adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 30 (2820)
27 lipca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

17. Niedziela Zwykła


Zniecierpliwienie

Ks. Jan Słomka


Pustelnicy egipscy uciekali od ludzi, szukali samotności. Wiedzieli bowiem, że, jak powiadał abba Antoni, "człowiek, który mieszka na pustyni i trwa w skupieniu, jest wolny od potrójnej walki: o słuch, o mowę i o spojrzenie. Musi walczyć jedynie o serce". Te słowa mogłyby sugerować, że sama obecność drugiego człowieka traktowana była jako pokusa. Faktycznie było w tym nieco prawdy. Ale tylko odrobina: "Człowiek, który poznał słodycz życia w celi, ucieka od bliźnich nie z pogardy". Przede wszystkim mnisi wiedzieli, że pustynia i samotność nie są żadnym ułatwieniem, pustynia jest dla silnych, a nie dla słabych, to nie jest miejsce ucieczki od trudów.

Czasem czytając listy Pawłowe i Dzieje Apostolskie wyobrażamy sobie pierwsze wspólnoty chrześcijan, jako pełne entuzjazmu, radości, jakby nie dotknięte jeszcze słabością i trudnościami, jakie często przygaszały ducha miłości chrześcijańskiej.

Jednak uważniejsza lektura tych pism pokazuje, że na pewno nie był to łatwy entuzjazm, jakieś chwilowe uniesienie, a św. Paweł miał wiele utrapień ze swoimi dziećmi, czyli gminami przez niego założonymi. O chrześcijanach mówiono "Patrzcie, jak oni się miłują", i to było największe świadectwo, najowocniejsza ewangelizacja. Ale gdy czytamy słowa św. Pawła skierowane do Efezjan, widzimy, że nie była to sielanka. Paweł pisze: "z cierpliwością znoście siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha". A więc wielkim wyrazem wzajemnej miłości jest coś, co wydaje się programem minimum: "Znoszenie siebie nawzajem". Ileż razy wpadamy w pokusę myślenia: tego człowieka nie da się kochać, gdyby on był inny, nieco lepszy, gdyby... Otóż takie oczekiwanie, że inni będą lepsi, na pewno nie było obce i pierwszym pokoleniom chrześcijan. Wielokrotnie musiał się z tym spotykać św. Paweł. Dlatego poucza, czym jest prawdziwa miłość chrześcijańska: to miłowanie człowieka takiego, jakim jest, i miłowanie go na miarę swoich możliwości. A więc często po prostu cierpliwe znoszenie jego i swojej słabości i usiłowanie zachowania pokoju.

Drugi człowiek jest wielkim darem Boga dla nas, ale jest to dar trudny, często przypominający pokusę.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny