adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 29 (2819)
20 lipca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



Zdziwienia

Stanisław Lem


Karmiono nas dotąd grozą globalnego ocieplenia, aż tu nagle czytam artykuł pewnego profesora doktora habilitowanego, który tłumaczy, że będzie coraz zimniej, a kula ziemska zmieni się w śnieżną planetę. Dzień wcześniej w telewizji obejrzałem film, w którym ujęcia nakręcone teraz z samolotu nad Kilimandżaro porównywano ze zdjęciami sprzed dziesięciu, dwudziestu pięciu i sześćdziesięciu lat. Na Kilimandżaro była wtedy czapa lodowa, która zupełnie znikła! Faktem jest, że niektóre części lądolodu na Antarktydzie topnieją, a niektóre nie. My natomiast nie możemy się uskarżać na zbyt upalny lipiec.

Na razie więc mamy klimat przedlodowcowy, a w polityce - ogólny brak zaufania. Pani Paradowska napisała, że Miller dlatego pozostaje dalej premierem, ponieważ nie ma żadnej alternatywy. Nikt nie jest w stanie zostać dzisiaj w Polsce premierem - wszyscy się zużyli. Dlaczego - nie wiem. Gdybym mógł się cofnąć do lat dwudziestych albo trzydziestych, chętnie bym to zrobił, bo tamta Polska, choć biedna, budziła mimo wszystko większe zaufanie, a słowo “patriotyzm” nie wywoływało ironicznych uśmiechów.

Nie wiem, czy rozstrzygnięte już zostały kwestie związane z przyszłorocznym budżetem, bo przecież Kołodko został razem ze swoim projektem anulowany, a Hausner ma pomysły zupełnie inne. Człowiek się w tym kompletnie gubi, a młodzież odwraca się do polityki plecami. Podobno Kołodko, zanim odszedł, zamówił za kilkaset tysięcy złotych jakieś socjologiczne analizy stanu umysłowego społeczeństwa polskiego. Niewiarygodne kwoty - ale przecież to nie są jego pieniądze, więc wydawał je lekką ręką.

Nie wiem, dlaczego mamy taki nabożny stosunek do pieniądza. Pisma takie jak "Wprost" czy "Polityka" zamieszczają specjalne wkładki o "Stu najbogatszych Polakach". Dlaczego nie ma wkładek: "Stu największych polskich uczonych", "Stu najwybitniejszych filozofów" (jeśli w ogóle dałoby się ich tylu doliczyć), "Stu najzręczniejszych tancerzy"? Jeżeli zaś mamy takich jak Kulczyk milionerów, to gdzie są polskie fundacje, takie jak Fundacja Guggenheima?

Nie wiem, co myśleć o silnym rozwarstwieniu społeczeństwa polskiego. Odwiedzając centrum Krakowa albo jakiś supermarket - byłem właśnie w Castoramie, choć tylko po żarówki - widać, że ludzie dużo kupują, budują, niby zamożnie się zrobiło, z drugiej strony czyta się o strasznych biedach, zwłaszcza koło wschodniej ściany. Widziałem w polskiej prasie reklamę nowego mercedesa za 228 tysięcy złotych. Ciekawe, kto może sobie pozwolić na nabycie tego samochodu? Zresztą i tak zaraz mu go ukradną.

Nie wiem, czy należy się bardzo cieszyć z tego, że idziemy do Unii. Podobno Roman Giertych już zdążył częściowo zmienić poglądy i szuka w Brukseli miejsc, w których mógłby się pożywić. Równocześnie Liga Polskich Rodzin ma coś - ale nie wiem co - okropnie za złe Nowakowi Jeziorańskiemu, a prochy generała Maczka chce zabrać z Holandii w odwecie za przysłanie nam statku aborcyjnego - ale przecież ostatnią wolą generała było spocząć w holenderskiej ziemi!

Z rynkiem książki jest podobnie jak z klimatem: coraz gorzej i coraz lepiej. Dostałem od Ewy Lipskiej wybór Leśmiana, bardzo ładnie wydany przez Świat Książki, czyli Bertelsmanna polskiego. W tej samej serii wydano już cały szereg podobnych tomów. Wynika stąd, że istnieje popyt na poezję - tylko kto ją czyta? Ci ludzie widocznie kryją się po jakichś niszach i katakumbach.

Przysłano mi, z prośbą o komentarz, tekst Francisa Fukuyamy na temat tego, co będzie, kiedy życie ludzkie zostanie niesłychanie przedłużone; Fukuyama zakłada, że na pewno tak się stanie. Zamierzam odpowiedzieć, że z niedobrze postawionymi i niekompetentnie omawianymi tezami poważnie dyskutować nie warto. Fukuyama powinien cicho siedzieć w kącie, bo na biologii w ogóle się nie zna, a proroctwami na temat końca historii dostatecznie się już skompromitował. Ale on, będąc współpracownikiem redakcji "Foreign Affairs", jest w prawie do wypowiadania rzeczy szalonych. Znajomość ludzkiej biologii wskazuje, że przychodząc na świat nosimy już zarodki naszej skończoności. Żywot nasz można co najwyżej o parę lat przedłużyć: ja na przykład żyję już o osiem lat dłużej od swojego ojca. Czasem zresztą myślę, że przychodzi czas, kiedy i ja powinienem zamknąć oczy i już ich nie otwierać.

Naokoło panuje pomieszanie sprzecznych wypowiedzi ludzi skądinąd mądrych. Kiedy się człowiek słabo orientuje w jakimś temacie i sięgnie po tom specjalisty, to się czegoś dowie, ale jak weźmie dziesięć różnych książek autorstwa dziesięciu wybitnych fachowców, otrzyma dziesięć różnych opinii i zrobi mu się w głowie nieprzyjemny mętlik.

Mamy więc ocieplające oziębienie, rozgrzewające zlodowacenie, antysemityzm mimo braku Żydów i tak dalej. Pewien filozof mówił, że przyszłość jest otwarta - istotnie, jest otwarta. Ale co z pozytywnymi zjawiskami? Jakoś ich nie dostrzegam.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny