dotb.gif

„TP”, Nr 28 (2818), 13 lipca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2818/felkrol.php


Mój program naprawczy

Marcin Król

Kiedy byłem w liceum im. Reytana w Warszawie, tak się złożyło (a były to czasy średniego Gomułki), że miałem bardzo wielu inteligentnych kolegów. Wyniknęło to z tego, że była to klasa rosyjsko-łacińska, czyli rodzice posłali tam tylko te dzieci, które w domu uczyły się jakiegoś zachodniego języka. Nasza przewaga nad przeciętnymi nauczycielami była tak duża, że nie dawali sobie z nami rady. Klasę rozwiązano, mieliśmy dwa miesiące wolnego i wreszcie pani od biologii, która była jedną z nielicznych nauczycielek o żelaznej ręce, jakoś nas opanowała. Tak bywa, gdy uczeń, słuchacz lub widz jest lepszy od nadawcy.

W związku z kłopotami i wątpliwościami, co zrobić, żeby telewizja publiczna nie była upolityczniona, przestała stanowić jedną i nieustającą biesiadę oraz nadawała czasem coś do sensu, proponuję ją na lato rozwiązać. Spowoduje to rozmaite niesłychanie korzystne konsekwencje. Rodzice zaczną w lecie rozmawiać z dziećmi oraz oddadzą się lekturze. Polepszy się sytuacja na rynku księgarskim. Pieniądze przeznaczone na abonament proponuję oddać ministrowi Polowi, on już na pewno z nich zbuduje następne 4 kilometry autostrady, co spowoduje, że notowania znakomitej partii, jaką jest Unia Pracy, i jej błyskotliwych przywódców wzrosną gwałtownie, a partia stanie się potęgą.
Ale to nie wszystko. Gdyby każdy obywatel żonaty zamiast oglądać telewizję raz w tygodniu pocałował żonę, nasz przyrost naturalny wróciłby do poziomu sprzed lat, a siły narodowe miałyby się z czego cieszyć. Co więcej, dzieci by się przekonały, że dzieci się rodzą od całowania, a tatuś lubi mamusię, więc znacznie mniej pieniędzy trzeba by przeznaczać na służbę zdrowia, bo wszyscy czuliby się dobrze. Wszak wiadomo, że psyche wpływa na somę. Idąc dalej: spadnie poziom spożycia wódki, bo jak się człowiek nie w..., zdenerwuje na telewizje publiczną, to nie będzie miał motywacji do picia. A ponieważ zakłady monopolowe są deficytowe, zmniejszy się deficyt w budżecie i odpowiednie sumy można będzie przeznaczyć na naukę. Uczeni, wdzięczni narodowi za dodatkowe pieniądze na badania, skonstruują może urządzenia, które umożliwią wszczepianie każdemu chipu w głowę, który będzie powodował odruch wymiotny na sam widok napisu TVP. Dzięki temu i po wakacjach ludzie dalej nie będą oglądali telewizji, wszystkie wyżej wymienione korzyści będą wzrastały, Polska będzie rosła w siłę, a ludziom będzie się żyło dostatniej.

Oto mój program naprawczy.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl