adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 26 (2816)
29 czerwca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



Jazz dla nadziei

Łukasz Tischner


Już drugi krakowski koncert dedykowany przez przyjaciół-jazzmanów walczącemu od pół roku z ciężką chorobą Andrzejowi Cudzichowi zgromadził tłumy, które ledwo pomieściły się w gościnnych podwojach Piec'Artu.


Z rozmachem zorganizował całość tandem: Adam Pierończyk, który szczęśliwie osiadł w Krakowie, i właściciel klubu - Władysław Dadak. Ponad dwieście osób zgromadzonych przy Szewskiej 12 miało do dyspozycji piwnicę, podwórko i salę z telebimem. Jazzowy maraton trwał prawie siedem godzin (wystąpiło kilkudziesięciu artystów!), więc możliwość przemieszczania, znalezienia wygodnego kąta do słuchania i rozmowy okazały się zbawienne. Udało się wytworzyć niemal rodzinną atmosferę bliskości, refleksyjnego skupienia i uwagi dla muzyki.

Choć powód popołudniowego spotkania 15 czerwca był smutny, jego owoce mogą napawać radością i nadzieją. Zebrano spore fundusze, które pozwolą kontynuować kosztowne leczenie. Bieda pokazała, że Andrzej Cudzich ma wielu wypróbowanych przyjaciół. A przy okazji okazało się, że mimo katakumbowego wygnania polski jazz to jednak potęga.

Wielki udział w budowaniu tej potęgi ma właśnie Andrzej Cudzich - dojrzały kontrabasista, zdolny kompozytor i lider zespołów, do których zaprasza i zdolną polską młodzież, i wyjadaczy zza Wielkiej Wody (przełomowa autorska płyta "Able to Listen"). Objawieniem był dla mnie koncert z 1999 roku, na którym Andrzej Cudzich wraz z Piotrem Wojtasikiem zagrali u boku Gary'ego Bartza i Louisa Hayesa m.in. "Nefertiti". W zeszłym roku olśnił mnie "amerykański" walking Cudzicha, który jak równy z równym grał w krakowskim Żaczku z Dave'em Kikoskim i Ronnie'em Burrage. W pewnym sensie poziom niedzielnego koncertu wyznaczył więc nieobecny Andrzej Cudzich.

Z góry przepraszam, że nie wspomnę o wszystkich artystach, którzy wystąpili w Piecu - nauczyciel historii wbił mi kiedyś do głowy, że dżentelmena cechuje umiar. Organizatorzy skorzystali z wypróbowanej recepty i zaproponowali na początek trzęsienie ziemi - Tomasz Stańko wykonał solową improwizację, którą zatytułował "Song for Andrzej". Charakterystyczny boleśnie piękny lament rozbrzmiewał przez kilkanaście minut, choć wydawało się, że czas potknął się i upadł. Już pierwszy set pokazał jednak, że to dopiero początek emocji.

Niebawem wyszły na scenę młode wilki - Adam Pierończyk (saksofon) z braćmi Olesiami (kontrabas i perkusja). Saksofonista rozpoczął balladowo, trochę w klimacie "Ballad for Bernt" Komedy, ale już po chwili panowie pozbyli się wszelkich pęt i poszybowali w okolice Ornette'a Colemana i Alberta Aylera. Pierończyk imponuje żelazną techniką i łatwością, z jaką oscyluje między stylami. Bracia Olesiowie - bądź co bądź bliźniacy - działają jak jeden żywy organizm. Tak radykalne free lepiej by pewnie brzmiało bliżej północy, ale efekt kolejnego ataku żywiołów został osiągnięty. Uspokojenie i solidną porcję swingu przyniósł sekstet Janusza Muniaka. Młodzież pod wodzą mistrza zagrała standardy. Zostały mi w pamięci oryginalne, powściągliwe aranże i urzekające mądrą ascezą sola Muniaka. Potężnie zabrzmiało wykonane na koniec "Yesterdays" z charakterystycznymi riffami trzech saksofonów. Wielki talent drzemie (choć właściwie już się budzi) w 19-letnim pianiście Muniaka - Pawle Kaczmarczyku. Oby dalej pilnie terminował.

Kolejna odsłona przyniosła trochę nieodzownej dla jazzu zgrywy i zabawy. Jorgos Skolias, wspierany przez puzonistę Bronka Dużego i specjalistę od perkusyjnych szpejów - Jana Pilcha, zaprezentował coś, co przypominało plemienne pieśni Czarnego Lądu. O dziwo, niektóre wyśpiewywane słowa były rozpoznawalne dla miłośników "Psów" Pasikowskiego. Było kolorowo. Po chwili nastrój zmienił się diametralnie, bo Karolina Styła zaprezentowała piosenki Jobima. Niestety, mimo czułego akompaniamentu (dojrzały pianista - Joachim Mencel) całość wypadła dość blado. Zwłaszcza w "How Insensitive" zabrakło dramatyzmu i odwagi interpretacji historii opowiedzianej w tej niewesołej piosence. Jasnym punktem drugiej części okazał się natomiast bardzo młody zespół "Deprezes" na czele z lirycznym trębaczem Tomaszem Nowakiem i obiecującym pianistą Dominikem Wanią. Ciekawie zabrzmiał w ich wykonaniu "Passion Dance" McCoy Tynera.

Nie mogłem niestety uczestniczyć w maratonie do końca. Z przyjemnością wysłuchałem inauguracji ostatniego seta, czyli zespołu pod wodzą uznanego wrocławianina Piotra Barona, któremu sekundowali krakowianie. Znów zabrzmiały standardy, z nieśmiertelnym "All the Things You Are". Pianista Piotr Wyleżoł tworzył solidny fundament dla Coltrane'owskich z ducha chorusów Barona. Żal było opuszczać piwnicę.

Muzycy i miłośnicy jazzu rozchodzili się do domów, głęboko wierząc, że już niedługo Andrzej Cudzich znów będzie mógł zagrać. On sam, jak powiedział jego przyjaciel Joachim Mencel, wraz z którym należą do Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym "Nowe Jeruzalem", ma w sobie spokój, bo w tym trudnym czasie żyje Bogiem. Teraz, kiedy udało się zebrać środki potrzebne na leczenie Andrzeja Cudzicha, można mu jeszcze ofiarować swoją modlitwę.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny