adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 26 (2816)
29 czerwca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Komentarze

Krzysztof Burnetko
Europejska wojna o władzę


Przewodniczącemu Konwentu Europejskiego nie udało się przeforsować radykalnych zmian w systemie kierowania Unią Europejską. Projekt Giscarda d'Estaing - mający usprawnić procesy decyzyjne, ale równocześnie wzmacniający pozycję Niemiec - został podczas szczytu w Porto Carras zakwestionowany przez ponad połowę przywódców "25" (bo poza państwami członkowskimi głos miała też dziesiątka kandydatów). Tym samym Unię (i Polskę) czekają dopiero rzeczywiste negocjacje w tej sprawie: mają rozpocząć się późną jesienią, a zakończyć na początku 2004 r. Jest to termin oparty na rachubach optymistycznych, bo temat władzy w Unii stał się dziś najważniejszym i najtrudniejszym jej problemem.
Niedawno berlińska Akademia Europejska - nie przez przypadek z inicjatywy rządów Francji i Niemiec - zaprosiła do Sofii dziennikarzy mediów opiniotwórczych z krajów członkowskich i kandydujących do UE, przedstawicieli centrali w Brukseli oraz parlamentów i resortów spraw zagranicznych poszczególnych państw "25" oraz aspirujących Bułgarii i Rumunii. Okazało się, że, po pierwsze, kalendarz tempa i zasięg integracji nie budzi już większych emocji - najostrzejszy spór dotyczył natomiast właśnie struktury organów decyzyjnych Unii i podziału głosów. Konferencja ujawniła nadto, po drugie, że oś podziału w tej mierze nie przebiega między dotychczasowymi a nowymi członkami Unii, ani nawet między dużymi a małymi państwami. Tu nie ma żadnych sentymentów: powstać mogą nowe i nieoczekiwane sojusze, oparte o arytmetykę i handlową regułę "coś za coś". Przecieki z kuluarów szczytu Porto Carras tylko to potwierdzają.

Michał Zieliński
Podatki po pijaku


Jedną z zasadniczych cech systemu podatkowego winna być stabilność. Obywatele mają prawo wiedzieć, ile będą płacić fiskusowi. I nie wynika to tylko z ogólnych zasad, na których opierać się muszą relacje państwo-obywatel. Znaczenie ma też reguła opłacalności: jeżeli chcemy, aby ludzie pracowali więcej i lepiej, oszczędzali i inwestowali, musimy zapewnić im poczucie bezpieczeństwa.
To, że przez ostatni rok niemal co tydzień pojawiały się nowe pomysły fiskalne, wynikało nie tylko z "trudnego charakteru Grzegorza Kołodki" (we Lwowie przed wojną mawiano w takich przypadkach wprost: "do Kulparkowa"). Inną przyczyną była pustka intelektualna rządzącej formacji i brak odpowiedzi na podstawowe pytania, dotyczące programu gospodarczego i społecznego.
System podatkowy nie może być i "sprawiedliwy społecznie" (zwłaszcza że nie wiemy, co to znaczy), i prorozwojowy. Nie można także równocześnie zwiększać wydatków budżetu i utrzymywać na niskim poziomie podatków i deficytu budżetowego. Na coś się trzeba zdecydować, a decyzja ta wynikać musi z szerszych przemyśleń dotyczących roli państwa i koncepcji polityki gospodarczej.
Polityka realizowana bez takich drogowskazów przypomina najkrótszą drogę pijanego z knajpy do domu. W 2002 roku podwyższamy podatki dochodowe przedsiębiorstw, aby w roku 2003 je obniżać. Chcemy pobudzać inwestycje i jednocześnie opodatkowujemy oszczędności. Zamierzamy rozwijać budownictwo i dobijamy go dodatkowym VAT-em. Rezultaty takiej pseudo-polityki muszą być opłakane. Zaufanie do państwa maleje. Rośnie szara strefa, której rozmiary w ostatnim pięcioleciu podwoiły się, osiągając blisko 30 proc. Produktu Krajowego Brutto. A gospodarka legalna zachowuje się jak rower zjeżdżający ze schodów: może i przyspiesza, ale komfort podróży staje się silnie dyskusyjny.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny