dotb.gif

„TP”, Nr 29 (2819), 20 lipca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2819/religia01.php

Biskup rolników

Ks. Adam Boniecki



7 lipca zmarł nagle na zawał serca bp Roman Andrzejewski, biskup pomocniczy diecezji włocławskiej, wieloletni przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Rolników i krajowy duszpasterz rolników. Miał 65 lat, 42 kapłaństwa. 22 lata był biskupem.

Pochodził z Kujaw, ojciec miał gospodarstwo w Morzyczynie. W pochodzeniu dostrzegał legitymizację swej funkcji, choć w pierwszej chwili nominacja na to stanowisko mogła się wydawać nieco dziwna. Biskup Roman był przecież rozmiłowanym w łacińskiej literaturze wybitnym znawcą klasyki. W konwikcie KUL-u mieszkaliśmy w sąsiednich pokojach i widziałem, z jaką pasją wtedy studiował. Jako jeden z nielicznych polskich biskupów uzyskał (w 1973 r.) doktorat na uczelni świeckiej - Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Kształcił się w Papieskim Instytucie Altioris Latinitatis przy Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie. Przez szesnaście lat (1966-1982) prowadził wykłady z języka i literatury łacińskiej na KUL-u. Z Włocławka, gdzie był zatrudniony w seminarium jako wykładowca patrologii i łaciny oraz wychowawca kleryków, co tydzień do Lublina, także w zimie, dojeżdżał maluchem. Miał spory dorobek naukowy, by wspomnieć przekłady na łacinę wielu urzędowych kościelnych dokumentów, m.in. akt procesu beatyfikacyjnego biskupa Michała Kozala, artykuły i współautorstwo przekładu z języka greckiego "Dziejów Apostolskich" w Biblii Poznańskiej. We wrześniu 1981 r. został biskupem pomocniczym włocławskim, święcenia przyjął w czasie stanu wojennego. Po śmierci ordynariusza bp. Jana Zaręby zarządzał (jako administrator) diecezją włocławską od września 1986 r. do grudnia 1987 r. - do czasu mianowania nowego ordynariusza, bp. Bronisława Dembowskiego.

Uczestniczył w życiu polskich rolników. Powiedziano o nim, że "miał wielką siłę. Lał wodę na gorące chłopskie głowy, a ministrom mówił prawdę". Wiedział, że wieś potrzebuje ludzi wykształconych. Stąd jego zaangażowanie w tworzenie Uniwersytetów Ludowych, których powstało kilkadziesiąt. Aby móc skutecznie docierać do jak najszerszych rzesz odbiorców, sprawił, że powstało pismo duszpasterstwa rolników i wydawnictwo. Pisał, przemawiał, publikował zbiory wykładów i kazań, tekstów bardzo starannie przygotowywanych. Bibliografia jego publikacji liczy ponad 500 tytułów. Czasem zaskakiwał, choćby tym, że był jeśli nie pierwszym, to jednym z pierwszych polskich biskupów, który jeździł na tereny dawnego Związku Radzieckiego. Opowiadał o tych podróżach z entuzjazmem. Spowiadał godzinami - wspomniał w pogrzebowym kazaniu bp Blin z Witebska. Wiele razy mówił mi o sympatii dla naszego pisma, jednak publikował w "Niedzieli". W internetowym archiwum "Radia Maryja" zachowane są dwa jego kazania, których RM transmitowało niewątpliwie więcej. Wiedział, co czytają i czego słuchają ludzie na wsi i zależało mu by do nich docierać. Pogrzeb - we Włocławku nabożeństwu przewodniczył metropolita gnieźnieński abp Henryk Muszyński - zgromadził kilkunastu biskupów, setki księży i tłumy wiernych. Potem ciało przewieziono do Lichenia, gdzie chciał być pochowany. To też było zaskoczeniem. Nie wszyscy wiedzieli, że biskup Andrzejewski należał do wspólnoty zakonnej marianów jako "vir agregatus" (forma analogiczna do np. oblatów benedyktyńskich). Ogromna świątynia wypełniona była ludźmi, rolnikami przybyłymi ze wszystkich stron kraju. Liturgii przewodniczył nuncjusz apostolski, abp Józef Kowalczyk, koncelebrowało 25 biskupów i ponad 400 księży. W testamencie bp Roman prosił, by na trumnie położono mu bukiet polnych kwiatów, zaś pieniądze, zamiast na wieńce, ofiarowano na rzecz gimnazjum i liceum im. Jana Długosza we Włocławku. Uruchomienie tej słynnej przed wojną szkoły diecezjalnej było ostatnim ważnym dziełem biskupa. Funkcjonująca już obecnie szkoła otwiera swe podwoje - kładł na to wielki nacisk - także dla młodzieży ubogiej. Dewizą zmarłego biskupa były słowa: "Humana divinis", co można przetłumaczyć: "Ludzkie ku boskiemu".

Uderzało mnie w nim, że wszystko co robił, robił z radością. Był człowiekiem na właściwym miejscu, choć tych miejsc przecież sobie nie wybierał. Tą radością zjednywał sobie ludzi. Pokazał, jak wiele może zrobić biskup serdecznie oddany swemu dziełu.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl