dotb.gif

„TP”, Nr 26 (2816), 29 czerwca> 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2816/wiara02.php

Ukazało się pierwsze po wojnie żydowskie tłumaczenie drugiej księgi Tory na język polski


Żydowskie życie i żydowskie myślenie

Z rabinem Saszą Pecaricem rozmawiają Anna Mateja i Agnieszka Sabor


TYGODNIK POWSZECHNY: - Dlaczego tłumaczy się Torę na język kraju, w którym z trzymilionowej diaspory pozostały resztki?

SASZA PECARIC: - Rzeczywiście, gminy żydowskie są małe. Ważne jest jednak to, że istnieją i Torę trzeba tłumaczyć właśnie dla nich. Wydaniem pierwszej Księgi Bereszit (Rodzaju) interesowali się zresztą nie tylko Żydzi, ale również polscy intelektualiści, w tym katolicka inteligencja. Wprowadzenie do dyskusji, która odbyła się podczas krakowskiej promocji Księgi w Centrum Kultury Żydowskiej jesienią 2001 r., wygłosił przecież Czesław Miłosz. Dostrzegam w tym chęć zrozumienia kultury, która do pewnego stopnia jest wspólna: polsko-żydowska, oraz silne zainteresowanie judaizmem. Z myślą o tym przekłady opatrzono komentarzami, bez których polski czytelnik nie wniknąłby w sens Tory. Księga Szemot (Wyjścia) zawiera np. 30 stron komentarza do samych tylko Dziesięciorga Przykazań.

- Miłosz w przypomnianym przez Pana wprowadzeniu do dyskusji o Księdze Bereszit zastanawiał się, dlaczego chrześcijan nie zbliżyły do judaizmu wspólne biblijne korzenie. Dlaczego w czasach sprzed Holokaustu nigdy nie powstało coś na kształt komisji mieszanej do spraw badania ksiąg Starego Testamentu?

- Przyczyną są odmienne oczekiwania obu stron wobec tekstu. Słabo znam religie chrześcijańskie, ale wydaje mi się, że chrześcijan księgi Starego Testamentu mają religijnie zainspirować. Dla Żydów Tora ma znaczenie normatywne. Każdy jej werset uczy nas jakiegoś prawa, stąd praca nad Torą wymaga nie tyle wytrawnego literacko przekładu, ile komentarzy.


Desperados z Egiptu

- Umberto Eco opisuje w jednym z opowiadań zachowanie dziennikarza, który otrzymał Biblię do zrecenzowania. Nie wie, co jest grane. Rozpoczyna się, jak u Hitchcocka, dużym napięciem: na początku morderstwo. Potem ktoś sprzedaje brata, oszukuje ojca, jest sporo seksu. Pierwsza księga Biblii była, według niego, taka sobie, druga podobała mu się zdecydowanie bardziej: wyjście z Egiptu, przejście przez Morze Czerwone, krążenie po pustyni - jak scenariusz filmu z Hollywoodu. Sugeruje tylko, żeby zmienić jej trochę nazwę. Może nie księga Wyjścia, ale "Desperados z Egiptu" lub coś w tym rodzaju...

Czy to więc nie paradoks, że istnieje naród, który przez ponad 3,5 tys. lat trzyma się tylko tych, na pierwszy rzut oka, naiwnych i sensacyjnych historii? Mogą się one wydawać takie tylko tym, którzy Torę Pisaną biorą bez Tory Ustnej, czyli Talmudu i tradycyjnych komentarzy.


- Nowe tłumaczenie Tory jest adresowane do podobnych czytelników: takich, którzy nie są ani pobożnymi Żydami, ani pobożnymi katolikami i patrzą na historie opisane w Torze jak na zupełne dziwactwo, choć należy ona do ich otoczenia kulturowego. Tłumaczenie Tory na język jak najbardziej współczesny ma uczynić ją bardziej przejrzystą i zrozumiałą. Czytelnik ma się przekonać, że nie jest ona zbiorem historii opisanych na pamiątkę dawnych wydarzeń, ale czymś, co dzieje się teraz, bo Tora dla każdej generacji jest jednakowo aktualna. Język archaiczny sugerowałby, że to dokument z przeszłości, który nas nie dotyczy.

- A czy obecne tłumaczenie Tory zaowocuje powstaniem "komisji mieszanej"?

- Dzięki nowemu przekładowi żydostwo staje się lepszym partnerem w dialogu międzyreligijnym. Bibliści i tłumacze Biblii w Polsce przeczytają zapewne nasz nowy przekład. Na pewno nie zaakceptują wszystkiego. Ale czy chodzi o to, aby we wszystkim się zgadzać? Dialog między Żydami i chrześcijanami nie może opierać się tylko na szukaniu podobieństw, raczej na szanowaniu siebie mimo istniejących różnic. Nie będę zaskoczony, jeśli w polskich tłumaczeniach Biblii katolickiej znajdzie się coś zainspirowanego naszym przekładem.

Tłumaczenie Tory kilkadziesiąt lat po wojnie jest hołdem złożonym ludziom, których pochłonęła Zagłada. Polacy nie pamiętają, kim byli Żydzi w Polsce przed wojną, a Tora ogniskuje w sobie żydowskie życie i żydowskie myślenie.


Tora jest demokratyczna

- Czy nowy przekład jest sposobem na odnalezienie żydowskiej tożsamości i odrodzenie gmin żydowskich?

- Celem Fundacji Laudera jest edukacja. Sześć lat temu przyjechałem do Polski, by pomagać gminom żydowskim i Polakom z żydowskimi korzeniami. Wówczas byłem przekonany, że żyjący w Polsce wyznawcy judaizmu powinni posługiwać się językiem hebrajskim. Na miejscu okazało się to poważnym problemem. Ponieważ mogliśmy korzystać tylko z tłumaczeń sprzed 1939 r., jedynym wyjściem było dokonanie nowego przekładu Tory na język polski.

Być może nowe tłumaczenie wpłynie także na kogoś, kto dotąd nie chciał szukać swoich korzeni. Przekład należy przecież do konkretnej, współczesnej wspólnoty i jest sygnałem, że polskie żydostwo istnieje. Według Żydów, od momentu zburzenia świątyni w Jerozolimie, proroctwa przekazano głupcom i dzieciom, wolę więc nie prorokować, że nowe tłumaczenie odrodzi żydostwo w Polsce. Jednak świadomość istnienia tutaj mniejszości żydowskiej jest ważna również dla kulturowej tożsamości Polaków. Żydzi nie są w Polsce jakimś egzotycznym implantem, lecz kontynuacją wielowiekowego życia i tradycji.

- Ale czy Tory nie powinno czytać się w języku hebrajskim, w którym Bóg objawił się narodowi wybranemu?

- Żydowskie tłumaczenia istnieją od zawsze. Widać jest w tym jakieś głębsze znaczenie. W wydanym właśnie przekładzie, podobnie jak w starszych książkach żydowskich, w miejscu, gdzie powinien być rok wydania, umieściliśmy zdanie, w którym kilka literek jest większych niż pozostałe. Te literki oznaczają rok wydania: 5763. Ponadto pierwsze litery słów tego zdania tworzą słowo "szemot" (imiona), będące tytułem drugiej księgi Tory. A samo zdanie mówi o obowiązku spoczywającym na pobożnym Żydzie przygotowującym się do czytania Tory w sobotę. Powinien on przeczytać fragment Tory najpierw po hebrajsku, potem tłumaczenie i później raz jeszcze po hebrajsku. Dlaczego w takim rytmie? W pierwszej lekturze, po hebrajsku, może nie zrozumieć do końca znaczenia, czyta więc tłumaczenie wraz z objaśnieniami, a potem jeszcze raz tekst oryginalny.

- Biblię porównuje się do notatki, której sens ujawnia dopiero komentarz. Jakie znaczenie w tradycji judaistycznej ma prowadzenie dyskusji, nieuchronnych w trakcie interpretacji?

- Według Talmudu życie jest bogate i człowiek nie powinien twierdzić, że może być tylko tak, a nie inaczej. Dyskusje mają ukazać bogactwo życia i jego wielostronność, jak refleksy połyskującego diamentu. Komentarze nie są krytyką tekstu. Odrzucamy pewne sądy, aby szukać dalej, popatrzyć na sprawę z innego punktu widzenia i nauczyć się czegoś więcej. Ważne jest dążenie do prawdy, a nie samo jej osiągnięcie. W tym kontekście Tora jest nauką - czymś, co człowiek powinien studiować stale.

W Talmudzie opisano spór między rabinami Eliezerem i Jehoszuą, którzy sprzeczali się o pewną kwestię prawa żydowskiego, związaną z gotowaniem w czasie szabatu. Rabi Eliezer powiedział: "Jeśli mówię prawdę, niech woda w rzece płynie do tyłu" - i tak się stało. Ale to nie wystarczyło za dowód, więc rabi Eliezer powiedział: "Jeśli mówię prawdę, niech się pochylą ściany w jesziwie" - i tak się stało. Z szacunku dla rabina Jehoszui ściany jednak nie upadły, tylko zatrzymały się w pochyleniu. Na koniec rabi Eliezer zawezwał na pomoc niebo: "Jeśli ja mówię prawdę, niech przemówi głos z nieba" - i tak się stało. A rabi Jehoszua w imieniu wszystkich rabinów powiedział wtedy: "Tora nie jest w niebie. Ona jest dla ludzi, my jesteśmy od tego, żeby decydować, jak należy ją rozumieć". W tym znaczeniu Talmud jest demokratyczny, bo wiążąca jest zawsze opinia większości.


Książki Żydom niezbędne

- W jakiej relacji pozostaje to tłumaczenie do poprzedniego tłumaczenia na język polski - Izaaka Cylkowa - drukowanego w Krakowie w latach 1883-1914?

- Jeszcze nie spotkałem osoby, która znałaby wszystkie przedwojenne żydowskie tłumaczenia Tory, a przecież, poza Cylkowem, były jeszcze inne: Daniela Neufelda (1863), Meira Halewi Leterisa (1902), rabina J. Miesesa (1931), Salomona Spitzera (1937). Zapomniano o nich.

Większość tamtych tłumaczeń jest niestety boleśnie dosłowna, i to nawet wtedy, gdy chodzi o idiomy. My dosłowne tłumaczenie tekstu oddajemy w przypisach. Naszą intencją było wskazanie podstawowych znaczeń normatywnych, np. to, co Targum Onkelos, jeden z komentarzy, zapisuje: "Nie gotuj koźlęcia w mleku jego matki", my tłumaczymy: "Nie jedz mleka z mięsem". Przez to jesteśmy bliżsi tradycyjnemu znaczeniu.
Żadne wcześniejsze wydanie Tory po polsku nie było opatrzone tak rozległym wyborem komentarzy. Liczy on aż 300 stron.

- Kim są młodzi ludzie, którzy współpracowali w tłumaczeniu i redagowaniu ksiąg?

- Przekładu dokonali młodzi ludzie z Polski. To żadna sztuka wysłać rabina, mówiącego lepiej lub gorzej po polsku, który mógłby dokonać takiej pracy. Chciałbym podkreślić współpracę z wybitną hebraistką Ewą Gordon nad przekładem głównego tekstu Księgi. Niektórzy z moich uczniów są Żydami, inni mieli Żydów w rodzinie, ale na pewno są to ludzie, którzy traktują żydostwo poważnie i są na drodze do pełnoprawnego członkostwa we wspólnocie żydowskiej.

To tłumaczenie jest efektem pracy jesziwy, działającej w Krakowie, niepodobnej do tych na Zachodzie. Spotykamy się każdego dnia rano i realizujemy zaawansowany program. Żaden z moich uczniów nie jest tu krócej niż trzy i pół roku. Planujemy przetłumaczyć następne księgi Pięcioksięgu, modlitewnik, wyjątkowe eseje rabina Elijahu Desslera oraz "Pirke Awot" - traktat Talmudu, który jest zbiorem moralnych nauk rabinów. W zeszłym roku ukazała się Hagada na święto Pesach z Pieśnią nad Pieśniami, a także śpiewnik szabatowy. W pracy skupiamy się na książkach dla Żyda niezbędnych.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl