|
Czasy zmuszają do aktywności i nauki
Z Barbarą Jóźwiak, prezesem Wydawnictwa Naukowego PWN, rozmawia Andrzej Franaszek
Andrzej Franaszek: - Czy Polacy chcą się uczyć?
BARBARA JÓŹWIAK: - Polacy coraz bardziej doceniają rolę wiedzy i własnych umiejętności.
Zarówno ludzie młodzi, jak i dorośli zdali sobie sprawę, że w obliczu rosnącej
konkurencji zdobywanie nowych kwalifikacji daje poczucie lepszego przygotowania do wymagań
pracodawców, a także pewności, że damy sobie z nimi radę. Z tych względów można
zaryzykować stwierdzenie, że chcemy się więcej uczyć niż inni, choć nie jesteśmy
przecież pod tym względem jakimś wyjątkowym narodem. Po prostu czasy zmuszają nas do
aktywności i wysiłku. Musimy nabrać przekonania, że potrafimy skutecznie konkurować z
innymi.
"Kapitał ludzki"
- Zmieniła się zatem postawa studentów i wobec nauki, rzeczywiście traktuje się ją
dzisiaj jako "inwestycję w siebie"?
- Jeszcze nie tak dawno nie można było zdawać egzaminów wstępnych na więcej niż
jedną uczelnię. Obecnie kandydaci składają podania na kilka kierunków jednocześnie,
aby zwiększyć swoje szanse. Skończenie studiów jest dla większości młodych ludzi
warunkiem koniecznym do zapewnienia sobie lepszego startu w dorosłe życie. Bardzo wielu
studentów nie poprzestaje na jednym wydziale lub uczelni i jednocześnie stara się skończyć
dwa (czasem nawet więcej!) kierunki. Są przeświadczeni, że wiedza, którą zdobędą,
przekona pracodawców, a co najważniejsze: uchroni przed brakiem pracy. Tak duże poświęcenie
i obciążenie tylko dla własnej satysfakcji byłoby udziałem nielicznych.
Wielu studentów uczy się kilku języków obcych. Wiedzą, że bez znajomości
przynajmniej dwóch języków obcych ich szanse maleją. Śledząc ogłoszenia nietrudno
zauważyć, jak bardzo wzrosły wymagania pracodawców, teraz już niemal każdy - bez
względu na faktyczne kontakty zagraniczne - chce zatrudniać pracowników, znających języki.
Najlepsze ostatnio to tzw. dwa unijne: angielski i francuski, choć ten drugi wiele stracił
na popularności. Może ze względu na naszą akcesję do UE "powróci do łask".
Wszystko to świadczy o zwiększającej się świadomości znaczenia wiedzy wśród
studentów i nie tylko wśród nich. Ostatnio egzaminy do gimnazjum pokazały, jak dużą
wagę do wyboru dobrej szkoły przywiązują rodzice. W najlepszych gimnazjach - niczym na
wyższych uczelniach - było kilkunastu kandydatów na jedno miejsce. Dlaczego? Myślę,
że z powodu głębokiego przekonania rodziców do tzw. wysokiego poziomu tych szkół,
czyli chęci zapewnienia dzieciom jak najlepszej wiedzy i przygotowania do dalszej nauki.
Oczywiście, takie świadome podejście do własnej wiedzy jest charakterystyczne tylko
dla części uczących się. Zawsze będzie grupa osób, która tego nie docenia i uczy się
nie dla siebie, lecz by mieć np. święty spokój w domu. Ale sądząc po wzrastających
wynikach sprzedaży naszych publikacji szkolnych czy akademickich, jest ona coraz mniej
liczna.
- A osoby dorosłe, które chcą lub muszą dokształcać się, by podnosić kwalifikacje
zawodowe?
- Wiele naszych publikacji jest kupowanych nie tylko przez studentów. Ze względu na
konfrontację z nowymi technologiami, sposobami zarządzania czy teoriami naukowymi - książki
PWN są potrzebne również wielu dorosłym. Zarówno indywidualnie, jak również często
z pomocą pracodawcy zdobywamy nowe lub pogłębiamy dotychczasowe kwalifikacje. W dalszym
ciągu, pomimo pojawienia się nowych mediów, książka spełnia w procesie samokształcenia
bardzo istotną rolę.
Nie mamy precyzyjnych danych o osobach, które w Polsce uczą się dalej, lecz patrząc na
rozwój firm szkoleniowych, liczbę seminariów czy kursów organizowanych dla dorosłych,
widać, że coraz częściej inwestujemy w siebie. Trochę z chęci bycia lepszym, a trochę
z obawy przed młodszymi, lepiej wykształconymi konkurentami.
Daleko nam jednak do najbardziej rozwiniętych krajów europejskich i USA - w krajach
skandynawskich odsetek osób dorosłych w procesie tzw. kształcenia ustawicznego, czyli
uczenia się w ciągu roku, wynosi ok. 55 proc., w Hiszpanii, do której lubimy się porównywać,
ok. 54 proc., zaś w USA - 51 proc. Najniższy wynik ma Portugalia z 13 proc. Choć nam
mogą się wydawać bardzo dobre, jednak Unii Europejskiej te wskaźniki nie zadowalają i
są uznawane za zbyt niskie.
UE stawia sobie bardzo ambitne cele związane z edukacją. Kraje członkowskie powinny
zapewniać odpowiednie warunki do tworzenia europejskiej gospodarki, opartej na wiedzy.
Edukacja jest jedną z najważniejszych dziedzin, które pomogą osiągnąć ten cel.
Inwestowanie w "kapitał ludzki" w znacznym stopniu zwiększa produktywność i
jest atrakcyjną formą inwestowania zarówno na poziomie mikroekonomicznym, jak i społecznym.
Edukacyjny pragmatyzm
- Po wejściu do UE Polacy mogą stanąć wobec podwyższonych wymagań pracodawców. Jak
jest przygotowany do tego rynek książki edukacyjnej?
- Wymagania pracodawców rosną od kilku lat, choćby te - już wspomniane - dotyczące
znajomości języków obcych. Poszukiwani są pracownicy, którzy zdobywają coraz
bardziej ukierunkowaną wiedzę. Na uczelniach coraz rzadziej są polecane podręczniki z
tzw. wiedzą ogólną. Zarówno wykładowcy, jak i studenci szukają podręczników
precyzyjniej przygotowanych do ich potrzeb.
PWN dostrzegł te potrzeby już wcześniej, nasz dział marketingu zbiera szczegółowe
informacje zarówno od studentów, jak wykładowców akademickich. Na tej podstawie
zmieniamy zawartość podręczników, pracujemy z autorami nad konstrukcją książki zarówno
w warstwie treściowej, jak i wizualnej. Nie rezygnujemy z podręczników dodatkowych, które
pozwalają uzupełniać lub pogłębiać określone zagadnienia.
Definiujemy kierunki o największym potencjale rozwoju zarówno pod względem liczby
studentów, jak i wydatków na zakup książek. Cały czas monitorujemy nasz udział w
rynku książki akademickiej. Wszystkie te działania pozwoliły nam stworzyć nową,
uaktualnioną strategię wydawniczą dla Wydawnictwa Naukowego PWN, którą realizujemy od
kilku miesięcy.
- Na czym ona polega?
- Przede wszystkim na wyselekcjonowaniu najbardziej atrakcyjnych ośrodków naukowych w
Polsce, a także precyzyjnym zdefiniowaniu dziedzin i dyscyplin, do których powinniśmy
przygotowywać nasze publikacje. W ślad za tym musi ulec zmianie konstrukcja i zawartość
podręczników akademickich. Ostatnio uległ zmianie poziom i sposób nauczania na
uczelniach wyższych i zarówno wykładowcy, jak i studenci szukają odpowiednich materiałów.
PWN z pewnością może je dostarczać. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, gdyż
konkurencja nie śpi...
- Wspomniała Pani o zmienionych oczekiwaniach osób uczących się...
- W ostatnich latach nastąpiła dość wyraźna zmiana w sposobie nauczania na wyższych
uczelniach. Wynika to z bardziej pragmatycznego podejścia do studiów przez samych
studentów. Tym bardziej, że teraz na studia trafiają osoby, które ukończyły szkoły
średnie w zmienionym programie nauczania i zmienionej metodologii. Studenci szukają podręczników,
które umożliwią im znalezienie konkretnej wiedzy, najlepiej popartej przykładami i ćwiczeniami.
Zmusza ich do tego zarówno brak czasu, bo oprócz studiowania np. pracują, jak i chęć
udowodnienia swej przydatności pracodawcy natychmiast po uzyskaniu dyplomu. Jeszcze
kilkanaście lat temu odbieraliśmy dyplom uczelni i rozpoczynaliśmy pracę, aby nauczyć
się pracować. Obecnie pracodawcy chcą zatrudniać jak najlepiej przygotowanych
absolwentów, bardzo chętnie z jakimś doświadczeniem praktycznym.
Dlatego też sama funkcja podręcznika zmienia się. Bardzo popularna i świetnie oceniana
jest nasza seria "Krótkie wykłady", właśnie dzięki formie
"esencji", w której przedstawia dane zagadnienie.
"Taniej niż ksero"
- Jak książka radzi sobie z konkurencją ze strony innych mediów - multimedialnych
programów komputerowych, internetu, tematycznych kanałów telewizyjnych?
- To silni konkurenci, jednak książka w dalszym ciągu zachowuje swoją pozycję. Również
dlatego, że trudno znaleźć inne medium, które tak wspaniale umożliwiałoby rozwijanie
wyobraźni. Wyobraźnia zaś kształtuje i wzbogaca człowieka i jej znaczenie w naszym
rozwoju jest nie do przecenienia. Dzięki czytaniu potrafimy również znacznie lepiej i
precyzyjniej wyrazić swoje myśli słowami. Życie bez czytania jest uboższe, zaś w
dalszym ciągu najprzyjemniej czyta się książkę w formie tradycyjnej.
Jako wydawcy nie ograniczamy się jednak do tradycyjnej formy książki, szczególnie, że
naszymi odbiorcami są w znacznym stopniu ludzie młodzi. Grupa PWN osiągnęła już dość
duży udział w rynku publikacji multimedialnych. Encyklopedia PWN, Atlas świata, słowniki
języka polskiego na CD-ROMach i DVD dają nam pozycję lidera rynkowego w tym segmencie.
Ponadto do wydań książkowych słowników języka polskiego dołączane są również płyty
CD.
Dla książki akademickiej przygotowujemy tzw. aneksy internetowe, czyli specjalne strony
w internecie, poświęcone danemu tytułowi wydanemu w tradycyjnej "papierowej"
wersji, które dostarczą dodatkowych informacji, wskażą uzupełniające ćwiczenia, a
przede wszystkim pozwolą na szybkie uaktualnianie treści.
Tendencje światowe wskazują, że wydawnictwa naukowe ewoluują również w stronę
serwisu wydawniczego, który posługuje się nowymi technologiami, środkami przekazu i
narzędziami. PWN ze swoimi ogromnymi zasobami treści ma na tym polu wielką szansę.
Osobiście jestem optymistką i nie sądzę, aby nowe media całkowicie zagroziły
istnieniu książki w tradycyjnej formie. Na pewno zmienią jej dotychczasową rolę i do
tego staramy się przygotować.
- Jak PWN stara się zapewnić atrakcyjność swojej oferty, jakie działania marketingowe
są tu szczególnie skuteczne? Jak się "sprzedaje wiedzę"?
- Marketing dość późno zawitał do wydawnictw naukowych, prawdopodobnie ze względu na
specyfikę rynku, ale podstawowe zasady marketingowe i tutaj znakomicie się sprawdzają.
Wydawcy książek akademickich i ich autorzy szczególnie cierpią z powodu kserowania książek.
PWN jest według naszej oceny na pierwszym miejscu spośród wydawców, których książki
się kseruje. Dlatego w ubiegłym roku podjęliśmy akcję "Taniej niż ksero",
czyli zaproponowaliśmy książki w bardzo przystępnych dla studentów cenach. W latach
następnych będziemy tę akcję kontynuować, bo znalazła uznanie zarówno studentów,
jak i naszych sprzedawców.
Książki PWN zyskują coraz lepiej widoczną "tożsamość graficzną", czyli
starannie wypracowywany wygląd okładek, zarówno pod względem kolorystyki, jak i
liternictwa. Staramy się również proponować poręczny format i objętość.
Co roku rozsyłamy nasze katalogi z bieżącą ofertą, a także 4 lub 5 katalogów z
ofertą wysyłkową. Docieramy bezpośrednio do szkół z naszymi tytułami
encyklopedycznymi i słownikami. Studentów zachęcamy do odwiedzania naszej strony
internetowej (www.pwn.com.pl), gdzie zawsze czekają na nich specjalne propozycje. W tym
roku wprowadziliśmy comiesięczne "Zapowiedzi wydawnicze PWN", które otrzymują
księgarnie w całym kraju. Stale zapraszamy też do 7 księgarń własnych,
zlokalizowanych w największych ośrodkach akademickich.
- O jakich nakładach i zyskach mówimy? Jak wypada rynek książki naukowej w Polsce w
porównaniu z innymi krajami europejskimi?
- Rynek książki naukowej w Polsce boryka się z kłopotami charakterystycznymi dla całej
branży, czyli malejącym popytem, malejącymi nakładami, kulejącą dystrybucją,
brakiem pieniędzy na zakupy książek w bibliotekach. Dodatkowo zaś wspomnianym już
piractwem, czyli kserowaniem, na którym tracą autorzy i wydawcy. Wielu czytelników
narzeka na wysokie ceny. Są one rzeczywiście niemałe w porównaniu do naszych zarobków.
Jednak w stosunku do innych krajów europejskich ceny naszych książek są niskie, jeśli
odniesiemy je do kosztów produkcji, które z kolei są u nas porównywalne do
zagranicznych.
O zyskach, nakładach, ich porównywaniu trudno mówić, bo nie mamy jeszcze
profesjonalnego, opartego na takich samych jak na Zachodzie parametrach, standardu badań
rynku książki.
- Będąc poważną firmą, PWN z pewnością angażuje się w akcje społeczne, działania
pomocowe, akcje edukacyjne etc. Jak wyglądają konkrety?
- Powiem o akcji społecznej, która trwa właśnie w tej chwili, choć jest ich istotnie
wiele. Nazwaliśmy ją "Potrzebny słownik", a polega na tym, że każdy może
zostać darczyńcą i kupić znacznie taniej wydany przez nas ostatnio 4-tomowy
"Uniwersalny Słownik Języka Polskiego", z przeznaczeniem dla wybranej przez
siebie szkoły. Może to być nasza dawna szkoła lub np. szkoła, do której chodzą
nasze dzieci. Jeśli fundator nie chce wskazywać żadnej konkretnej szkoły, PWN wybierze
ją w jego imieniu. PWN wysyła książki pod wskazane adresy na własny koszt. W październiku
planujemy spotkanie największych darczyńców w siedzibie "Rzeczpospolitej", która
patronuje akcji.
Słownik języka polskiego jest książką, której nie można nie mieć i nie można
niczym zastąpić, dlatego tak bardzo zależy nam, aby jak najwięcej dzieci miało możliwość
korzystania z niej. "Uniwersalny Słownik Języka Polskiego", najnowszy słownik
naszego języka na rynku, oparty jest na Korpusie Języka Polskiego, czyli zbiorze około
70 milionów zastosowań słów użytych zarówno w książkach, jak i czasopismach,
audycjach radiowych i telewizyjnych czy w języku mówionym. Jest to jedyny w Polsce,
unikatowy zbiór użycia słów w języku polskim, którego jesteśmy właścicielem.
* * *
- Jak wyobraża sobie Pani przyszłość rynku książki naukowej w Polsce?
- W najbliższych latach w Polsce zwiększy się liczba studentów: od około 1,6 miliona
obecnie do ok. 2,5 miliona w 2010 roku. Jest to z pewnością grupa odbiorców o coraz większych
wymaganiach, zarówno pod względem zawartości merytorycznej publikacji naukowych, jak i
ich większej różnorodności pod względem technologicznym. Przenikanie się technologii
i nauki postępuje od kilkunastu lat i ta tendencja będzie się moim zdaniem utrzymywała.
Jednocześnie będą wzrastały wymagania dostosowywania poziomu wiedzy do innych krajów,
szczególnie UE, i coraz więcej osób będzie wyjeżdżało na studia za granicę, ale
także wielu studentów przyjedzie do nas. Polska nauka, a w związku z tym publikacje
akademickie i naukowe mają wszelkie atuty i możliwości odegrania istotnej roli w tym
procesie. Myślę, że PWN utrzyma i umocni swoją pozycję w tym procesie, w każdym
razie ciężko pracujemy, aby tak się stało.
|