adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 26 (2816)
29 czerwca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz

Zofia Hertz (27 II 1911 - 20 VI 2003)


Zosia, czyli dzielność

Czesław Miłosz


Zosia była osobą od pokonywania przeszkód. Jako młoda dziewczyna mimo bardzo trudnych warunków finansowych skończyła prawo na uniwersytecie w Warszawie i jako pierwsza kobieta w Polsce zdała egzamin na rejenta. Następne egzaminy były o wiele trudniejsze, bo musiała zostać drwalem na północy Rosji i od wyrobienia normy zależało przeżycie. No więc ścinała te drzewa, a była bardzo szczupła i unieść topór ogromny nie było dla niej rzeczą łatwą. Ale nigdy nie traciła nadziei, że się stamtąd wydostaną.

Była tam ze swoim mężem Zygmuntem; Zygmunt we wrześniu 1939 roku służył w artylerii, dostał się do niewoli sowieckiej i pewnie by zginął w Katyniu, ale udało mu się uciec. Później oboje zostali aresztowani we Lwowie i znaleźli się razem w Maryjskiej Republice. Kiedy przyszła amnestia po zawarciu paktu Sikorski-Stalin, z armią Andersa ruszyli do Persji, a następnie dalej. U Andersa Zosia wylądowała na stanowisku sekretarki Jerzego Giedroycia, który zajmował się oświatą i prasą wojskową. Tak się zaczęła ich współpraca. Było to wyjątkowo dobrane partnerstwo i współpraca tak ścisła, że aż dziwna. Niektórzy mówili, że musiało tam być coś erotycznego, ale nie - Hertzowie byli dobrym i kochającym się małżeństwem. Zygmunt miał ogromne możliwości, znając języki mógł zrobić karierę na Zachodzie jako biznesmen, ale poświęcił się "Kulturze" - ze względu na Zosię. Bo "Kultura" nie mogłaby istnieć bez Zosi.

Poznałem ją w lutym 1951 roku w Maisons-Laffitte, w pierwszym, wynajętym jeszcze domu "Kultury". Był to stary dom ze zrujnowanym ogrzewaniem, jedynym właściwie mieszkalnym pomieszczeniem była kuchnia, gdzie przy stole pokrytym ceratą się jadło, a Zosia robiła korekty. Nikt dzisiaj nie zdaje sobie sprawy, jak szaleńczym przedsięwzięciem było wtedy wydawanie "Kultury": bez finansowych podstaw, bez gwarancji zdobycia dostatecznej liczby prenumerat. Byłem świadkiem tych zmagań i świadkiem tej paradoksalnej sytuacji. Nikt przecież nie mógł wierzyć, że imperium sowieckie się rozpadnie - takie rzeczy się nie zdarzają. Ale Giedroyc święcie wierzył, i wierzyła Zosia, w zwycięstwo, choć oczywiście nie za ich życia. Było to jak postawienie w ruletce na cyfrę, która być może nigdy nie wyjdzie, jak gra, która na zdrowy rozum nie może się udać. Ponieważ Zygmunt Hertz był z urodzenia sceptykiem obdarzonym bardzo zdrowym rozumem, miał właściwie stosunek humorystyczny do tego, co robił i czemu poświęcił życie. Śmiał się, że jest to polowanie na niedźwiedzia, który siedzi z dubeltówką i czeka na myśliwych.

Zosia pozostała dla mnie właściwie osobą tajemniczą: żeby mieć takie zasoby energii i oddania! Gdyby to było zakochanie, gdyby to można było wytłumaczyć uczuciem miłości... Myślę jednak, że było to zafascynowanie ideą. Zrozumienie, że Giedroyc to wielki człowiek, wielki w swoim uporze, że on może przegrać, ale to, co robi, jest wielkim dziełem. I kiedy czytam, co teraz pisze się o "Kulturze", myślę sobie, że Zosia to zawsze wiedziała.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny