dotb.gif

„TP”, Nr 27 (2817), 6 lipca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2817/wiara03.php


Jestem na "tak"

Z ks. dr Józefem Klochem, rzecznikiem Konferencji Episkopatu Polski
rozmawia Bogdan Chmura


BOGDAN CHMURA: - Głównym zadaniem rzecznika jest...

JÓZEF KLOCH: - ...informowanie o życiu Kościoła w Polsce, prezentowanie stanowiska Konferencji Episkopatu, komentowanie wydarzeń, monitoring i kontakt z mediami. Inicjatorem powołania Biura Prasowego i kierującego nim rzecznika był sekretarz generalny Konferencji Episkopatu, bp Piotr Libera. To właśnie on w 1998 r. zaproponował na to stanowisko o. Adama Schulza, jezuitę, którego pięcioletnia kadencja właśnie się zakończyła.

- Kontakty poprzedniego rzecznika z dziennikarzami nie należały do najłatwiejszych. Czy system działania Biura Prasowego należy zmienić?

- Przypuszczam, że te odczucia są związane ze specyfiką funkcji rzecznika - jeśli ma być zaprezentowane oficjalne stanowisko, musi być wypracowane i trzeba na nie poczekać. Co do o. Adama - po kilku spotkaniach z nim i po pobieżnym zapoznaniu z pracą Biura Prasowego mogę powiedzieć, że była tam wykonywana ogromna i solidna praca, która być może nie zawsze była widoczna na zewnątrz tak, jakby oczekiwały tego media. Ale rzecznik zawsze rzetelnie przedstawiał stanowisko Episkopatu. Będę kontynuował i rozwijał tę pracę.

- Czy zmiany nie powinny nastąpić także na poziomie samego języka, który często przypomina retorykę ambony?

- Nie formułowałbym tego tak dosadnie. Już od Soboru język Kościoła wciąż ewoluuje, dostraja się do nowych sytuacji, podąża za zmieniającą się rzeczywistością.

- Jak widzi Ksiądz w swojej pracy rolę mediów elektronicznych?

- Wierzę, że komputery i Internet - który jest moim hobby, oczkiem w głowie - odegrają jedną z kluczowych ról. Informacje mogą za pośrednictwem Sieci błyskawicznie docierać do wszystkich zainteresowanych. I to jednocześnie! Poza tym Internet zapewnia stały kontakt; informacja może być przez cały czas aktualizowana, co dla dziennikarzy i mediów jest sytuacją wręcz komfortową. Chciałbym jednak dodać, że o ile przepływ gotowej informacji jest błyskawiczny, to wypracowanie określonego stanowiska musi trwać, o czym dziennikarze nie chcą czasami pamiętać, zwłaszcza gdy są ponaglani przez wydawców. Kościół, Konferencja Episkopatu nie powstały przecież dla potrzeb mediów, lecz dla głoszenia Ewangelii. Zatem chęć współpracy i dobra wola muszą zaistnieć po obu stronach.

- A jak będzie z dostępem do rzecznika dla dziennikarzy?

- Jestem otwarty na media; mam wrażenie, że dobrze rozumiem ich specyfikę oraz rolę, jaką mają do spełnienia w "globalnej wiosce". Rozumiem, jak ważny jest bezpośredni kontakt rzecznika z dziennikarzami, jaką wagę mają informacje z pierwszej ręki. Proszę jednak zwrócić uwagę, że szybkość reakcji rzecznika na dane zjawisko nie zależy wyłącznie od niego samego. Mogę zapewnić, że będę do dyspozycji mediów tak często i szybko, jak tylko będzie to możliwe.

- Czy posiada Ksiądz jakąś własną, autorską wizję działania rzecznika i biura prasowego?

- Dołożę wszelkich starań, by informacje docierały szybko, były solidnie przygotowane, zrozumiałe etc. To jasne, że będą konferencje prasowe, kontakty za pośrednictwem poczty elektronicznej; będę też brał udział w audycjach radiowych i telewizyjnych. Pewnym rysem autorskim będzie szersze wykorzystanie Internetu. Działalność "Opoki" znakomicie wpisuje się w moje nowe zadania. System poczty elektronicznej Kościoła w Polsce i internetowe strony będą rozbudowywane i efektywniej wykorzystywane.

- W radiu i telewizji słyszymy wiele wypowiedzi biskupów, księży; niektórzy z nich, jak np. biskup Pieronek, arcybiskupi Gocłowski, Życiński, ks. Boniecki, stali się osobowościami medialnymi. Czy nie jest to dublowanie lub wręcz zastępowanie pracy rzecznika?

- W żadnym wypadku! Trudno odmawiać komukolwiek prawa do publicznego wypowiadania poglądów. Wypowiedzi te niekoniecznie muszą - i najczęściej nie pozostają - w opozycji do stanowiska Episkopatu. Często są interesujące, posiadają oryginalną formę i może właśnie przez to sprawiają wrażenie pewnej "nieoficjalności". Natomiast rzecznik powinien przekazywać głównie to, co płynie bezpośrednio z "centrum". Odróżniajmy zatem komentarze od oficjalnego komunikatu i jednolitego stanowiska Konferencji Biskupów (list pasterski, komunikat czy wypowiedzi rzecznika). Proszę nie zapominać, że biskup Pieronek, arcybiskupi Gocłowski, Muszyński i Życiński to wybitne autorytety, ludzie o ogromnej wiedzy, kulturze, których wypowiedzi i komentarzy zawsze warto wysłuchać z uwagą. Ich udział w audycjach, programach informacyjnych jest nawet pożądany, zresztą media same o nich zabiegają.

- Często jednak dzieje się tak, że wypowiedzi hierarchów czy księży na te same tematy znacznie różnią się treścią. Czy świadczy to o niespójności medialnej Episkopatu?

- Może raczej o pluralizmie w Kościele, który przecież dopuszcza dyskusję w wielu sprawach.

- A czy słyszał Ksiądz o projekcie biskupa Głodzia i Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, która przygotowała projekt mający ograniczyć dostęp do mediów księży i zakonników? Mieliby oni prawo występowania w nich wyłącznie po otrzymaniu zgody biskupa lub prowincjała. Co Ksiądz sądzi o takich pomysłach? Jak się mają do pluralizmu, deklarowanej otwartości Kościoła na media?

- Pytanie ma z lekka prowokacyjny charakter...

- Jako rzecznik musi być Ksiądz gotowy i na takie pytania.

- Oczywiście, słyszałem o tym projekcie. Przede wszystkim jego celem nie jest ograniczanie, lecz próba uregulowania zasad kontaktów osób duchownych z mediami. Nie ma więc charakteru restrykcyjnego, co próbuje pan sugerować. I, chciałbym podkreślić: to dopiero propozycja.

- Jako osoba zajmująca się mediami ma Ksiądz z pewnością własne zdanie o działalności o. Rydzyka i Radia Maryja?

- Po poprzednim pytaniu, spodziewałem się właśnie takiego. Moim zdaniem media zbyt często kierują uwagę na to, co ma szansę stać się sensacją. Proszę pozwolić, że odetnę się od tej niechlubnej tradycji, która, według mnie, bardziej służy dziennikarzom niż merytorycznym rozmowom.

- Telewizja Trwam rozpoczyna właśnie ekspansję medialną. Może do tego warto się ustosunkować?

- Nie mogę oceniać czegoś, co dopiero powstaje. Do oceny spraw, o które Pan pyta, powołano specjalne zespoły. Trwają dyskusje, analizy. Poczekajmy z ferowaniem "wyroków".

- Czy można wiedzieć, jak głosował Ksiądz w referendum akcesyjnym?

- Nie jest to żadną tajemnicą: głosowałem "tak". Zawsze było dla mnie oczywiste, że działanie w grupie jest łatwiejsze, że wspólnie można osiągnąć znacznie więcej niż w pojedynkę. Dlatego jestem zwolennikiem szeroko rozumianej współpracy. Między ludźmi, państwami...

- Nie wszyscy w Kościele myślą podobnie...

- Owszem, ale ważne jest, by zamiast różnic i sporów szukać raczej tego, co może połączyć ludzi. Przecież sceptycy, przeciwnicy integracji są wszędzie, nie tylko w Kościele. Dla nas, wierzących, a nawet - o ile mi wiadomo - także dla obojętnych religijnie, ważnym impulsem było wyraźne wskazanie Ojca Świętego; moje "tak" utwierdziło się wówczas i wynika także z Jego nauczania.

- A co z zagrożeniami, o których tak chętnie i obrazowo opowiadają przeciwnicy Unii?

- Jestem ich świadom. Być może w Polsce pojawią się politycy, biznesmeni i w ogóle ludzie, którzy dotknięci skazą "grzechu pierworodnego" będą próbowali wykorzystać nasz kraj - jego tereny i mieszkańców - do jakichś niejasnych, a może nawet szkodliwych przedsięwzięć. Ale to przecież właśnie w ramach Unii będziemy mogli się przed nimi bronić.

- Aktualne afery korupcyjne i gospodarcze w Polsce nie mają przecież nic wspólnego z Unią.

- To prawda. Dlatego czas przed przystąpieniem do wspólnej Europy powinniśmy wykorzystać przede wszystkim na uporządkowanie naszych spraw, spraw państwa, sposobu zarządzania nim i oczywiście nas samych, jako obywateli. Najpierw uderzmy się mocno w piersi, a dopiero później martwmy się, kto i kiedy nas "wykupi" czy "okradnie".

- A jakie znaczenie ma przystąpienie do Unii dla Kościoła w Polsce?

- Kościół ma w ramach Unii wiele zadań do wypełnienia. Nie chodzi tu o jakąś mesjanistyczną wizję; przychodzi mi raczej na myśl - mówiąc w ogromnym skrócie - postawa św. Pawła, który nie zastanawiał się, czy wyjść ze swojego domu, z Ziemi Świętej i udać się na spotkanie z poganami, ale po prostu poszedł do nich niosąc Dobrą Nowinę, świadcząc o Chrystusie.


Ks. dr Józef Kloch jest doktorem filozofii, wykładowcą filozofii nauki i zastosowań informatyki w tarnowskiej sekcji Wydziału Teologicznego Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Od 1986 r. zajmuje się zastosowaniami informatyki w Kościele. Doktoryzował się w 1995 r. na Wydziale Filozoficznym Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie na podstawie pracy z zakresu sztucznej inteligencji, pt. "Argument "Chińskiego Pokoju" w krytyce mocnej sztucznej inteligencji według Johna Searle`a" (jego promotorem był abp Józef Życiński). W Tarnowie był dyrektorem diecezjalnego Radia Dobra Nowina. Od 1998 r. jest prezesem zarządu Fundacji "Opoka", powołanej przez Konferencję Episkopatu Polski, a zajmującej się portalem i stronami www oraz pocztą e-mailową Kościoła w Polsce. W czerwcu został mianowany rzecznikiem Konferencji Episkopatu.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl