adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 28 (2818)
13 lipca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

Wśród książek

Lektor


Legia dla Mrożka

Sławomir Mrożek został odznaczony najwyższym francuskim orderem: Krzyżem Legii Honorowej. Dekoracji dokonał 30 czerwca, w salonach restauracji Wentzla przy krakowskim Rynku Głównym, ambasador Republiki Francuskiej Patrick Gautrat. Licznie zgromadzeni goście mogli usłyszeć, kim jest Sławomir Mrożek dla kultury francuskiej. On, który przez "okulary Sławomira Mrożka" od lat genialnie odkrywa śmieszne, smutne, tragiczne i wzniosłe składniki polskości, uznany został za twórcę ważnego dla Francji. Uroczystość pokazała, co nas - Francuzów i Polaków - łączy, pokazała uniwersalny wymiar polskich doświadczeń w zwierciadle utworów Sławomira Mrożka. Radując się odnowieniem starych więzów z Francją, Kawalerowi Legii Honorowej i mistrzowi kilku pokoleń Polaków, naszemu Autorowi, składamy najserdeczniejsze gratulacje. Jemu i Jego Małżonce Susanie życzymy wielu jeszcze owocnych lat - oczywiście w Krakowie.

"Tygodnik Powszechny"
Autoportret


Sławomir Mrożek: VARIA I. ŻYCIE I INNE OKOLICZNOŚCI - "Pytanie 1: Czy uważa pan, że jako pisarz ma pan do spełnienia jakieś posłannictwo? Jeśli tak, jakie jest to posłannictwo? Odpowiedź: Moje pisanie jest funkcją mojego istnienia, a moje istnienie nie było i nie jest konieczne. Trudno pogodzić pojęcie posłannictwa, misji, z pojęciem przypadkowości. Mógłbym się zastanowić nad moją misją tylko wtedy, gdyby udało się udowodnić, że moje istnienie było i jest konieczne. A udowodnienie tego nie wydaje mi się możliwe". To początek tekstu Mrożka "Osobiste odpowiedzi na stereotypowe pytania". Zacytujmy jeszcze jego koniec: "Pytanie 4: Jakimi problemami zajmuje się pan obecnie w swoim pisarstwie? Odpowiedź: Zawsze tymi samymi. Po pierwsze - czy jestem. Po drugie, jeżeli nawet jestem, to kim jestem lub jaki jestem. Ale to nie wyczerpuje problemu, ponieważ powstaje pytanie: co to znaczy, ten drugi człowiek naprzeciw mnie. A jeśli teraz przypomnieć okoliczności, w których jesteśmy zanurzeni, to, co nazywa się - jakże bezradnie - społeczeństwem, historią, światem - staje się oczywiste, że jest o czym nie wiedzieć".

Nie ma więc romantycznych uroszczeń do posłannictwa czy misji - jest raczej odpowiedzialność, przede wszystkim za siebie samego i za swój stosunek do innych, do świata. Potrzeba krytycznego samopoznania, analizy dokonanych kiedyś wyborów. To najważniejsza warstwa książki, którą ułożył Tadeusz Nyczek z tekstów publicystycznych Sławomira Mrożka pisanych w latach 1953-1989.

*


Otwiera ją satyryczny wiersz i pięć wczesnych felietonów - jeden z roku 1953, pozostałe z pierwszych miesięcy roku 1956; to, jak pisze wydawca, "przykładowe wprawki intelektualno-stylistyczne, poniekąd wstęp do "właściwego" Mrożka". Ale już tekst następny, obszerny szkic "Mój życiorys" z roku 1988, przynosi zasadnicze rozliczenie pisarza z własną biografią i wyjaśnienie przyczyn, dla których większość jego młodzieńczych dziennikarskich publikacji niewarta jest dziś przypomnienia. "Moje porachunki z komunizmem są prywatne. Uważałem się za bohatera romantycznej rewolucji, a byłem tylko chłopcem na posyłki najbardziej paskudnej, bo obłudnej władzy (hitleryzm pod tym względem był uczciwszy, bo nie był obłudny), jaka kiedykolwiek się zdarzyła".

Porachunki z komunizmem i z własnym weń zaangażowaniem stanowią też temat "Jaworzna". Bohaterami tego autobiograficznego opowiadania dziejącego się we wczesnych latach 50. są młody zaangażowany dziennikarz i pan Mozer, kierowca, który wiezie go na wyprawę "w teren", milczącym zaś tłem - konwój więźniów obozu w Jaworznie. Maszerująca czwórkami kolumna "utrzymana w gamie szarości, białawości, pleśni i razowej mąki" i półsłówkami wyrażone opinie pana Mozera, który nagle, jednym powszechnie znanym słowem na "k", odsłania swą twarz wroga klasowego, tworzą niepokojącą rysę w spójnym obrazie świata, jaki zbudował sobie młody entuzjasta Nowego, naruszają spokój jego porażonego umysłu, domagają się dania odporu. "Nigdy nie będę szydził z Niemców - pisze narrator-Mrożek - którzy tłumaczyli się po wojnie: "Ja przecież nie wiedziałem". Oczywiście, że wiedział, ale czy kłamie? Tylko w pewnym sensie, bo wiedział, ale nie chciał wiedzieć, że wie. Paradoks? Tak, ale ja wiem, jak się to robi, ponieważ sam to robiłem...".

"Popiół? Diament?" (rok 1983) to pamiętna z łamów paryskiej "Kultury" precyzyjna i bezlitosna wiwisekcja sławnej powieści Andrzejewskiego, odczytanej na nowo po doświadczeniu "Solidarności" i stanu wojennego. "Nie jestem ani historykiem, ani krytykiem literackim - kończy autor. - Jestem starzejącym się panem, który już odczuwa potrzebę, żeby porachować się ze swoim życiem. Nie mogę tego zrobić, jeżeli nie porachuję się z tym, co mnie kształtowało i omal nie ukształtowało. Niektóre moje sprawy nie należą tylko do mnie, ale do narodu, z którego pochodzę. Dotyczą więc nie tylko mnie, ale wielu takich jak ja. Dlatego nie zachowuję ich tylko dla siebie. Dlatego i tylko dlatego to napisałem".

Równie pamiętny jest inny szkic z tamtych czasów - "Nos", także drukowany w "Kulturze", tyle że rok później. Podobnie jak "Jaworzno" - świetna proza, a przy tym jedna z najmocniejszych wypowiedzi o antysemityzmie, jakie u nas wtedy powstały, wyprzedzająca późniejsze na ten temat dyskusje i sięgająca do korzeni tego złowrogiego zjawiska. Rzecz o antysemityzmie - ale też o mechanizmach rządzących społecznymi zachowaniami, o hierarchii stada i o odwadze. A właściwie o rozmaitych odmianach odwagi, którą w tej historii umieją okazać zarówno dręczony przez klasowych kolegów Cwibelsztajn (nazwisko zmyślone), jak i obrońca Cwibelsztajna Leszek Herdegen (nazwisko prawdziwe).

*


Zostawiłem na boku bardzo ważny dla tej książki i jej autora wątek emigracji i tożsamości emigranta. Nie wspomniałem o jeszcze jednej doskonałej wspomnieniowej prozie, opatrzonej ironicznie tytułem z Tennessee Williamsa ("Słodki ptak młodości"), ani o polemice z Leszkiem Kołakowskim, a właściwie z fragmentem jego "Tez o nadziei i beznadziejności", ani o pośmiertnych sylwetkach Leopolda Tyrmanda i redaktora miesięcznika "Dialog" Adama Tarna, ani o szkicach o Gombrowiczu i Kafce. Pominąłem też trzy krótkie i dobitne wypowiedzi: z 16 grudnia 1980, po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego i "Na 1 września 1989". A przecież wszystkie te teksty, różnorodne gatunkowo i w różnym czasie powstałe, układają się w wyrazisty autoportret autora "Tanga".

"Kim zatem jest Mrożek z "Życia i innych okoliczności"? - zastanawia się Tadeusz Nyczek. - Niewątpliwie kimś poważniejszym niż ten, który stał się bohaterem powszechnej legendy o satyryku, co śmieszy, tumani, przestrasza. Gorzki? Tak, ale nie rozgoryczony; Mrożek nigdy nie narzeka, nie ma pretensji, nie szuka winnych, by usprawiedliwić własne kłopoty. Racjonalista w myśleniu i konsekwentnym wyciąganiu logicznych wniosków z najbardziej nawet absurdalnego życia, nigdy nie pozwala sobie na traktowanie świata jako siedliska egzystencjalnego nieszczęścia; jeśli już, świat traktuje jako przeciwnika, wobec którego trzeba wciąż stawać na udeptanej ziemi z mocnym orężem w ręku. I bez żadnych złudzeń. Na szczęście zawsze trzeba jeszcze pamiętać, że istnieje poczucie humoru". (Noir sur Blanc, Warszawa 2003, s. 238. Wybór, wstęp i opracowanie: Tadeusz Nyczek. Opracowanie graficzne: Tomasz Lec. Na okładce - rysunek Andrzeja Wajdy. W tej edycji - kieszonkowy format, twarda oprawa - ukazały się dotąd m. in. trzy tomy "Opowiadań", "Dziennik powrotu", dwa tomy "Wyboru dramatów", "Małe listy", "Maleńkie lato" i "Ucieczka na południe". W zapowiedziach: dwa następne tomy "Variów", czyli "Jak zostałem filmowcem" i "Myśląc o teatrze".)

Lektor


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny