adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 26 (2816)
29 czerwca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



Jaki Henio?

Czesław Miłosz


Bywają wiersze, które powstają wskutek nieporozumienia. Do takich należy zapewne wiersz Juliana Tuwima pt. "Wiec". Co prawda, jak to było naprawdę, już nie wiemy. I nie ma nikogo wśród żywych, kto mógłby nam o tym opowiedzieć. Można jedynie wysunąć hipotezę.

Wychodziło kiedyś w Warszawie w międzywojennym dwudziestoleciu pismo "Kultura", tygodnik redagowany bodaj przez poetę Skamandra, Kazimierza Wierzyńskiego. W tymże tygodniku, w numerze 5 z dnia 31 stycznia 1932 roku Tuwim wydrukował swój "Wiec".

Dziwny to był człowiek ten Tuwim. Sławił tłum, prymitywne energie tłumu, zgodnie ze swoimi lewicowymi przekonaniami, a równocześnie piekielnie bał się wszystkiego, co wyglądało na ruch mas i zapowiadało jakieś przewroty. Miał w tym swoje racje i przeczucia, bo właśnie we wczesnych latach 30. wzbierały w Europie ruchy faszystowskie, z hitleryzmem w sąsiednich Niemczech na czele. W Polsce Tuwim bał się prawicy, endeckiej prawicy, i katolicyzmu, dla niego tożsamego z prawicą, i znalazł w prasie warszawskiej wieści o jakimś katolicko-rewolucyjnym ruchu w Wilnie, na którego czele stał Henryk Dembiński. Stąd w wierszu ów "henio" i "ślubowali mętnemu heniowi". Przypis w wydaniu wierszy Tuwima w Bibliotece Narodowej podaje, że "henio" to właśnie Henryk Dembiński. Wywodzący się z naszych Żagarów, ruch na Uniwersytecie osiągnął swój stan wrzenia właśnie w 1931 roku, ale marksizujący Henryk Dembiński próbował godzić hasła rewolucyjne ze swoją przynależnością do katolickiego "Odrodzenia", z którym wreszcie zerwał w następnym roku, w 1932. Dembiński rzeczywiście miotał się ideologicznie i w jego retorycznym tokowaniu było niemało mętniactwa, ale ten cały nasz ruch był właśnie wymierzony przeciwko endecji na Uniwersytecie i był niewątpliwie lewicowy. Czyli tutaj Tuwim się mylił. Zmylił go też jego strach przed chamem i przed chamską tłuszczą. Cokolwiek się powie o Dembińskim, był to umysł intelektualisty, ze wszelkimi przywarami, a jego przemówienia nie miały w sobie nic z chamstwa. Jest prawdopodobne, że przyjaciele Tuwima w Warszawie opowiadali mu, że ten ruch w Wilnie to jacyś faszyści. Siadł więc, uniesiony gniewem i napisał "Wiec", w którym nieszczęsny Dembiński występuje jako nadchodzący cham. Trzeba jednak zauważyć, że możliwa jest inna hipoteza, nie licząca się z przypisem w wydaniu Biblioteki Narodowej. Według tej hipotezy "henio" to po prostu imię przypadkowe, a wiersz odnosi się do jakichś prawicowych demonstracji. Prawdopodobniejsza jednak jest hipoteza pierwsza.

A oto "Wiec":


Ziało brednią, gorącem, czerwienią,
Febrą trzęsło i kołem szło.
Nie wiadomo kto, jakiś henio,
Zaczął pleść nie wiadomo co.
Przerzucało się gorączkowo
Wypiekami z twarzy na twarz.
Straszny henio z zadartą głową
Wykrzykiwał, że jósz, że czasz!

Przysięgali mętnemu heniowi,
Kluski zdań wycharkując z grdyk,
I wpatrzeni zachwytem krowim
Na komendę rzucali ryk.

I zaczęli się tłoczyć i spiętrzać,
W piramidę gramoląc się wzwyż,
I tak rosła brednia coraz większa,
A na szczycie stał - nieomal krzyż.

- Tak chamjo rozdziawione i ciemne,
Chamjo z akcentem na o,
Rozwrzeszczało te czasy nikczemne
W heniowate nie wiadomo co.

Grzmij, tryumfuj, najplugawsze zło,
My będziemy twoim żerem i pastwą!
A ty - krwią uświetnione żelastwo
Po muzeach rozwieszaj, chamjo!


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny