adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 27 (2817)
6 lipca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

Listy

Zobacz też listy w sprawie antykoncepcji


Nasze kontakty z NRD
Chciałbym dodać parę uwag do recenzji Wojciecha Pięciaka "(Wschodnio-) niemiecka (nie-) solidarność" (dodatek "Książki w "Tygodniku"", "TP" nr 24/2003). Zgadzam się, że między opozycją polską i enerdowską nie było relacji porównywalnych choćby do kontaktów z Czechami. Nie było też zainteresowania, raczej obojętność albo wrogość. O pozytywnym wyjątku wspomina Szczepan Rudka w książce "Poza cenzurą. Wrocławska prasa bezdebitowa 1973-89". Pisze tam (za "Sachsische Zeitung" z 9 grudnia 1993 r.) o dwu mieszkańcach saksońskiej miejscowości Neugersdorf: Berndzie Hille i Jurgenie Kumpfie, którzy przez kilka lat wspomagali Polaków, przekazując im materiały poligraficzne dla podziemnych wydawnictw. Oboje władze RP uhonorowały Krzyżami Kawalerskimi. Sam, jako uczestnik działań opozycyjnych lat 70. pamiętam, że co prawda na niewielką skalę, ale kontakty między opozycją polską a zorientowanymi opozycyjnie enerdowcami były. W świetle informacji, jakie pojawiły się niegdyś na temat Niemca z NRD, z którym miał utrzymywać kontakty Bogdan Borusewicz, nie wiadomo, na ile infiltrowała je Stasi. Także życzliwe zainteresowanie naszym krajem, choć pełne niezrozumienia narzuconego przez obustronne stereotypy, istniało w opozycyjnych środowiskach NRD. Były też kontakty towarzyskie. W 1976 r. mieszkałem w Dreźnie w domu osoby obracającej się w kręgach rodzącej się opozycji. Tam m.in. słuchałem po raz pierwszy zakazanych piosenek Wolfa Biermanna. Efektem mojego pobytu była wydana w podziemiu w 1985 r. książka "Nauka jazdy", a dolegliwą konsekwencją dla moich gospodarzy - jedenastokrotna wizyta agentów Stasi.
JAN STRĘKOWSKI
(Konstancin k. Warszawy)

Starsi i polityka
"Referendum się udało dzięki młodzieży i ludziom poniżej 35 lat" - pisze Marcin Król w felietonie ("TP" 25/2003). Ha, ha, ha. Warto byłoby spojrzeć na statystyki przed wygłoszeniem tak założonej tezy. Referendum udało się dzięki nam, ludziom po, hm, pięćdziesiątce. Liczba głosów w starszych grupach wiekowych była większa niż w grupie 18-24 lata. Łatwo to zrozumieć. Młodzi, de facto, "już są w Europie". Starsi natomiast pamiętają, jak było i zależy im na tym, jak będzie.
HELENA BIAŁKOWSKA

A gdzie książki?
W porywach analitycznej wyrozumiałości jestem w stanie (w miarę) spokojnie myśleć o wielu kwestiach, także o tzw. dzisiejszych czasach. Tyle że, oczywiście, rozumieć nie znaczy akceptować. No i czasy zawsze, także dzisiaj, są takie, jak działający w nich ludzie.
W "TP" nr 26/2003 przeczytałem wywiad z panią Barbarą Jóźwiak, prezesem Wydawnictwa Naukowego PWN. Cóż, miałem wrażenie, że słucham szefowej jakiegoś przedsiębiorstwa handlowego, a nie osoby odpowiedzialnej za ważną instytucję kultury. Perspektywa merkantylna okazuje się nie tyle dominująca, co wyłączna. Skoro pani prezes tak się na sprawy zapatruje, pewnie nic dziwnego, że - na przykład - parę lat temu PWN lekką ręką odpuściło sobie edycję "Klasyki", znakomitego miesięcznika poświęconego muzyce poważnej. Że - na razie? w ogóle? - nie wydaje zapowiedzianych tomów serii "Prace Krytyczne Stanisława Barańczaka", zainaugurowanej wznowieniem "Uciekiniera z Utopii". Na druk od dawna czeka przygotowany i opracowany tom drugi, czyli legendarna i trudno dostępna "Etyka i poetyka"; kiedy wreszcie się ukaże? Trzecim tomem miał być jeszcze trudniej osiągalny "Czytelnik ubezwłasnowolniony", książka, która (poza wszystkimi jej wartościami) gwarantuje odbiorcom kultury, w różnych czasach, pozostanie w humanistycznym zdrowiu.
Jestem redaktorem naukowym tej serii, więc, owszem - jako czytelnik i komentator Barańczaka - poruszam tu kwestię także osobistą. Ale przecież nie tylko prywatną.
ADAM POPRAWA
(Wrocław)

Ona jest i moja
Przeczytałem preambułę Stefana Wilkanowicza do przyszłej Konstytucji Unii Europejskiej ("TP" nr 26/2003) i natychmiast uznałem ją za swoją. Gratuluję i dziękuję. Również jestem przekonany, że jakakolwiek uchwała większości nie zwalnia mnie od zachowania swojej tożsamości i poczucia odpowiedzialności, co z kolei nie upoważnia mnie do narzucania innym swoich poglądów jako jedynie słusznych.
JAN CIEĆKIEWICZ

Krótko i niejasno
Z przyjemnością przeczytałem preambułę autorstwa Stefana Wilkanowicza. Uważam jednak, że jest niepraktyczna. Napoleon powiedział kiedyś o konstytucji, że powinna być "krótka i niejasna". Z preambułą Konstytucji UE powinno być podobnie, wtedy wszyscy będą mogli się pod nią podpisać (nawet Baskowie, będący jedynymi na tym kontynencie autochtonami). Mój projekt preambuły brzmi:

My, Europejczycy
przybyli na ten kontynent zarówno dawno, jak niedawno, świadomi swoich ograniczeń, jak nieograniczonych możliwości w nas drzemiących, dziękujemy tym wszystkim, którzy byli przed nami, i życzymy wszystkiego najlepszego tym, którzy będą po nas.
MACIEJ MIEZIAN
(Kraków)

Jak wierzysz,tak celebrujesz
Zapis rozmów z Tomaszem Kwietniem OP o Mszy św., przeprowadzonych przez Jacka Borkowicza i Ireneusza Cieślika, zacząłem czytać wieczorem i ani się spostrzegłem, gdy była druga po północy. Czytałbym dalej, gdybym sobie nie przypomniał, że o 7 rano mam celebrować Eucharystię. To lektura obowiązkowa dla prezbiterów, biskupów i tych, którzy chcą zrozumieć, w czym uczestniczą, bo "to, że celebrujemy, wcale nie znaczy, że liturgię rozumiemy". Wciąż musimy sobie uświadamiać, że liturgia nie jest musztrą czy wypełnianiem rubryk, ale wejściem w przestrzeń Żywego Pana.
W dużej mierze od piękna celebracji zależy, czy wspólnota spotka podczas jej trwania Pana. Do rzadkości należą dni, kiedy nie celebrowałem Eucharystii. Czegoś mi wówczas brakowało. Liturgia mnie nie męczy. Odkrywam wciąż na nowo jej głębię, a mimo to boję się rutyny. Pytam się siebie, czy moja twarz w czasie celebracji nie objawia znudzenia? Bronię się przed tym m.in. lekturą książek pogłębiających rozumienie liturgii. W bibliotece prezbitera książki o tej tematyce powinny zajmować jedną z górnych półek.
Przyznaję z pokorą, że mocno zaniedbujemy piękno celebracji. Jak czasem nieproporcjonalna do innych spraw w parafii jest troska o piękno wnętrza kościoła, szat, naczyń, jakość kadzidła, śpiewu. Ta książka powinna skłonić prezbiterów i biskupów do rachunku sumienia z jakości naszej służby Bożej. Trzeba poszukiwać nowych znaków. Sam czynię to tylko, gdy celebrujemy Eucharystię w małej grupie młodzieży lub przygotowanych do tego dorosłych. Chodzi przecież o to, aby znaki odsłaniały, a nie zasłaniały Chrystusa.
Eucharystia to świat fascynującej tajemnicy, zapraszającej chrześcijan. W parafialnej codzienności grozi nam jej spłycenie, sprowadzenie do jednego z nabożeństw, między różańcem a koronką do Bożego Miłosierdzia, bo "trzeba odprawić intencję". Grozi nam także reistyczne rozumienie pamiątki Pana, a przecież: "Kościół tworzony jest przez Eucharystię", "Eucharystia nie jest po to, żeby "zrobić" Pana Jezusa. Jest po to, żeby stać się zaczynem Kościoła. Jest dla wszystkich, którzy ją przyjmują". Ks. prof. Andrzej Zuberbier powtarzał, że Jezus w czasie ostatniej wieczerzy powiedział: "Bierzcie i jedzcie", a nie "Bierzcie i wystawiajcie".
Prezbiter jest szafarzem (mającym słabości), a nie właścicielem Słowa i sakramentu. To, czego udziela, nie zawdzięcza zdolnościom, lecz jest wyrazem zaufania Boga. Ta świadomość powinna uczyć pokory wobec Właściciela i tych, którym pokarm się należy. Ksiądz musi pamiętać o tym, że jego życie nie zawęża się do celebracji, że jest szafarzem wszędzie, nie tylko przy ołtarzu, ale też w katechezie, rozmowie duszpasterskiej, zwykłym spotkaniu. Skuteczność działania sakramentu w życiu zarówno prezbitera, jak świeckich, zależy od wiary, wewnętrznego nastawienia. Można przecież zjeść puszkę komunii, ale czy od tego wzrośnie nasza świętość? "Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije" (1 Kor 11, 28-29) - ostrzegał św. Paweł. Pamiętajmy też, że cała wspólnota celebruje, a prezbiter jedynie przewodniczy celebracji. Błędem jest więc mówienie o "Mszy dla...". Dlaczego Eucharystia, choć jest darem, przerasta nas jako zadanie? To kwestia słabej wiary, poddawania się zniechęceniu. Stąd biorą się nadużycia czy niedociągnięcia. Rozmowa z o. Kwietniem daje nam sporo cennych uwag, np. docenienie ciszy. Choć jest konieczna w celebracji liturgicznej, ilu księży ją zachowuje (by wspomnieć tylko niektóre momenty w Eucharystii: po wezwaniu "módlmy się" przy odmawianiu kolekty, po homilii, przed słowami "oto Baranek Boży", po komunii)? Raz jeszcze dominikanin każe się nam zastanowić nad sensem spowiadania w czasie Eucharystii, czy odmawiania litanii przy wystawionym Najświętszym Sakramencie.
Uwagi o. Kwietnia są wyrazem troski o właściwe rozumienie i przeżywanie Eucharystii. Wspólnocie może w tym pomóc choćby procesja z darami, czemu musi towarzyszyć katecheza. Świeccy mają do niej prawo i jest ona obowiązkiem prezbiterów. Kiedy przez kolejne niedziele Wielkiego Postu głosiłem w parafii, w której posługuję, kazania o Triduum Paschalnym, w tej najważniejszej w roku liturgii uczestniczyło o wiele więcej świeckich niż w poprzednich latach. Gołym okiem było też widać głębsze uczestnictwo wiernych.
Z kilku stwierdzeniami o. Kwietnia nie zgadzam się. Dominikanin krytykuje V modlitwę eucharystyczną: zbyt banalną, pozbawioną właściwego odniesienia do tajemnicy Chrystusa, przesadnie moralizującą o pomocy bliźnim. Nie można oderwać tajemnicy Chrystusa od jej przeżywania po zakończeniu Eucharystii. Ten sam Chrystus, którego doświadczamy w celebracji, jest w drugim człowieku. Nie możemy o tym zapomnieć po wyjściu nawet z najpiękniej przygotowanej i przeżytej przez nas Eucharystii. Zwrócenie na to uwagi nie jest banalne, wszak Bóg przychodzi też i przez człowieka. Nie przekonuje mnie też propozycja pozbycia się terminu "misterium paschalne", czy postulat powrotu do celebracji eucharystycznej, w której celebrans stoi tyłem do zgromadzenia.
Książka powinna stać się zaczynem dyskusji o liturgii, jej sensie i poziomie w parafiach. To książka w polskim Kościele potrzebna, która nie może przejść mimo, nie zwracając na siebie uwagi. Od zachwytu nad książką trzeba nam przejść do takiego celebrowania Eucharystii, aby w niej przeżywać i doświadczać zachwytu - zachwytu obecnością Pana.
Ks. PAWEŁ STAROSZCZYK
(Szczekociny, diecezja kielecka)

O książce "Błogosławione marnowanie" pisaliśmy też w "TP" nr 23/2003: ks. Andrzej Draguła "Ani moja, ani nawet Kościoła" i rozmowa Jarosława Borowca z o. Tomaszem Kwietniem "Anoreksja niedzielna".

Nasza Droga Światła
W interesującym tekście ks. Jana Kracika ,,Paradoksy wiary wielkanocnej" (,,TP" nr 21/2003) podano wiadomość o Drodze Światła - chyba nie tylko wielkanocnym nabożeństwie, wzorowanym na Drodze Krzyżowej. Oto poszczególne stacje Via Lucis w naszym, domowym ujęciu: I Kobiety znajdują grób Pana Jezusa pustym (Mt 28, 1-8; Mk 16, 1-8; Łk 24, 1-11); II Piotr i Jan wchodzą do pustego grobu Pana Jezusa (J 20, 1-9); III Pan Jezus ukazuje się Marii Magdalenie (Mk 16, 9-11; J 20, 11-18); IV Pan Jezus ukazuje się kobietom (Mt 28, 9-10); V Pan Jezus ukazuje się uczniom w Emaus (Mk 16, 12-13; Łk 24, 13-35); VI Pan Jezus ukazuje się Piotrowi (Łk 24, 33-34); VII Pan Jezus ukazuje się Apostołom w Wieczerniku (J 20, 19-23); VIII Pan Jezus ukazuje się Tomaszowi (J 20, 24-29); IX Pan Jezus ukazuje się Jedenastu przy stole (Mk 16, 14; Łk 24, 36-43; Dz 1,4); X Pan Jezus ukazuje się siedmiu uczniom nad Jeziorem Tyberiadzkim (J 21, 1-14); XI Pan Jezus przekazuje Piotrowi władzę pasterską (J 21, 15-19); XII Pan Jezus daje uczniom ostatnie pouczenie (Łk 24, 44-49); XIII Pan Jezus ukazuje się uczniom na górze w Galilei (Mt 28, 16-20; Mk 16, 15-18); XIV Pan Jezus wstępuje do nieba (Mk 16, 19-20; Łk 24, 50-53; Dz 1, 9-11); XV Pan Jezus siedzi po prawicy Ojca i panuje jako Król Miłosierdzia (Mk 16, 19). Przy każdej stacji można przeczytać wskazany fragment Pisma Św., pomedytować albo odmówić ,,dziesiątkę" z Koronki do Bożego Miłosierdzia.
CZESŁAWA i KAZIMIERZ GORZELOKOWIE
(Katowice)

Pomoc dla Igora
Zarząd Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Chorym na Schorzenia Dróg Żółciowych i Wątroby ,,LIVER" w Krakowie zwraca się do wszystkich z prośbą o wsparcie finansowe przeszczepu wątroby u 10-letniego Igora Malarewicza. Nowotwór dróg żółciowych u Igora wymaga leczenia w klinice św. Łukasza w Brukseli, która zgodziła się, w trybie pilnym, przyjąć go na leczenie. Koszt leczenia może wynieść nawet 40 tys. euro. Wszystkim zainteresowanym udzieleniem pomocy udostępniamy konto bankowe. Można na nie dokonywać wpłat w złotówkach i dewizach: PeKaO SA I o/Kraków; subkonto na cele zbiórki publicznej, prowadzonej na terenie całej RP: 12401431-7007439-2700-401112-222-0000 - ,,LIVER", z dopiskiem "IGOR MALAREWICZ" Dziękujemy w imieniu Igora i własnym.
Zarząd Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom ,,LIVER"

Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny