dotb.gif

„TP”, Nr 27 (2817), 6 lipca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2817/religia02.php


Religia na maturze


Odpowiadając na apele hiszpańskich biskupów, rząd w Madrycie chce wprowadzić jako przedmiot maturalny "katechizm katolicki" i "wiedzę o religii". Opozycyjni socjaliści uważają, że to sprzeczne z konstytucją. Konserwatywny rząd Aznara postanowił, że od roku szkolnego 2004/2005 maturzyści będą mogli, jeśli zechcą, zdawać dwa dodatkowe przedmioty: "katechizm katolicki" i - funkcjonującą jako przedmiot alternatywny dla uczniów nie chodzących na katechezę - "wiedzę o religii"; ocena maturalna z tych przedmiotów byłaby uwzględniania przy rekrutacji na studia. Projekt wychodzi naprzeciw postulatom hiszpańskiego Episkopatu i Watykanu, poparł go przewodniczący Konferencji Biskupów kard. Rouco z Madrytu, uznając, że religia jest przedmiotem "naukowym", równorzędnym np. matematyce. Kardynał oświadczył, że konkordat między Watykanem i Hiszpanią (zrewidowany w 1976 i 1979 r.) jest nadrzędny wobec konstytucji. Ta stanowi: w Hiszpanii "nie ma religii państwowej. Władza publiczna uwzględnia przekonania religijne społeczeństwa i utrzymuje oparte na współpracy stosunki z Kościołem katolickim i innymi wyznaniami".

Przeciw projektowi protestują opozycyjni socjaliści i kilku prawników, którzy pracowali nad konstytucją (przyjętą w 1978 r. po zakończeniu dyktatury Franco). Współautor konstytucji Peces-Barba uważa, że błędem było wymienienie osobno Kościoła katolickiego i pozostawienie niejasności co do świeckiego charakteru państwa. Inny "ojciec" konstytucji, socjalistyczny senator Jordi Sole Tura uznał projekt rządu za "powrót do frankizmu". Partia socjalistyczna uważa, że jest on sprzeczny z konstytucją.

W hiszpańskich szkołach publicznych lekcje religii prowadzą katecheci opłacani przez państwo i podlegający biskupowi, od którego zależy ewentualne cofnięcie im prawa nauczania. Z kolei lekcje "wiedzy o religii" nie mają charakteru wyznaniowego, prowadzą je nauczyciele historii lub filozofii, a ich tematem jest historia religii (judaizmu, chrześcijaństwa i islamu) i kwestie etyczne.

Ministerstwo edukacji twierdzi, że uznanie "katechizmu" i "wiedzy o religii" za przedmioty maturalne podyktowane jest wolą "większości rodziców". Krytycy zauważają, że większość ta nie pokrywa się z większością podatników. W Hiszpanii podatnik deklaruje urzędowi skarbowemu, czy 0,52 proc. od swego podatku dochodowego chce przeznaczyć na Kościół, czy np. na organizację humanitarną. Okazuje się, że tylko 40 proc. decyduje się na ów dobrowolny "podatek kościelny".

WP (za: nzz.ch)

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl