|
Po referendum
Ewa Szumańska
Po referendum
Straszne nerwy aż do ostatniego momentu. Mizerna frekwencja sobotnia wyzwoliła narastający
niepokój. Powtarzałam sobie raz po raz: spokojnie... Miliony ludzi zamknęły się w
swoich mieszkaniach, willach i chatach, zanurzyły w swojej upartej bierności, której
nigdy nie zrozumiem, spędzały zwykły weekend i miały to wszystko w nosie. Więc
dlaczego akurat mnie - w samej końcówce - tak to cholernie obchodzi?... Wreszcie
niedzielny wieczór, kilka minut po godzinie 20.00 skurcz serca - i chwila wielkiej,
ogromnej, bezbrzeżnej ulgi.
Tylko chwila. Bo teraz, po najważniejszym wyborze - zaczyna się trudny czas małych,
codziennych wyborów. Dla wszystkich - od premiera po portiera. Już bez fleszów,
szampana i fajerwerków. Wyborów, których dokonuje się już na własny rachunek i we własnych
sumieniach.
Polski SARS
Skąd to nasze nieszczęście i wielka choroba? Z czyich genów? Z jakich zaszłości i
przyzwyczajeń (tylko nie mówmy znów o okupacji, komunie i rozbiorach, bo to już
znamy)? Skąd te wielkie afery na szczytach władzy? Praktyki producentów leków i żywności?
Lekarze, nie operujący bez "koperty"? Sądy, gdzie się sprawę "załatwia"?
Pracownicy naukowi fałszujący rachunki, żeby nie zapłacić składki ZUS? Skąd prezesi
szacownych instytucji, okradający podopiecznych, żeby wypłacić sobie nagrody? Wytwórcy,
sprzedawcy i nabywcy milionów pirackich płyt? Skąd oszustwa podatkowe, niepłacenie długów,
wykorzystywanie każdej, najmniejszej luki prawnej? Ziejące pustką elewatory zbożowe?
Fałszowanie benzyny na renomowanych stacjach? Te dziesiątki wielkich przekrętów i
setki tysięcy małych oszukaństw i złodziejstw?!
Czemu tacy jesteśmy? My, deklamujący o wartościach, wychodzący tłumnie z kościołów
i już w kruchcie dumni z naszej zaradności i sprytu, dzięki którym udało się kogoś
naciągnąć? Kiedy, w jakich okolicznościach i warunkach ockniemy się i zrozumiemy, że
to gorsze niż śmiertelna epidemia, że dłużej już tak nie można?
Zobaczyliśmy
Galeria postaci, która przesunęła się przed Sejmową Komisją Śledczą i ukazała
w różnych wywiadach, Gościach Jedynki i Kropkach nad i - była jak pęknięcie
skorupki sztywnej, oficjalnej anonimowości. Zobaczyliśmy wyraźnie ich sposób myślenia,
wyciągania wniosków, reagowania, ich uniki i obszary tabu, rodzaj powiązań i zależności.
Usłyszeliśmy język, jakim mówią, ich dowcipy i metafory. Kawałek po kawałku obnażył
się format tych ludzi i w końcu zadaliśmy sobie pytanie: dlaczego właśnie t a c y
znaleźli się na najwyższych stanowiskach? Czy to ci najlepsi - co dla dużej formacji
byłoby tragiczne - czy też odwrotnie, nikt inaczej myślący, o szerszych horyzontach,
spoza skostniałego układu - nie może tam się przebić?
Od odpowiedzi zależy nie tylko dobre samopoczucie establishmentu, ale pewno i obraz
Polski w ciągu najbliższych miesięcy.
|