|
Telewizja Trwam: pierwsze dziesięć dni
Radio na wizji
Ks. Andrzej Luter
Telewizja Trwam nie będzie miała widzów, jeśli jej programy informacyjne i
publicystyczne nafaszerowane będą dotychczasową dawką ideologii. Poza tym na
wolontariacie daleko się nie zajedzie. Radio tuszuje pewne niedoskonałości - telewizja,
niestety, brak profesjonalizmu demaskuje natychmiast i bezlitośnie.
 |
 Drohiczyn, 10 czerwca 2003. Pierwsza transmisja TV Trwam |
|
Zaczęło się 10 czerwca, od transmisji Mszy świętej z Drohiczyna. We czwartek, 12
czerwca o godz. 18.00, stacja ruszyła na dobre. Pierwsze wrażenie: słabe panowanie nad
techniką telewizyjną, kłopoty z synchronizacją obrazu z dźwiękiem, wypełnieniem
ciszy, ustawieniem światła. O 20.00 nadano ponad godzinny talk show ojca dyrektora
Tadeusza Rydzyka z udziałem widowni, na żywo. Temat - wspomnienia z pionierskiego okresu
Radia Maryja. Na widowni usadzono Rodzinę Radia, równo w rzędach i odświętnych
ubraniach. Wyrywani do odpowiedzi przez ojca Rydzyka opowiadali o cudzie, w jakim
uczestniczyli wtedy, i o cudzie, jaki przeżywają teraz - podczas inauguracji Telewizji.
Były telefony z Polski i zagranicy. Ryszard z Niemiec cieszył się, że Trwam przełamie
monopol libertyńskich ośrodków, a Zdzisław z Kalisza apelował, aby abonament
telewizyjny zamiast na telewizję publiczną przekazywać na Telewizję Trwam.
Telewizja zapowiadała bogatą strukturę gatunkową audycji. Programy
edukacyjno-poradnicze mają wypełniać 40 proc. emisji w wymiarze tygodniowym. Wiedzę
historyczną ma upowszechniać codzienna audycja "Dziedzictwo - Polska" oraz
niedzielny magazyn "Białe plamy w historii Polski". Audycje religijne mają
obejmować 21 proc. czasu nadawania. Przewiduje się transmisję Mszy świętych, nabożeństw
i uroczystości kościelnych, interaktywne modlitwy, w tym różaniec i Apel Jasnogórski
o stałej porze (negocjacje na temat retransmisji papieskich liturgii z Watykanu zakończyły
się fiaskiem). Poza tym informacje i publicystyka, która - w zamierzeniach nadawcy - ma
"podtrzymywać polskość, budzić dumę i świadomość narodową, upowszechniać
tradycję i kulturę chrześcijańską". Ofertę uzupełniają audycje dla dzieci i młodzieży
oraz wieczory filmowe.
Jak na razie te ambitne plany nie są realizowane, a program Telewizji Trwam to właściwie
retransmisja Radia Maryja. To chyba pierwszy przypadek, kiedy audycje radiowe możemy oglądać
w telewizji. Układ programowy jest niezmienny:
1800 Anioł Pański
1805 Serwis Informacyjny
1810 Rozmowy niedokończone
1930 Programy i modlitwy dla dzieci
2000 Serwis Informacyjny
- główne wydanie
2020 Różaniec
2050 Felietony
2100 Apel Jasnogórski
2120 Serwis Informacyjny
Informacje w kolorze blue
Wiadomości, przygotowywane w duchu i stylu "Naszego Dziennika", w treści i
formie przypominają dzienniki z minionej epoki. Prezenterzy (Katarzyna Cegielska i Robert
Knap) recytują informacje na tle niebieskiej ściany. Wiadomość bardzo rzadko
urozmaicona jest jakimś obrazkiem (zakupy w agencjach są bardzo kosztowne) i prawie
zawsze oparta jest na niedomówieniach lub półprawdach. Nie chcę negować całości
programów informacyjnych, bo zdarzają się rzeczy ciekawe, ale niewątpliwie wizja świata,
jaką próbują nam wpoić wydawcy, jest dość ponura.
W środę 18 czerwca w pierwszym serwisie otrzymaliśmy informację o interwencyjnym
skupie płodów rolnych, który jest nieskuteczny i odbywa się przy nadużyciach.
Wszystko dzieje się za publiczne pieniądze. W tym momencie widz ogląda winietę
demaskatorskiego "Naszego Dziennika", który informuje o 80 mln zł straty
("to dwa razy więcej niż planowano"). Drugi news dotyczy 40 bezrobotnych, którzy
przerwali przesłuchanie Leszka Millera przed sejmową komisją śledczą. Trzecia
wprowadza nas w problemy Brazylii: protesty w tym kraju przeciwko ograniczeniom
emerytalnym są dowodem, jak bankrutuje "doktrynerska polityka monetarystyczna
prowadzona przez środowiska międzynarodowej finansjery. Koszty błędów polityków w
Polsce, Argentynie, Brazylii czy innych krajach zawsze ponosi miejscowa ludność".
W pierwszym wydaniu serwisu podano tylko te trzy wiadomości. Wydanie główne rozszerzono
o rozważania Jana Pawła II na Anioł Pański, a także informację o doktoracie honoris
causa UKSW dla kard. Angelo Sodano. Wspomniano, że były szef telegazety został uznany
za kłamcę lustracyjnego. Zaczęto szerzej informować o holenderskim statku
"Aurora", który miał wpłynąć do portu we Władysławowie (Mariusz Dzierżawski
z Polskiej Federacji Ruchów Obrońców Życia uznał to za atak cywilizacji śmierci).
Poinformowano także, że Sąd Najwyższy rozpatrzy wniosek Ligi Polskich Rodzin o unieważnienie
referendum.
W Boże Ciało na pierwszym miejscu informowano o uroczystościach religijnych, to
oczywiste. Zaraz potem jednak zastanawiano się, czy amerykański koncern zrezygnuje z
planów rozbudowy farmy w Więckowicach (Wielkopolska): Amerykanie prowadzą grę pozorów,
bo w Więckowicach bez zezwoleń przetrzymują kilka tysięcy sztuk trzody chlewnej, a
odchody z fermy wrzucają wprost do pobliskiego jeziora. "Więcej na ten temat będzie
można przeczytać jutro w "Naszym Dzienniku"" - zareklamowała
prezenterka. W czwartek podano także po raz pierwszy szerszą informację o unijnym
szczycie w Salonikach, zaznaczając, że Polska ma status jedynie aktywnego obserwatora
bez prawa głosu. Podkreślono masowe protesty antyglobalistów, sugerując, że
sprzeciwiają się polityce Brukseli, która "realizuje interesy ponadnarodowych
monopoli kosztem zwykłych ludzi". Lektorka odczytała krótki komentarz: "Jeżeli
większość państw Wspólnoty przyjmie projekt konstytucji, będzie ona obowiązywała
także w tych krajach, które go odrzucą. Dotychczasowe prace Konwentu pokazują wyraźnie,
jakie tendencje panują w Unii Europejskiej, i w jakim kierunku ona zmierza". Na zakończenie
poinformowano, że Irakijczycy są bardzo niezadowoleni z postępowania Amerykanów. W
Telewizji Trwam konsekwentnie używa się sformułowań: okupacja Iraku, okupacyjne wojska
amerykańskie.
W piątek 20 czerwca kolejne informacje o Salonikach i porażce "unioentuzjastów".
Mówiono o niebezpieczeństwie stacjonowania wojsk niemieckich nad Bugiem. Bardzo ważną
wiadomością okazała się blokada na Odrze pracowników firmy "Odra-Trans".
Jedynym ekspertem w sprawach prywatyzacji był poseł Gabriel Janowski.
W sobotę 21 czerwca informowano, że w wyniku obrad w Salonikach Polska może nie być
objęta Wspólną Polityką Rolną, co oznacza, że nasi rolnicy mogą nie dostać dopłat
bezpośrednich. Politycy europejscy skrytykowali bowiem Polskę za "powolne tempo
prac i złe tłumaczenia". Nie wyjaśniono, o jakie tłumaczenia chodzi. Także w
sobotę pojawiła się szeroka informacja, że coraz więcej środowisk irackich wyraża
sprzeciw wobec amerykańskiej okupacji. "Irakijczycy się obudzili", a
Amerykanie dokonują obław, ażeby złamać siły partyzanckie.
Rozmowy o wycinaniu Polski
"Rozmowy niedokończone" prowadzą redemptoryści. Najczęściej mówi się o
nieszczęściach, jakie niesie ze sobą wejście Polski do Unii Europejskiej. W środę 18
czerwca ojciec Jacek Cydzik gościł Kazimierza Grajcarka z górniczej "Solidarności".
Najpierw odmówił Anioł Pański z zebraną w studio młodzieżą z Wyższej Szkoły
Kultury Społecznej i Medialnej. Potem usiłował rozruszać młodych, którzy zachowywali
się dość biernie. Zapytał, jaka dzisiaj pogoda w Toruniu. Ktoś odpowiedział, że
bardzo dobra. "Także u nas jest słonecznie - mówił ojciec Cydzik. - Chociaż to
studio nie może tego pokazać, ale my pokażemy to naszymi twarzami, że w Toruniu jest słońce,
jest ciepło, jest pogodnie, mamy dobre nastroje, chociaż studenci są przed sesją i w
trakcie sesji. Też macie dobre nastroje?" "Tak!". "Czyli mamy dobre
nastroje tutaj w studio" - podsumował ojciec Cydzik. A potem rozpoczęła się
rozmowa z panem Grajcarkiem. Okazało się, że w momencie wejścia do Unii Europejskiej
wszystko kończy się jak piękna baśń, a kryzys w każdej dziedzinie jest coraz większy.
Najciekawsze były jednak telefony oraz reakcje prowadzącego. Pierwszy telewidz mówił o
zaplanowanym działaniu liberałów na wyniszczenie polskiej gospodarki. Nie ma o czym
dyskutować, trzeba zmobilizować wszystkie siły. "Polska jest w rozsypce - mówił
telewidz - kolejnictwo, górnictwo..." Ojciec Cydzik dodał: "...służba
zdrowia, oświata". Młody telewidz kontynuował, nawołując do strajku generalnego
i obalenia rządu. Kraj tonie - mówił - wszelkie dyskusje z rządem do niczego nie
doprowadzą, trzeba zmobilizować się tak, jak w latach 80., tylko nie dać się
zmanipulować, jak Wałęsa (jeśli sam nie był agentem), odrzucić "różnych
Geremków, Balcerowiczów". Trzeba zablokować kraj, "bo inaczej będziemy mieli
na sumieniu miliony ludzi". Ojciec Cydzik poinformował, że jest to głos, z którym
w wielu punktach się zgadza. Kazimierz Grajcarek był sceptyczny, bo jeśli ich pogonimy,
kto następny? "Społeczeństwo zagłosowało za rozbiorem Polski. Teraz mogę to
powiedzieć, po referendum".
W innym telefonie telewidz dodał, że akcja zniszczenia gospodarki została zaplanowana
już 25 lat temu, kiedy postanowiły opanować Polskę siły neoliberalne. Ciekawszy był
aspekt kościelny. Telewidz Michał mówił: "Dobry pasterz wyprowadza swoje owce na
soczyste łąki, a niestety trzeba się w pierś uderzyć i powiedzieć, że większość
naszych pasterzy wprowadziła polską owczarnię na podmokłe łąki, a wiadomo, że
pasterz nie wprowadza swojego stada w bagno i nad tym trzeba ubolewać". Komentarz
ojca Cydzika: "Trzeba ubolewać, panie Michale, ale i działać, żeby nikt się nie
utopił w tym bagnie, i żeby z tego bagna wyjść". Telewidz: "To trzeba być z
narodem, jedni pasterze są z narodem, a drudzy są z Brukselą". O. Cydzik:
"Panie Michale, dziękuję. Szczęść Boże". Pan Michał: "Dziękuję,
skonsolidujmy się, bo inaczej naród będzie stracony". O. Cydzik: "Ano właśnie".
O Unii rozmawiano także z Jerzym Robertem Nowakiem i Bogdanem Pękiem. Konkluzja tych
audycji: nie o taką Europę nam chodziło, podążamy w kierunku ogólnoeuropejskiego państwa
o charakterze ateistycznym i neopogańskim. Poseł Pęk przyznał jednak, że musi działać
w ramach istniejącej demokracji i dlatego Liga Polskich Rodzin powalczy o Parlament
Europejski. Prowadzący program ojciec Jan Król powiedział: "Polskę do Unii
Europejskiej wpychali politycy, ale nie tylko", choć nie kontynuował tego wątku.
Raz jednak zdobył się na reakcję, kiedy jeden z telewidzów zadzwonił i powiedział,
że Papież ma uraz psychiczny po zamachu na jego życie, a poza tym zastraszają go
"te zbrodnicze reżimy". Ojciec Król prosił wówczas, żeby nie komentować słów
Jana Pawła II, który jest zastępcą Chrystusa na ziemi, i nie komentować zdrowia Ojca
Świętego, "bo on ma swoich lekarzy, którzy o niego dbają", zaś cały
program zakończył wezwaniem: "Musimy dbać, aby Polska była Polską, ale pamiętajmy
też, że Bóg jest na niebie i On czyni cuda".
Felietony nadawane o 20.50 nagrywane są przez telefon i wygłaszane na tle różnych
widoczków i obrazów. Trudno wyobrazić sobie bardziej antytelewizyjny program. Nawet, jeśli
prelegenci (m.in. Ewa Polak-
-Pałkiewicz, Janusz Kawecki i Leszek Żebrowski) mówią ciekawe rzeczy, po minucie człowiek
przestaje słuchać.
Najciekawsze w Telewizji Trwam są audycje dla dzieci, przede wszystkim dzięki
sympatycznemu i przyjacielskiemu ojcu Piotrowi, który prowadzi interaktywną modlitwę z
najmłodszymi. Wyświetlane są bajki inscenizowane przez dzieci, założono podwórkowe kółka
różańcowe. Najlepszym programem, jaki oglądałem w Telewizji Trwam w ciągu ostatnich
dziesięciu dni był natomiast "Tryptyk Rzymski" Jana Pawła II w wykonaniu
Ryszarda Peryta, a zarejestrowany 16 marca w Sali Kamedulskiej UKSW. Szkoda tylko, że to
wydarzenie artystyczne i duchowe było niezapowiedziane, gdyż w Boże Ciało redakcja całkowicie
zmieniła ramówkę.
|