adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 30 (2820)
27 lipca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

Listy

Zobacz też listy w sprawie antykoncepcji


Ten sam duch

Z przykrością przeczytałam w artykule Tomasza Szaroty "Kolaboranci w kraju bez Quislinga" (,,TP" nr 27/03) fragment, podkreślający różnice między atmosferą okupacji w Krakowie i Warszawie. Prof. Szarota (choć kończy ten akapit bardziej obiektywnymi i ostrożnymi ocenami) charakteryzuje te różnice, powołując się na wypowiedź w piśmie "Polska Żyje!", wręcz obraźliwą dla krakowian, gdyż przedstawia ich jako zgoła aprobujących obecność Niemców i "zgodnie" z nimi koegzystujących. Autor tego artykuliku musiał przelotnie zetknąć się z Krakowem, skoro nie zauważył ani osobnych dla Niemców przedziałów w tramwajach, ani sklepów, kawiarni, restauracji, parków i tak licznych w Krakowie innych miejsc "nur für Deutsche". Cytat z "Polska Żyje!" i przeprowadzone na jego podstawie porównanie Krakowa z Warszawą sugeruje niejako, że właśnie w Krakowie, w tej służalczej niepatriotycznej atmosferze mogło łatwo dojść do kolaboracji w Ost-Institucie. Mogę porównywać atmosferę w obu miastach, gdyż jako krakowianka (wtedy ok. 20-letnia), prawie cały rok 1943 spędziłam w Warszawie. Główna różnica (uderzająca obserwatora z zewnątrz) polegała na tym, że Kraków był po prostu naszpikowany ludnością niemiecką: wielu Niemców mieszkało u Polaków w zajętych urzędowo pokojach, mnóstwo chodziło po mieście (stąd tak często słyszało się język niemiecki), ulicami wciąż przeciągały oddziały wojskowe. Kraków był skutkiem tego, pozornie, miastem zniemczonym. Natomiast w Warszawie, mieście i rozleglejszym, i z większą liczbą ludności polskiej, zagęszczenie Niemców oraz urzędów niemieckich było nieporównywalnie mniejsze. To dawało warszawiakom świadomość olbrzymiej przewagi żywiołu polskiego i płynące stąd poczucie pewności siebie, poczucie - mimo okupacji - bycia we własnym kraju, niepodległym duchowo a tylko fizycznie zniewolonym.

Choć Kraków, jako stolica Generalnego Gubernatorstwa, był wręcz zduszony niemczyzną, nikt z ludzi, z którymi się stykałam (głównie inteligencja różnych zawodów), nie powiedziałby, że "z Niemcami można żyć" i to "zgodnie pospołu". Pełno było młodzieży bojowej, bezkompromisowej i poświęcającej życie walce z okupantem. Nie zauważyłam żadnej różnicy w patriotycznej postawie społeczeństwa między Warszawą a Krakowem. Środowisko uniwersyteckie zaś, choć miało za sobą doświadczenie listopada 1939 r. - aresztowania i osadzenia w obozie w Oranienburgu profesorów UJ - niemal bezwyjątkowo poświęciło się tajnemu nauczaniu, co chyba świadczy o panującej patriotycznej postawie. Nie wyklucza to godnych potępienia zachowań pojedynczych osób (też tych wiążących się z Ost-Institutem), ale nie pozwala na krzywdzące Kraków uogólnienia.

IRENA BAJEROWA (Kraków)



Zagubiony list

W "TP" nr 28/03 prof. Danuta Michałowska zamieściła list, w którym przypomina, jak to kiedyś w maju 1945 r. studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego urządzili wiec w obronie Mieczysława Małeckiego i wystosowali rodzaj listu otwartego do społeczeństwa, który zamierzali opublikować w "Dzienniku Polskim". List się nie ukazał i pani profesor przypuszcza, że utknął w archiwum gazety. Mam kserokopię owego listu studentów do rektora UJ o następującej treści:

Kraków, dnia 30 kwietnia 1945. DO JEGO MAGNIFICENCJI REKTORA UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO. Dowiedzieliśmy się z prasy o zawieszeniu w czynnościach Profesora Mieczysława Małeckiego z powodu zarzutów stawianych Mu w związku z Jego działalnością w okresie okupacji. Profesor Małecki, jako organizator tajnego nauczania uniwersyteckiego w Krakowie i ukochany przez nas kierownik kursów akademickich, był dla nas wzorem obywatela i Polaka, a zarzuty stawiane mu w tym zakresie są dla niego wielką krzywdą, a przez nas zostały boleśnie odczute. Prosimy przeto Waszą Magnificencję o użycie Swego autorytetu w obronie opinii naszego ukochanego profesora. W imieniu młodzieży studiującej na Tajnym Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie w okresie okupacji: [tu następuje blisko 70 podpisów, w większości czytelnych, wśród nich: Andrzej Deskur, Antoni Franaszek, Zbigniew Gołąb, Władysław Macharski, Maria Michałowska, Stefan Płażek, Józef Trojanowski, Krystyna Turowicz - AL].

Oryginał listu posiada prof. Andrzej Małecki, syn Mieczysława. Nie wiem, jaki związek ma cytowany list z tym, o którym pisze Danuta Michałowska. W każdym razie wart jest przypomnienia.

ALEKSANDER LITEWKA (Kraków)

Inne materiały na ten temat znajdują się na www.tygodnik2.com.pl/tematy/kolaboranci



Czas się pojednać

W ,,TP" nr 28/03 ukazał się tekst Andrzeja Talagi ,,Raport z oblężonego miasta" o dramatycznej sytuacji w palestyńskim mieście Nablus. Nie jest moim zamiarem polemizowanie z wieloma wstrząsającymi faktami zawartymi w artykule pana Talagi, choć oczywiście, np. nie jest prawdą, jakoby żołnierze izraelscy używali pocisków rozpryskowych. Pragnąłbym natomiast zaprotestować przeciwko jednostronności tego artykułu i braku obiektywizmu. Andrzej Talaga niezwykle tendencyjnie przekazując relacje palestyńskich rozmówców stwarza wrażenie, że tylko niewinne dzieci palestyńskie padły ofiarą ,,izraelskich snajperów". Nie muszę chyba przypominać, jak bardzo ubolewamy nad każdą niepotrzebną i bezsensowną śmiercią, nie ma najmniejszej różnicy między krwią żydowską a krwią palestyńską. Rozumiemy ból palestyńskiej matki po stracie dziecka, szczerze współczujemy jej, lecz domagamy się tego samego współczucia również dla matki żydowskiej.

Niestety, w artykule Andrzeja Talagi nie ma słowa o tym, że 110 dzieci izraelskich zginęło, a kilkaset zostało rannych w tym okrutnym konflikcie. Wszystkie one były ofiarami palestyńskiego terroru. Były także przypadki, gdy zamachowcy strzelali z najmniejszej odległości w głowę kilkumiesięcznego dziecka. Przypomina mi to praktyki hitlerowców z okresu II wojny światowej.

Zbliżamy się do przełomowego momentu w tym wieloletnim konflikcie. Padło już zbyt wiele ofiar po obu stronach, popłynęło już zbyt wiele żydowskiej i palestyńskiej krwi, najwyższy czas, aby dojść do porozumienia. Rząd premiera Ariela Szarona podjął odważną inicjatywę, zmierzającą do tego, aby w tym rejonie nareszcie zapanował pokój. Liczymy, że nasi palestyńscy sąsiedzi pójdą z nami tą drogą.

SZEWACH WEISS
ambasador Izraela w RP



Wiele wymaga

Przeczytałem projekt preambuły do przyszłego traktatu konstytucyjnego UE autorstwa Stefana Wilkanowicza ("TP" nr 26/2003). Znakomity! Pokazuje, że nie możemy być zadufani w sobie i nie jesteśmy jedyni sprawiedliwi. Nie zawiera słowa kłamstwa czy propagandy. Akcentuje wartości, które powszechnie kojarzą się z europejskim dziedzictwem. Stawia nam wysokie wymagania etyczne. Bruksela powinna przyjąć projekt bez zmiany przecinka. Tylko czy znajdzie się Tadeusz Mazowiecki, aby tak się stało?

DOMINIK KSIĘSKI
(Żnin, woj. kujawsko-pomorskie)



Deklaracja Europejska

Jesteśmy przekonani, że przyszłość Europy powinna być budowana na prawdzie chwalebnej i gorzkiej, na uznaniu zasług i wyznaniu win, na zobowiązaniu do wspólnego działania dla dobra wszystkich Europejczyków, a także całej ludzkości. Nasze przekonania wyrażamy w formie krótkiej deklaracji opublikowanej jako "Moja preambuła", autorstwa Stefana Wilkanowicza, w "TP" nr 26/2003. Tych, którzy te przekonania podzielają, zapraszamy do jej podpisywania.

Niech służy dobru Europy.

Podpisy przesyłać można na adres:
Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak", ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków; fundacja@znak.com.pl; fax: 0-12, 61-99-502.

JAN KUŁAKOWSKI
TADEUSZ MAZOWIECKI
STEFAN WILKANOWICZ




Pomóż hospicjum

Hospicjum św. Jana Ewangelisty w Szczecinie organizuje kolonie letnie dla dzieci osieroconych, pozostających pod naszą opieką. Prosimy o wsparcie finansowe. Przywróćmy wspólnie tym dzieciom uśmiech, radość i chęć do życia. Za ofiarowany dar serca serdecznie dziękujemy.

Oto numer naszego konta:
BH SA o/Szczecin - 10301276-35164000
z dopiskiem "Kolonie".

Ks. KRZYSZTOF BIERNAT SAC dyrektor hospicjum

Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny