adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 26 (2816)
29 czerwca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

Listy

Zobacz też listy w sprawie antykoncepcji


Trudny temat

W trakcie akcji "Niech nas zobaczą" chciałem napisać o homoseksualizmie na łamach biuletynu parafialnego, z którym współpracuję. Napisałem dwa felietony i wysłałem do księdza, który jest jego wydawcą. Tekstów nie wykorzystano. Temat jednak się przypominał, a to podczas przeglądania lektury pisma edukacyjnego "Cogito" (7/2003), które kupuję dla córki (w rubryce "Obyczaje" znalazło się zdjęcie prezentowane w ramach tej kampanii i krótka o niej informacja), a to w "TP". Myślę, że pani Józefie Hennelowej, autorce tekstu "Przykro mi..." ("TP" nr 18/2003), należy się poparcie. Dyskusja nie powinna toczyć się jedynie między zwolennikami akcji "Niech nas zobaczą", a felietonistką "TP" [polemikę publikowaliśmy w dziale "Listy", w "TP" nr 22/2003 - red.].

Czym jest tolerancja? W "Katechizmie Kościoła Katolickiego" czytamy: "Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się je traktować z szacunkiem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak dyskryminacji". Trzeba złej woli, żeby temu stanowisku zarzucić brak tolerancji. Nie wolno nam o parach homoseksualnych wyrażać się obraźliwie, nie wolno naśmiewać się z nich i w jakikolwiek sposób prześladować. Mamy jednak prawo do poglądu uznającego, że homoseksualizm jest sprzeczny z naturalnymi różnicami płci, sprawiającymi, że jedynie związek mężczyzny i kobiety jest małżeństwem i na nim opiera się rodzina. Takie zdanie nie jest dyskryminacją.

Czy Polska jest krajem nietolerancyjnym w porównaniu z innymi krajami? Wojciech Klewiec w artykule "Parada zwycięzców", opublikowanym na łamach nieistniejącego już dziennika "Życie", napisał: "Odkąd do głosu doszli agresywni liderzy Gay Pride, wielu ludzi zaczęło darzyć homoseksualistów niechęcią. Rodzą się z niej rozmaite demonstracje, których uczestnicy, jak choćby we Włoszech, wymachują hasłami: "Geje w Koloseum? Tylko z lwami"" (maj 2001 r.). Joanna Petry-Mroczkowska tekst "Amerykanie wobec homoseksualizmu" rozpoczęła zdaniem: "Homoseksualizm, jak niewiele innych problemów, dzieli społeczeństwo amerykańskie na dwa obozy" ("Więź", 7/2002). Dowiadujemy się, że 70 proc. obywateli (podobnie jak w Polsce) uważa, że "stosunki pomiędzy osobami tej samej płci są niewłaściwe". Kłamią więc polscy promotorzy prawa dla związków homoseksualnych twierdząc, że nasz kraj wyróżnia się negatywnie na tle innych państw.

Oby brak wyobraźni nie zamienił się w nadmiar tolerancji. Zainicjowana niedawno akcja "Niech nas zobaczą" dowodzi, że temat homoseksualizmu wywoła jeszcze jedną trudną dyskusję, w której ogromna część społeczeństwa najchętniej by nie uczestniczyła. Może jednak należy się do tego sporu przygotować? Obawy, że kampania "Niech nas zobaczą" będzie mieć dalszy ciąg, nie są bezzasadne. Może się on wyrazić w haśle: "Pozwólcie nam mieć rodziny". Na billboardach zobaczymy zdjęcia "młodych, sympatycznie wyglądających, uśmiechniętych ludzi" tej samej płci prowadzących małe dzieci za rączki.

MIROSŁAW R. KANIECKI
(Brodnica, woj. kujawsko-pomorskie)





Tzw. Kolaboracja

Bardzo dobrze, że "Tygodnik" udostępnił łamy promotorowi i recenzentowi pracy pani Anetty Rybickiej - prof. Marianowi Wojciechowskiemu i prof. Włodzimierzowi Borodziejowi ("TP" nr 23/2003). Trzeba usłyszeć, co druga strona ma do powiedzenia. Jednak poza tym, że chodzi o mało istotny fragment rozprawy doktorskiej, nic na swą obronę nie mają. Tymczasem na pracę owych "kolaborantów" zgadzało się państwo podziemne i była ona przykrywką dla ich działalności konspiracyjnej. Stało się tak, jakby jakaś doktorantka odkryła, że kapitan Kloss był kolaborantem, bo pracował w Abwehrze i miał stopień oficera. A recenzenci pracy tłumaczyli, że doktorantka znalazła niemieckie źródła, z których wynika, że przełożeni kapitana Klossa byli z jego pracy zadowoleni.

Anetta Rybicka tym fragmentem pracy, choć drobnym, ośmieszyła siebie, prof. Wojciechowskiego i recenzentów, a teraz w ramach polemiki uczeni ośmieszają się nadal. Rozumiem prof. Tadeusza Ulewicza, ale prof. Wojciechowski zasłużył nie tyle na "emocjonalne starcie", ile na to, by mu śmiechem parsknąć prosto w nos! Profesorowie zatrudnieni w Ost-Institut byli oskarżani o kolaborację jeszcze za okupacji i zaraz po wojnie. Był to dogodny pretekst dla komunistów do ataków na Polską Akademię Umiejętności. Słyszałem o tym od ojca, Stanisława Urbańczyka, który opisał to we wspomnieniach "Z miłości do wiedzy" (Księgarnia Akademicka, Kraków 1999).

KAZIMIERZ URBAŃCZYK
(Kraków)


 


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny