adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 29 (2819)
20 lipca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



"Powinien tu leżeć ołówek"

Jacek Podsiadło


Pippi naprawdę jest dziwna. Jedna pończocha taka, druga owaka. Śpi z nogami na poduszce. Jednocześnie jest najnormalniejszym dzieckiem pod słońcem. Czy nigdy Was nie zdziwiło, że mając piętnaście par skarpet jakimś cudem założyliście rano dwie jednakowe? A kłopoty z bezsennością, coraz powszechniejsze wśród ludzkości, czy nie biorą się stąd, że od zarania dziejów śpimy w złą stronę? Pippi jest normalna, bo nikt nie mówi jej, co ma robić i jak ma żyć, dlatego wszystkie reguły, jakimi się kieruje, bierze prościutko od absolutu, z samego jądra człowieczeństwa. Krótko mówiąc, z sufitu, a jeżeli znajduje się na zewnątrz Willi Idylli, z nieba. Gapienie się w sufit i patrzenie w chmury to czynności medytacyjne, a medytacja prowadzi do wiedzy na skróty.

"Nie było co prawda nikogo, kto by jej mówił, kiedy ma się położyć wieczorem, ale Pippi i tu znalazła rozwiązanie: sama to sobie mówiła!" Według niej najlepszymi z reguł są chyba paradoksy. Dlatego pod każdym względem jest jak jej pończoszki: trochę taka, a trochę zupełnie inna. Nie można powiedzieć, że jest dobra, bo bywa znęcającym się nad innymi potworem. Nie można powiedzieć, że jest mądra, bo popełnia ogromną ilość głupstw. Szczera do bólu, co parę stron musi strasznie nakłamać. Dzięki temu jest osobowością pełną i prawdziwą, a nie papierową. I dlatego też powitano ją początkowo dość ozięble: jak to, bohaterka książki dla dzieci ma być krnąbrna i nie chodzić do szkoły?! A tymczasem być może wyrządzamy krzywdę dzieciom podając im reguły, a zapominając o wyjątkach. Musisz być grzeczny. Masz wrócić o dziesiątej. Ale czasem powinieneś być niegrzeczny. A jak wrócisz o drugiej, to też lepiej, niż gdyby o piątej. Pippi jest bezużyteczna dla większości idei i spraw, którym z pozoru mogłaby służyć. Bo jest pełna przeciwieństw, więc trudna do zdefiniowania. Coś było na rzeczy, kiedy Sture Lindgren, mąż Astrid, powiedział: "Pippi to nie książka. Pippi to wynalazek". Śmierć pisarki zakończyła dyskusję, czy za ten "wynalazek" powinna dostać Nobla. Za to na słowackiej stronie internetowej znalazłem kiedyś znamienne głosy w tej dyskusji. "Czemu nie? - pytał pierwszy miłośnik "Pippi Dlhej Pančuchy". - Myślę, że to jest materiał na nagrodę Nobla. Ucieszyć dzieci dobrą książką to nie mniejsza umiejętność, niż skonstruować bombę atomową. Każdy ma talent do czegoś innego". Drugi odparł na to: "Pippi nie jest materiałem na nagrodę Nobla. To jest materiał na strój karnawałowy".

Ale wróćmy do: "sama to sobie mówiła!" I zajrzyjmy do Willi Idylli, tej, jak mówi Pippi, "sympatycznej chałupy, bez pcheł i w ogóle". Jest dziewięć szans na osiem, że panuje tam kosmiczny bałagan. Od razu jednak zauważam, że skoro kosmiczny, to jakoś związany z porządkiem. Bo i co z tego, że widać ogólny rozgardiasz, z garnka na piecu sterczy parasol służący do mieszania zupy, w rondlu siedzi małpa, na środku mieszkania stoi koń, a właścicielka buja się właśnie na żyrandolu? No, co z tego wynika? Z tego wynika, że w mieszkaniu Pippi panuje chaos, czyli najwyższa forma porządku! Pippi udowadnia to co krok. Kiedy zabierała się do pisania listu, "otworzyła drzwiczki pieca i zajrzała do środka. - Powinien tu leżeć ołówek, o ile dobrze pamiętam.
Ołówek był".

Tak samo, po krótszych lub dłuższych poszukiwaniach, znajduje się wszystko, co jej potrzebne: podwiązka (w pudełku na chleb), pigułki arbuzowe (w szafie), słomkowy kapelusz (w skrzyni na drzewo). Jeśli ktoś wciąż nie rozumie, na czym polega wyższość chaosu nad kosmosem, posłużę się przykładem poszukiwań tego właśnie kapelusza. Przejrzawszy różne prawdopodobne miejsca pobytu kapelusza, Pippi zaczęła szperać w zakamarkach zupełnie nieprawdopodobnych. "Wreszcie zajrzała na półkę na kapelusze, ale tam też nic nie było oprócz patelni, śrubokręta i kawałka sera. - Wszędzie bałagan, najmniejszej rzeczy nie można znaleźć - stwierdziła niezadowolona. - Choć co prawda od dawna brakowało mi tego kawałka sera".

Już jasne? Bałagan to taki rodzaj porządku, że znajduje się potrzebne rzeczy nawet ich nie szukając, co podaję ku pokrzepieniu serc nienawidzących sprzątania. Oczywiście Pippi bardzo dzielnie walczy z bałaganem, dokonuje nawet specjalnych wynalazków służących sprzątaniu, jak jazda na szczotkach ryżowych niby łyżwach, ale efekty są zwykle mierne. Potrzeba porządków służy jej często za pretekst, jak wtedy, gdy wraca z Anniką i Tommym z dalekich mórz i dzieci współczują jej, że musi spędzić noc w pustym i zimnym domu. Pippi wymiguje się koniecznością posprzątania, a tak naprawdę myśli chyba o zrobieniu porządku ze sobą. Bo co jakiś czas musi sama sobie mówić, jak zapanować nad własnym życiem, popatrzeć w podłogę i umyć sufit. Może nawet zapanować nad własną śmiercią? Astrid Lindgren: "Nie mam nic przeciwko śmierci. Umrę spokojnie, ale nie tak od razu, najpierw muszę posprzątać w domu".

Jacek Podsiadło
skr. poczt.32, 45-076 Opole1
podsiadlo@atol.com.pl


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny