii, lecz na jej dyrekcję. Poza tym to zakaz teoretyczny, bo filharmonia od ponad dziesięciu lat nie gra mojej muzyki. Po okrutnej nagonce w prasie nie chciałbym, by na razie była tam wykonywana". Dziwne, wszak jeszcze w czerwcu, niemal na zakończenie sezonu, Filharmonia Krakowska wykonała "II Koncert skrzypcowy "Metamorfozy"" Jubilata.

Co dalej? Najlepiej, gdyby nikt już nic nie mówił i niczego nie zakazywał. Dyskusja nic nie zmieni: trudno, drzwi zamknięto, a mosty zostały nadpalone. Pozostaje robić swoje: kompozytorzy niech piszą muzykę - piękną i doskonałą, organizatorzy i dyrektorzy niech tworzą wydarzenia i programy - niepowtarzalne i dostarczające przeżyć, muzycy niech grają - czysto i in tempo rubato, a słuchacze niech słuchają - wedle uznania, z miłością i otwartym uchem.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny