|
Notatki
Adam Hoffmann - rysownik
Muzeum Narodowe w Krakowie we współpracy z Galerią Osobliwości ESTE przygotowało
wystawę retrospektywną Adama Hoffmanna (kuratorzy Anna Budzałek, Zbylut Grzywacz). Adam
Hoffman (1918-2001) studiował m.in. w szkole rysunku Alfreda Terleckiego, w czasie
okupacji w Kunstgewerbeschule, a po wojnie na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Od
1962 prowadził pracownię rysunku na Wydziale Form Przemysłowych ASP w Krakowie. Brał
udział w okresie stanu wojennego w wystawach kultury niezależnej. Od 1992 r. związał
się z Galerią Osobliwości ESTE.
Będąc wierny słowom "nulla dies sine linea" pozostawił po sobie ogromną
liczbę prac: tysiące szkiców, zeszytów, karteczek pokrytych rysunkowymi notatkami
wykonanymi ołówkiem, tuszem, kredką, atramentem, akwarelą, ale także liczne obrazy
olejne, grafiki, plakaty teatralne (projektowane dla krakowskiego teatru Groteska),
ilustracje. W twórczości Adama Hoffmanna czytelne są nawiązania do tradycji zarówno
literackiej, jak i artystycznej: do mitologii greckiej ("Porwanie Europy"),
egipskiej (sfinksy), sztuk Szekspira ("Tytania i osioł"), średniowiecznych tańców
śmierci, grafiki niemieckiej, graficznych cykli Goi. Motywy (czaszka, ścięta głowa),
tematy (anonimowy tłum) wielokrotnie powtarzane, eksploatowane, wręcz obsesyjne pojawiają
się w jego twórczości w coraz to nowym ujęciu. Rysownik komentuje otaczającą go
rzeczywistość, także codzienne wydarzenia, również polityczne (np. Jaruzelski jadący
na świnio-Urbanie). Atrybuty śmierci towarzyszące parom kochanków, ożywione trupy,
ludzkie ciała zaopatrzone w czaszkę w miejscu głowy, kościotrup w ludzkiej skórze, który
rozpina ją jak płaszcz - to nowoczesne transpozycje mającego długą tradycję w sztuce
tematu "Śmierć i dziewczyna".
"Osią dramaturgii całej twórczości Hoffmanna - pisze Zbylut Grzywacz w katalogu -
jest relacja świata męskiego i kobiecego. Zespolenie tych dwóch światów, które żyć
bez siebie nie mogą, lecz jednocześnie są wzajemnie dla siebie niezrozumiałe i
dramatycznie nieprzenikalne, spełnia się w niezliczonej ilości rysowanych i malowanych
wersji (...). Pomimo dosadności, czasem wręcz karykaturalności przedstawień, wizje
artysty mają siłę uogólnienia. Każdorazowe przedstawienie kobieco-męskiego duetu
pozwala, a nawet każe widzieć w nim biblijnych prarodziców. Pojawienie się rekwizytów
w postaci Drzewa, Jabłka czy Węża bywa tutaj zbytecznym wręcz uzupełnieniem - wiemy
przecież, że opowiadane historie dzieją się po zatrzaśnięciu bram Raju".
Artysta swoje widzenie świata oddaje rysując piętrzące się wzgórza i mury ułożone
z głów o wykrzywionych w grymasie twarzach, oczach uważnie wpatrzonych w widza lub o
zamkniętych martwo powiekach. Zdekapitowane głowy - czasem miażdżące się nawzajem i
deptane przez nagie kobiety - to motyw szczególnie często nawracający w rysunkach
Hoffmanna. Niekiedy oddzielone od tułowia głowy pływają po powierzchni wody,
porozrzucane są w pejzażu, skamieniałe w formie obelisków czy poprzewracanych macew,
trzymają je kobiety jak tarcze lub zdobycz. Nic więc dziwnego, że pojawia się tutaj w
niezliczonych wariacjach przedstawienie młodej dziewczyny prezentującej obciętą głowę,
dla którego dalekim źródłem jest biblijna uczta u Herodiady i taniec Salome.
Niepokojem napełniają hybrydy wypełniające bestiarium Hoffmana. Zwierzo-ludzie, z
owadzimi odnóżami, raciczkami sarenek, współczesne sfinksy, dziwaczne kobiety-motyle o
skrzydłach jakby uszytych z ludzkich skalpów, centaury, postacie o jaszczurczych głowach,
mizdrzące się, pożerające, obecne nad wodą, pośród traw i konarach drzew. Te
groteskowe i pełne grozy rysunki noszą żartobliwe tytuły: "Śmierć i żabeczka",
"Ptaszyna i sarenka", "Świnka".
"Artysta przypatruje się ludziom z bliska, pokazuje człowieka w jego tragiźmie i
śmieszności, szlachetności i draństwie, bezbronności i perfidii. (...) Lecz jeśli
nawet tu mamy do czynienia z lekcją anatomii ludzkiej duszy, to nie ma w niej okrucieństwa.
Artysta nie oskarża - szydzi i szyderstwem sprawiedliwie obdziela pojawiających się na
scenie aktorów, nie wyłączając siebie, niezwykle często tu obecnego nie tylko jako świadek,
ale i uczestnik" (Zbylut Grzywacz).
Wystawa w Gmachu Głównym (al.3 Maja 1) czynna do 20 lipca 2003.
(m)
|