adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 30 (2820)
27 lipca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



Do SdsRSiWRUP

Jacek Podsiadło


Drogie Stanowisko ds. Reklamacji Skarg i Wniosków Rejonowego Urzędu Poczty w O.! Tym razem nie zwracam się do Ciebie w sprawie "nie posiadania przez pracownika znaczków o nominałach wyższych niż 3-zł", ani w bolesnej kwestii rzekomego obowiązku wpisywania na kopercie listu pełnego imienia Nadawcy w jego adresie, choć ostatnio wykręciłoś się sianem udając, że chodzi o Adresata, kiedy chodziło właśnie o Nadawcę. Nie zamierzam też wracać do tematu braku kopert na poczcie, choć wczoraj znów ich nie było, Ty zaś poprzednim razem skłamałoś pisząc, że "w czasie Pana bytności w urzędzie na stanie znajdowały się koperty innego rodzaju, których asortyment był wystawiony". Biorę za dobrą monetę Twoje zapewnienie, iż "czynimy starania, aby asortyment kopert był w ciągłej sprzedaży" i życzę powodzenia na froncie tej jakże trudnej i szlachetnej walki o stałą obecność na poczcie kopert, które pełnią niepoślednią rolę w dziele przesyłania sobie korespondencji przez członków naszego narodu.

Tym razem pragnę jednak poruszyć inny, zgoła fundamentalny problem. Wrzodem na zdrowym ciele nie tylko tego urzędu pocztowego, którego część stanowisz, wydaje mi się zwyczaj wystawiania w okienkach tabliczek z napisem "Chwilowo nieczynne", które potrafią stać w takim okienku bardzo długo. Drogie Stanowisko! Czy nie uważasz, że dla poprawy naszych stosunków byłoby celowym rozpatrzyć i ustalić raz na zawsze znaczenie terminu "chwilowo"? Z przykrością stwierdzam, że nowa "Ustawa o Usługach Pocztowych", którą Sejm uchwalił w maju, podobnie jak wcześniejsze regulacje, w ogóle się na temat chwili nie wypowiada. Tym bardziej czuję się zobligowany do ustalenia wymiaru chwili w oparciu o inne przesłanki. Rozumiem, że trudno jest określić ramy czasowe chwili, wskazać ten magiczny moment, kiedy chwila przestaje być chwilą i staje się "pewnym czasem". Można jednak moim zdaniem wyznaczyć pewne granice, poza które znaczenia chwili nie da się rozciągnąć. Zacznijmy może od tego, że chwila nie może trwać wiecznie - choć ani chwili, ani wieczności nie da się zmierzyć, są one przeciwnymi biegunami czasu. W teleturnieju "Chwila prawdy", nawet kiedy limit czasu na wykonanie zadania nie jest określony, chwila ta nigdy nie trwa dłużej niż kilka minut. Pewne wskazówki można też znaleźć w samym języku, który z racji swych immanentnych cech "zważa, by nazwa wszystkiego była zgodna z naturą", jeśli wolno mi zacytować Platona. W języku ukraińskim na przykład słowo "hwylyna" oznacza i chwilę, i minutę; z całą pewnością nieprzypadkowo. Podobnie angielskie "just a minute" tłumaczy się jako "chwileczkę". Znaczenie słowa kształtuje się poprzez kontekst, w jakim się pojawia i do jakiego się odnosi; zgodzisz się na pewno, że w okienku czynnym na przykład osiem godzin dziennie, chwila, kiedy okienko jest chwilowo nieczynne, nie może trwać więcej jak cztery godziny, bo w przeciwnym razie okienko byłoby co najwyżej "chwilowo czynne". Można jednak chyba założyć, że nawet jedna godzina nie jest już chwilą, choćby z tej racji, że większość związków frazeologicznych, w jakich godzina występuje, odnosi się do okresu pojmowanego jako długi. "Stać w kolejce godzinami" z pewnością nie oznacza stać w kolejce parę chwil. Konwencjonalistyczna teoria znaczenia słów, z którą zgadzają się wszyscy współcześni filozofowie języka, uzależnia pojmowanie słów od konwencji, zgody pewnej grupy użytkowników języka. Niestety, chwila w rozumieniu pracownic poczty i chwila, jak ja ją sobie wyobrażam, różnią się od siebie diametralnie, co bardzo utrudnia mi pokojowe współżycie z w/w P.T. pracownicami. Pragnę zaznaczyć, że nie jestem pieniaczem i w pełni akceptuję samą ideę chwilowych nieczynności, jeśli taka jest potrzeba chwili. I oczywiście łatwo mi wyobrazić sobie, że na przykład panienka z okienka postanawia zniknąć na chwilę wskutek zapragnięcia kontaktu z poezją. I to jest szlachetne, że mimo nawału pracy i, generalnie, prozaicznej natury urzędu, nie wygasło w niej zamiłowanie do wysokiej sztuki, zatem udaje się na zaplecze, aby przez chwilę sobie poczytać. Otwiera sobie, dajmy na to, "Fausta" jakiegoś Goethego i czyta: "Chwilo, trwaj, jesteś piękna". I ją to bierze! Tak, myśli sobie, karpie zjem, piękna jesteś, chwiluńko, trwaj! I puls jej przyspiesza, i obcuje wewnętrznie z przeczuciem absolutnej prawdy, i ogarnia ją niewyrażalna błogość, i czas traci dla niej znaczenie, i rzeczywiście jest to piękna chwila. Ale każdy kij ma dwa razy do tej samej rzeki i z mojej strony okienka ta sama chwila jest bardzo niepiękna. Jest wręcz okropna, bo ja się właśnie śpieszę na spotkanie z Mariolą. Dlatego niezbędnym wydaje mi się wydanie odpowiedniego Wewnętrznego Zarządzenia, które jasno określałoby, ile trwa chwila. Cenną wskazówką dla Ciebie, szanowne Stanowisko, może się tu stać epizod z posiedzenia Sejmu, jaki miał miejsce 17 kwietnia tego roku. Po informacji, że posiedzenie Komisji Europejskiej rozpocznie się "za chwilę", głos zabrał poseł Michał Kamiński: "Prosimy o definicję, ile trwa chwila". Odpowiedź wicemarszałka Tomasza Nałęcza była jasna i precyzyjna: "Chwila, panie pośle Kamiński, trwa 30 sekund". Wypowiedź tę sala sejmowa nagrodziła oklaskami, co wydatnie uwydatnia stanowisko całego Sejmu w kwestii takiego właśnie określenia długości chwili. Zatem przyjęcie, że chwila trwa na przykład 90 minut, byłoby postawieniem się ponad prawem i obrazą dla jednego z najważniejszych państwowych urządzeń.

Jacek Podsiadło
skr. poczt.32, 45-076 Opole1
podsiadlo@atol.com.pl


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny