adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 29 (2819)
20 lipca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



Prawie recenzja

Józefa Hennelowa


"Tygodnik" czytany w krajobrazie Orawy, na pewno jednym z najpiękniejszych w Polsce, okazał się jeszcze ciekawszy niż zawsze, gdy dostaje się go "w całości", będąc z daleka od ulicy Wiślnej. W numerze poprzednim szczególnie poruszyła mnie rozmowa między Jerzym Owsiakiem ("Przystanek Woodstock") a księdzem Andrzejem Dragułą ("Przystanek Jezus" - w tym samym miejscu i czasie). Pisałam już kiedyś o sporze między organizatorami, zmartwiona, że w ogóle coś takiego mogło zaistnieć. Minęło, zdawałoby się bezpowrotnie, aż tu z tekstu w "Tygodniku" dowiaduję się, że znów jest kryzys. I to poważny. A tu serce przy obu skonfliktowanych stronach. Chciałoby się widzieć co roku oba "Przystanki" obok siebie i cieszyć się z tego. Ale przyczyny owego "nie" Owsiaka są bardzo poważne, myślę. I leżą poza wszelkimi intencjami "Przystanku" księdza Draguły.

To daje się wyczytać ze wszystkich wypowiedzi Owsiaka w tej rozmowie. Był zapewne dosłownie otoczony "polowaniem" mediów na ową konfrontację, w intencji dziennikarzy im drastyczniejszą, tym bardziej godną uwagi. Przecież z tegoż pola i namiotu nadawało Radio Maryja - o czymże, jak nie o grzesznej młodzieży, ich grzesznym idolu i apostołach? A ilu jeszcze dziennikarzy zajmowało się tym samym zestawieniem, zbierając choćby i najbardziej powierzchowne obserwacje, prowokując niekoniecznie głębokie odezwania, zadając wścibskie pytania? Kto może mieć ochotę na bycie tego rodzaju "tematem"? Mimo to odkładałam "Tygodnik" z przekonaniem, że ksiądz Draguła doczeka się spełnienia swojej najważniejszej nadziei - że pojawi się na tym samym polu, tyle że bez "szyldu", o który przecież mu nie chodzi. Pointą rozmowy nie jest ostatnia odzywka Jerzego Owsiaka, tylko do końca cierpliwe słowa księdza. I dalej mam nadzieję, że tak będzie, mimo iż stała się pewna sprawa fatalna: oto równoległy datą do numeru "TP" numer innego tygodnika katolickiego zamieścił... tekst księdza Draguły o sporze z Owsiakiem, tyle że przedstawiający stan rzeczy sprzed owej rozmowy. Tekst poważny, ale jednak osądzający autora "Przystanku Woodstock". Po co? Takie teksty pisze się po przegranej, a tu starania trwały. Redakcja informuje w nocie, że tekst pochodzi z książki ks. Draguły, a więc powstał na pewno sporo czasu temu. Czy autor nie został o tym powiadomiony, dzięki czemu mógłby wycofać tekst, skoro przygotowywał rozmowę? Nie wiem, jest to dla mnie przykład, jeszcze jeden, gdy nieustająca ciekawość medialna, pogoń za sensacjami w tym, co jest pracą nieporównywalnie ważniejszą i bardziej odpowiedzialną, raczej szkodzi niż pomaga.

Bywa, że tęsknię za brakiem jadu jako składowej mediów. Za przeglądem prasy, który nie będzie cytowaniem nienawistników ani szydzeniem z rywali (przykładów na razie nie podam). Za tekstami nie o krzywdach własnego świata i wrogach naokoło, tylko o dobrych ludziach i ich dobrej działalności. Za wróżbami budzącymi nadzieję, a nie przepowiadającymi klęski. Zdawałoby się, że w mediach katolickich nie powinno być z tym kłopotu - a bywa różnie. Na Orawie poznałam lokalny dodatek do jednego z tygodników katolickich - czterostronicową gazetkę z masą informacji ważnych dla tamtejszych ludzi, dostarczającą im potrzebnej wiedzy, a i stawiającą problemy. Żadnych ataków, żadnych narzekań. Aż szkoda, że ten przykład nie jest bardziej zaraźliwy.

Ale zostają książki. Przeczytałam ostatnio coś zaskakującego: pogodną opowieść o chorobie, lata trwającej nieuleczalnej chorobie najbliższego człowieka autorki i o tym, jak tę chorobę dźwigał on sam i cały dom. Opowieść niedawno wznowił Pax (Łucja Hertzowa, "Sztafeta miłości"). Szkoda, że biografia bohatera, nauczyciela licealnego, jest tak szczupła i bez dat, ale siła pogody, jaką ta relacja w sobie kryje, pogody nie kłamanej ani naiwnej, bardzo mocno zakorzenionej, pozostawia czytelnika też pokrzepionym. Dobrze jest trafić na taką lekturę.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny