dotb.gif

„TP”, Nr 27 (2817), 6 lipca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2817/felmilosz.php


Piękna łani

Czesław Miłosz


Wart przypomnienia jest utwór, który znajduje się w antologii Edwarda Porębowicza "Pieśni ludowe celtyckie, germańskie, romańskie", wydanej w 1909 roku. Była to ulubiona książka Józefa Czechowicza, który nie raz szukał inspiracji w pieśniach ludowych różnych krajów. Znalazłem tę książkę u niego, a następnie udało mi się kupić egzemplarz w antykwariacie, bo już wtedy była rzadkością.

Edward Porębowicz, romanista, profesor Uniwersytetu Lwowskiego, był autorem przekładu "Boskiej Komedii", a także bardzo pięknych wersji poezji trubadurów prowansalskich, o czym dzisiaj nikt nie pamięta, bo niestety nie ukazały się w formie książkowej i znam je tylko z lektury dawno dziś nieistniejących czasopism. "Boska Komedia" w przekładzie Porębowicza przez długi czas była jedyną dostępną wersją tego dzieła, mimo że przekład nosi cechy młodopolskie, to znaczy jakby rozluźnienie rygorów w słownictwie, co dzisiaj nas niekiedy razi. Natomiast niektóre przekłady pieśni ludowych są bardzo udane.

Cytuję tutaj staroangielską balladę, szczególnie lubianą przez Józefa Czechowicza, pt. "The Bonny Hind" - "Piękna łani". Jest to przejmująca opowieść, jakby ze średniowiecznej kroniki kryminalnej, a zarazem posiadająca wszelkie cechy śpiewanej ballady.

Chodziła panna, chodziła panna
Przez cieniste ogrody,
A tam młodego naszła rycerza
Przecudownej urody.

Chodziła panna, zrywała panna
To ogrodowe kwiecie,
Tam napotkała młodego chłopca
Najpiękniejszego w świecie.

- Oddaj mi wianek, piękna panienko,
Oddaj wianek dziewczęcy,
Oddaj mi wianek, piękna panienko,
Moje ty sto tysięcy. -
Wziął ją za rękę, wiódł na murawę,
Na mileńkie pieszczoty,
A kiedy wstali z darni zielonej,
Dał grzebień szczerozłoty.

- Może mieć będę córeczkę małą,
Może mieć będę syna;
Niechaj-że wiedzą zacny dworaku,
Jaka jest ich rodzina. -
- Nie jestem dworak, luba dziewczyno,
Przybyłem dziś zza morza,
Anim był dworny, chyba dla ciebie,
Moja panienko hoża.

Zowią mię Jack'iem tam na pokładzie,
Albo mię zowią Janem,
Lecz kiedy jestem w rodzica domu,
Jack Randal zwę się mianem. -

- Kłamiesz, o kłamiesz, mój piękny panie!
Lord Randal nie ma syna;
Lorda Randala ja jestem córką
I w domu jam jedyna. -

- Kłamiesz, o kłamiesz, piękna dziewczyno,
I nie znasz w kłamstwie sromu;
Ja jestem Lorda Randala synem,
Powracam dziś do domu. -

Sięgnęła ręką za pas złocisty
Po sztylet obosieczny,
I otworzyła nim w piersiach ranę
Dla swojej krwi serdecznej.

Podniósł rękoma swą piękną siostrę,
Po licach łzy mu płyną;
I pogrzebał ją i pochował ją
Pod zieloną olszyną.
I jechał dalej do ojca dworu
I ozewał się śpiewem:
- O moja łani, o moja piękna
Pod tem zielonem drzewem. -

- Czemu to płaczesz nad piękną łanią,
Czemu to myślisz o niej?
Jest w mym zwierzyńcu jeleni stado
I nikt ci ich nie broni.

Jest osiemdziesiąt srebrzystosiwych,
Ile chcesz, wybierz ino. -
- O moja łani, o piękna łani,
Pod zieloną olszyną. -

- Dlaczego szlochać nad piękną łanią
I żalić się jej straty?
Zabierz ty lepsze, ja gorsze wezmę,
Zwierzyniec mój bogaty. -

- Nie dbam o twoje, ojcze, jelenie
I gardzę twą zwierzyną;
O moja łani, o piękna łani
Pod zieloną olszyną!...

Anonimowy poeta używa jedynie słów potrzebnych, żeby przedstawić tragiczne zdarzenie. Dzięki temu czytelnik ma poczucie niezbędności i celowości słów. Treść jest bogata, wiele zdarzeń jest ledwo napomkniętych. Młody Randal żeglował tak długo po odległych morzach, że uważano go za zaginionego, dlatego córka lorda Randala była pewna, że nie ma brata. Pieśń ta mogłaby się nazywać także "Powrót żeglarza" i oczywiście nie powstałaby w kraju nie znającym wypraw dalekomorskich.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl