dotb.gif

„TP”, Nr 26 (2816), 29 czerwca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2816/wiara03.php



Wspólnota w Torze

Paweł Śpiewak


Nie jest to przekład dosłowny, ale interpretujący, wyrastający tyleż z tekstu oryginału, co z dziejów rozumienia poszczególnych słów i zwrotów w tradycji judaistycznej. Jest on nierozdzielny od żydowskiej "teologii" i przebogatej tradycji interpretacyjnej.


Druga księga Tory nazywana jest w tradycji judaistycznej albo Szemot, czyli księgą Imion (bo zaczyna się od wymienienia imion synów Izraela, którzy przybyli do Egiptu z Jakubem), albo Sefer Jicjat Micraim, czyli Księgą Wyjścia z Egiptu.

Od pierwszych słów autorzy nowego przekładu pragną nie tyle odkryć piękno słów, ile przywrócić czytelnikom wychowanym na przekładach chrześcijańskich zakorzeniony w judaistycznej tradycji sens i głębię dzieła. Przekładowi towarzyszy rozbudowany komentarz, w którym niemal każde zdanie jest interpretowane i odnoszone do historii swego istnienia. Zabieg zamiany słów, np. Izrael na Jisrael, Jakub - Jakow, Mojżesz - Mosze, Benjamin - Binjamin, Aron - Ahron, ma nie tyle poruszyć czytelników, co przywieść ich do oryginału, odzwyczaić od nieuchronnego nawyku polonizowania słów.


Jakie jest Jego imię?

Lektura pierwszego rozdziału nie budzi zaskoczenia. W drugim autorzy subtelnie wprowadzają już nowe kategorie. Mosze nie płynie w smołowanym koszyku, ale w arce. Słowo tewa pada w oryginale, ale użyte jest jedynie w kontekście potopu oraz ocalenia proroka. Odsyła nas to do dwóch skojarzeń: Mosze, jak Noe-Noach, unosi się na wodzie i ma przeprowadzić nas na drugą stronę, ku wyzwoleniu. Już samo to słowo zapowiada nadchodzące wydarzenia i zarazem misję, do jakiej przeznaczono ocalonego z rzezi niewiniątek, hebrajskiego chłopca. Słowo tewa można też, jak czytamy w komentarzu, rozumieć jako "słowo", co jest aluzją do roli "słowa" w całej Torze.

Mosze, jak się dowiadujemy, był wyjątkowy. Nie jest opisany jako "piękny" (tak ujmuje to przekład protestancki oraz benedyktyński), choć zapewne można było użyć słowa "dobry", czyli tow, jak to jest w oryginale. Z kolei słowo "dobry" każe nam myśleć o pierwotnym świetle, które rozbłysło na początku świata. Doskonałość Moszego od dnia urodzin jest w pełni potwierdzona, co nie oznacza doskonałości fizycznej. Wszak ten, który wywiódł Jisrael z Egiptu, zapewne jąkał się i potrzebował w sytuacjach publicznych wsparcia brata - Arona.

Doskonałość czy wyjątkowość Moszego ma charakter duchowy. On, jak dowodzi Mosze Majmonides, był wyjątkowym prorokiem. Dopiero jemu zostało objawione Imię. On tylko rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz - czy inaczej, słowo w słowo. Cuda dokonane przez niego widziała wielka liczba osób, zarówno swoich, jak wrogów, podczas gdy cuda innych proroków dostrzegali nieliczni.

Najistotniejsza dla tego przekładu jest staranność, z jaką autorzy dbają o właściwe nazwanie Imienia Wiekuistego. W trzecim rozdziale Mosze zadaje dziwne i zapewne trudne do zrozumienia pytanie: "Jakie jest Jego imię?". We wszystkich tłumaczeniach pada to samo sformułowanie: "Jestem, który Jestem". Imię złożone z czterech liter: Jud, hej, waw, hej to trzecia osoba od słowa Jestem.

Razem z objawieniem tego Imienia otwiera się nowy etap izraelskiego monoteizmu. Co ważne, imię to jest wolne od cech płciowych. Nie jest ani męskie, ani żeńskie. Wykracza poza wszelkie biegunowe określenia, nie jest też rzeczownikowe albo czasownikowe. Z tego wynika istota żydowskiej teologii. Nie zajmuje się naturą Boga (kim jest Bóg), ale działaniami Boga obecnego stale w naszym życiu i ludzkiej historii. Od czasów Drugiej Świątyni nie wolno wymieniać tego imienia. Otoczone jest absolutną świętością. Niestosownie brzmi benedyktyński "Jehowa" - forma tyleż nietrafna, co po prostu dziwaczna i niezgodna z wszelkimi możliwymi odczytaniami Tory.

Tłumacze poszli własną drogą. W ich wersji księgi czytamy: "Jestem (w Sprawiedliwości Ten), który Jestem (w Miłosierdziu)". "Tak powiesz synom Jisraela: Ehje - Jestem (Miłosierny i Sprawiedliwy) posłał mnie do was" (3:15). Dlaczego Miłosierny i Sprawiedliwy? W Torze nigdzie nie jest użyte słowo Bóg. Pojawia się ono z racji wpływów helleńskich. Pan objawia się pod różnymi imionami i każde z nich ujawnia inny atrybut "Jestem".
Sprawiedliwość łączona jest z imieniem Boga obecnym na pierwszych stronach Pięcioksięgu, a mianowicie ze słowem Elochim (oznacza też ludzkiego sędziego, pana i dlatego w tłumaczeniu tym napisane jest, że Mosze był ustanowiony panem, a nie, jak to zwykle się przekłada, bogiem nad faraonem). Atrybuty miłosierdzia, dobroci i współczucia zwykle utożsamia się z czteroliterowym imieniem, którego wymawiać nie wolno. Z kolei imiona Szadaj i Haszem odnoszą się do tego, kto dotrzymuje obietnicy. Najważniejsze zdają się być imiona Elochim i Tetragamaton i zapewne dlatego "Jestem" odniesione jest do tych dwóch atrybutów. Na szczęście, dookreślenia zawarte są w nawiasach w taki sposób, że w tym wypadku komentarz oddzielony jest od mniej lub bardziej dosłownego przekładu.


Rozmowa z Panem twarzą w twarz

Pan prowadzi Żydów przez pustynię i docierają pod górę Synaj. Tam Pan "powiedział wszystkie te słowa" i usłyszeli je wszyscy Żydzi. Albo, dokładniej, u stóp góry stanęły wszystkie żydowskie dusze, cały naród po kres czasu. Tłumacze dodają "(aby synowie Jisraela odpowiedzieli)". Dopisek ten odnosi nas do komentarza Rasziego, wielkiego uczonego i mędrca z XI wieku, który stwierdził, że na każde pozytywne stwierdzenie Boga odpowiadali "tak", a negatywne - "nie". Tekst przekładu Gordon i Pecarica nie różni się wiele od znanych mi przekładów, z wyjątkiem ósmego przykazania. Zamiast "nie kradnij", jest "nie wolno ci porywać człowieka". Tłumacze idą tu za komentarzem Rasziego i przykazaniu nadają szczególną postać. Nie bardzo przekonuje mnie taka interpretacja, skoro kradzież człowieka i przymuszanie go do pracy niewolniczej jest jedną z postaci kradzieży (w komentarzach jest już podane: nie kradnij; zresztą komentarz do Dziesięciu Przykazań jest wyjątkowo ciekawy).

Ten casus dobrze ilustruje styl przekładu całej księgi. Nie jest to przekład dosłowny, ale interpretujący, lub, dokładniej, przekład, który wyrasta tyleż z tekstu oryginału, co dziejów rozumienia poszczególnych słów, zwrotów, zdań w tradycji judaistycznej. Jest on nierozdzielny od historii żydowskiej "teologii" i przebogatej tradycji interpretacyjnej.

Posłużmy się jeszcze jednym przykładem. W rozdziale 23 wers 22 zwykle tłumaczy się "słuchaj głosu jego (czyli anioła)..., gdyż imię moje jest w nim". W przypadku tego przekładu czytamy: "bo on przemawia w Moim imieniu". Anioł, o którym mowa, nazywany jest Metatron, a wartość numeryczna jego imienia wynosi 314. Tyle, co Szadaj - Wszechmocny. Dlatego Raszi powiada, że anioł ten zawiera i niesie w sobie Imię swego Pana. Tłumacze zrezygnowali z takiego czytania tego fragmentu i wybrali wersję bliższą czytaniu Majmonidesa wskazując, że wysłannik - a anioł jest bożym wysłannikiem - jest narzędziem woli Haszem. Nie jest jasne, dlaczego tak zrozumieli ten fragment tekstu, ale już w tym passusie widać, jak brzemienny w teologiczne skutki jest wybór jakiegoś sformułowania.

Tych odmienności i swoistych rozumień słów jest wiele. Czy tłumacze nie poszli czasem zbyt daleko w interpretacji tekstu oryginalnego? Czy nie byłoby lepiej, gdyby zachowali surową wersję tekstu, interpretacje pozostawiając raczej w komentarzach? Takie pytania muszą się pojawiać co chwila, u jednych budząc zdumienie, u innych zachwyt i zastanowienie.


Dzięki Torze trwa wspólnota

Z pewnością jest to przekład oryginalny i poważny. Za każdym razem, gdy tłumacze odstępują od znanych czy utartych zwrotów, wyjaśniają stanowisko i powołują się na liczne, stosowne do okoliczności, komentarze. Stanowią one znaczną część tomu. Są bogate i każdy, kto je uważnie przeczyta, otwiera się zarówno na nowe odczytanie Tory, jak na całą tradycję judaistyczną. Dopracowane są szczegóły. Na końcu książki znajdujemy tablice ilustrujące miszkan - świątynię, arkę. Szczegółowo przedstawiona jest symbolika siedmioramiennego świecznika - menory. Wyjaśniony i zobrazowany jest strój kapłański. Autorzy dzieła wykonali fantastyczną pracę.

Tora Pardes Lauder wygląda tak, jak zwykło się ją wydawać w wielu żydowskich akademiach. Mamy do czynienia ze starannym, wycieniowanym przez tradycję przekładem. Mamy bogaty komentarz. Jest podany oryginał. Możemy medytować nad każdym słowem przekładu. Dodać jeszcze warto: tam jest gmina żydowska, gdzie czyta się i myśli nad Torą. Autorzy przekładu uczynili bardzo wiele dla istnienia żydowskiej wspólnoty, bo ofiarowali jej w nowym przekładzie kolejną Księgę. Dzięki ich pracy gmina trwa.


PAWEŁ ŚPIEWAK (ur. 1951) jest historykiem idei, socjologiem, wykładowcą UW, członkiem redakcji "Res Publiki Nowej".

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl