|
|
Listy

Zobacz też listy w sprawie antykoncepcji
Recepta na rozczarowanie
Stefan Niesiołowski w tekście "Nadzieja zawiedzionych" ("TP" nr
23/2003) przedstawił inspirującą diagnozę sytuacji kraju i propozycje naprawy państwa.
Mimo ostrej rozprawy z wymienionymi z nazwiska bohaterami Rywingate, Niesiołowski wyciąga
zaskakujący wniosek: wiele zależy w Polsce od uformowania się odpowiedzialnej
programowej alternatywy dla obozu liberalnego.
Mam nadzieję, że Autor jedynie nieświadomie stawia się w szeregu krytykujących
dorobek III Rzeczpospolitej populistów, oskarżających elity (mniej lub bardziej zasługujące
na to miano) o prowadzenie zbyt liberalnej lub antyinflacyjnej polityki gospodarczej.
Niesiołowski zdaje się przyznawać rację populistom, uważającym że trzeba zawiesić
działania rynku, ale odżegnuje się od proponowanych przez nich radykalnych metod
wprowadzenia tych rozwiązań. Stawiając antyliberalną diagnozę, pisze: "Nie ma
jednak możliwości ograniczenia bezrobocia wyłącznie przez wzrost zatrudnienia na
warunkach rynkowych. Czysto rynkowa absorpcja zasobów pracy wymagałaby w ciągu kilku
lat tempa wzrostu rzędu 8 proc. PKB, co jest całkowicie niemożliwe". Po takiej
tezie nie dziwi propozycja terapii: "Konieczne jest podjęcie szerokiej interwencji
na rynku pracy, (...) wzrost zatrudnienia sponsorowanego przez państwo, roboty publiczne
i interwencyjne, dofinansowanie składek, (...) wzmocnienie ochrony krajowej produkcji
(...)". Takich pomysłów na zwiększenie wydatków państwa i protekcjonizm celny
nie powstydziłby się żaden zwolennik lepperiady.
Czy sytuacja kraju, a zwłaszcza finansów publicznych, jest wynikiem zbyt liberalnej czy
zbyt interwencjonistycznej polityki gospodarczej czasu transformacji? Czy kierunkiem działań
winno być szukanie alternatywy dla obozu liberalnego, który nigdy nie miał szans na
zrealizowanie albo choć wyczerpujące zaprezentowanie koncepcji, czy też dla bezwzględnie
dominujących koncepcji lewicowych ("bezbożnych" lub "pobożnych")?
Przyszłość III RP zależy nie tylko od działań zasłużonych dla wolności
zatroskanych i zawiedzionych ludzi. Ale także od tego, czy równie zasłużeni dla
realizacji tych wartości, ponadprzeciętnie zapracowani i próbujący osiągać sukcesy
ludzie, nie będą ponadprzeciętnie opodatkowani, co de facto proponuje, przypuszczalnie
nie zdający sobie sprawy z lewicowości poglądów, Niesiołowski.
Programową alternatywę dla obozu liberalnego tworzy też premier, który zapewnia:
"Jesteśmy zwolennikami gospodarki rynkowej, ale nie społeczeństwa rynkowego".
To właśnie SLD próbował zagospodarować elektorat zawiedzionych transformacją. Debata
nad naprawą Rzeczpospolitej jest pilna, ale licytowanie się w antyliberalizmie nie jest
receptą na wypracowanie alternatywy.
Nie bezosobowo postrzegany wzrost gospodarczy czy sponsorowane przez państwo roboty
publiczne doprowadzą do absorpcji bezrobocia, tylko czujący na plecach oddech
konkurencji, gimnastykujący się w identyfikowaniu potrzeb klientów, nie obciążeni
nadmiernymi podatkami czy nonsensami biurokratycznymi, prywatni przedsiębiorcy.
Podtrzymywanie przekonania o potrzebie rozszerzenia opiekuńczych funkcji państwa i
ochrony rodzimej wytwórczości sztucznymi barierami może zwiększyć, a nie zahamować
bezrobocie.
W 1991 r. z przyjaciółmi przetłumaczyliśmy i wydaliśmy nakładem Fundacji
Gospodarczej NSZZ Solidarność w Gdańsku, pierwszy po 1989 r. podręcznik podstaw współczesnej
ekonomii rynkowej. Mieliśmy nadzieję, że ambitny polski inteligent przestanie formułować
zdania typu: "Nie znam się na ekonomii, ale jej obecny stan wynika z nadmiernego
przechłodzenia gospodarki". Nieznajomość praw dynamiki Newtona czy podstaw
rachunku różniczkowego na poziomie szkoły średniej dyskredytowała kiedyś aspirantów
do miana inteligenta w Polsce. Nieznajomość dorobku współczesnej myśli ekonomicznej
niekoniecznie.
PIOTR KUROPATWIŃSKI
(Gdańsk)
"Dla obrony wiary..."
Ksiądz prof. Jan Kracik w tekście o kanonizowanym niedawno biskupie Józefie S.
Pelczarze ("TP" nr 20/2003) napisał: "W 1899 r. ks. Pelczar został
mianowany biskupem sufraganem w Przemyślu, a rok później ordynariuszem w tejże
diecezji (...) dla opieki nad nasilającą się sezonową emigracją ustanowił Bractwo
NMP Królowej Polski". W autobiografii bpa Pelczara czytamy: "W marcu odbyło się
zebranie konserwatystów krakowskich, jak obchodzić setną rocznicę ogłoszenia
Konstytucji 3 Maja. Wtenczas poruszyłem tę myśl, by za przykładem Lwowa założyć
Bractwo NP Maryi Królowej Polski, które by przyczyniało się do ziszczenia ślubów
Jana Kazimierza i pracowało na polu społecznym. Myśl tę, przyjętą życzliwie przez
dobrych katolików, rozwinąłem w kazaniu na nabożeństwie odprawianym 3 maja 1891 r. w
kościele św. Anny i wyłuszczyłem bliżej zadania Bractwa, które też po ogłoszeniu
mojej odezwy "Słowo do wszystkich" zawiązane zostało przy kościele św.
Anny, następnie przy kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej Kościoła Mariackiego. (...)
Krom tego, co rok wychodził "Posłaniec Bractwa NP Maryi Królowej Korony
Polskiej", do którego wstępny artykuł (...) i sprawozdania roczne ja sam pisałem.
Na polu społecznym zwróciło Bractwo swą pracę na poprawę klasy terminatorów i służących".
(cyt za: C. Niezgoda "Kult Maryi Królowej Polski w życiu i działalności biskupa Józefa
Sebastiana Pelczara", "Studia Claromontana" 4/1983). Na okładce każdego
numeru "Posłańca" widniał wizerunek MB Częstochowskiej. Od 1894 r. część
zadań Bractwa podjęło zgromadzenie sióstr sercanek.
Jako ordynariusz przemyski w pierwszym liście pasterskim bp Pelczar oddał diecezję
przemyską w opiekę Maryi Królowej. Na synodzie w 1902 r. polecił zaprowadzenie we
wszystkich kościołach sodalicji mariańskich i bractw różańca świętego. W 1910 r.,
w związku z koronacją cudownego obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej diademami św. papieża
Piusa X, przypominał o aktualności Bractwa Królowej Korony Polskiej nawołując do współpracy
ze Związkiem Katolicko-Społecznym. Członkowie tych stowarzyszeń mieli angażować się
w odnowę życia religijno-społecznego w duchu realizacji ślubów króla Jana
Kazimierza. Ten problem stanowił przedmiot obrad II kongresu mariańskiego i zarazem
wiecu katolickich stowarzyszeń polskich w Przemyślu w sierpniu 1911 r., zwołanego przez
bpa Pelczara.
Na wniosek bpa Pelczara, w 1920 r. Episkopat Polski zlecił Sekretariatowi Katolickiemu w
Warszawie zorganizowanie Bractwa MB Częstochowskiej Królowej Polski w celu obrony wiary
i polskiej narodowości oraz propagowania wartościowych czasopism i książek. Bp
Augustyn Łosiński z Kielc miał opracować instrukcję dla szkolenia odpowiednich
propagatorów, których Sekretariat mógłby wysyłać na zebrania i wiece celem
przeciwstawiania się propagandzie i działalności antykościelnej. Jednak w skali ogólnopolskiej
inicjatywa powołania bractwa nie doczekała się pełnej realizacji (Z. S. Jabłoński
"Jasna Góra w odradzającej się Polsce 1918-
-21", Częstochowa 1998).
ZACHARIASZ S. JABŁOŃSKI OSPPE
kierownik katedry mariologii
Wydziału Teologicznego UKSW w Radomiu
Nie ja byłem autorem
W wydawnictwie "Opozycja małopolska w dokumentach 1976-1980" (wybór i
opracowanie Adama Rolińskiego, Kraków 2003, s. 701) zamieszczona została "Analiza
tekstów Studenckiego Komitetu Solidarności" z r. 1977, opracowana - zdaniem wydawcy
- prawdopodobnie przez Służbę Bezpieczeństwa dla Komitetu Krakowskiego PZPR. Przed
tekstem tego dokumentu znajduje się odrębny dopisek: "Tow. Markiewicz".
Wydawca niefrasobliwie uzupełnił go w nawiasach kwadratowych imieniem
"Henryk", a w indeksie nazwisk - utożsamił tę osobę ze mną jako ówczesnym
dyrektorem Instytutu Filologii Polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Oświadczam, że nie byłem ani autorem, ani adresatem tej analizy. Przypuszczam, że
dopisek ów dotyczył etatowego pracownika krakowskiego Komitetu Wojewódzkiego PZPR, pełniącego
tam dość eksponowane funkcje, więc wydawca powinien był o nim wiedzieć.
HENRYK MARKIEWICZ
(Kraków)
Sprostowania
W tekście Tomasza Potkaja "Krzyże z Przebraża" ("TP" nr 22/2003) znalazł
się błąd, dotyczący świadków rzezi w Kisielinie. Jej świadkiem i ofiarą był nie Sławomir,
a Włodzimierz Sławosz Dębski (autor książki "W cieniu kościoła kisielińskiego")
- istotnie nauczyciel jednej ze szkół muzycznych w Lublinie, a następnie dyrektor
innej. To on stracił nogę latem 1943 r., a nie Sławomir, który jest synem Włodzimierza
Sławosza i Anieli ze Sławińskich, oraz bratem Krzesimira. Nie mógł być świadkiem
wydarzeń w Kisielinie, bo urodził się w latach 50. (jest kolegą szkolnym mojego syna).
HELENA SZAŃKOWSKA
(Lublin)
*
Andrzej Frycz Modrzewski nie studiował sztuki. A wyszło na to, że i owszem, jako że w
moim tekście "Wołający na puszczy prekursor" ("TP" nr 24/2003) wydział
sztuk Akademii Krakowskiej stał się za sprawą chochlika wydziałem sztuki. Owe sztuki
wyzwolone (artes liberales), to przejęta jeszcze od Rzymian średniowieczna nazwa systemu
ogólnego wykształcenia wyższego, uznanego za godne wolnego mężczyzny. Bakalaureat
owych sztuk, których było 7 (gramatyka, retoryka, dialektyka, arytmetyka, geometria,
muzyka, astronomia), odpowiadał późniejszej maturze.
Ks. JAN KRACIK
(Kraków)
Rzeźbiarz medali
W styczniu minęła 40. rocznica śmierci mojego ojca - Józefa Jana Gosławskiego
(1908-63) - autora pomników (m.in. Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli), monet (5-złotówki
z rybakiem, srebrnej milenijnej stuzłotówki z Mieszkiem i Dąbrówką) oraz medali. W
lipcu planowana jest w Warszawie wystawa twórczości tego rzeźbiarza, rysownika i
karykaturzysty. Powstaje katalog, rozpoczęły się prace nad poświęconym mu filmem
dokumentalnym. W związku z tym zwracam się do wszystkich, posiadających prace Gosławskiego,
oraz związane z nim dokumenty lub wspomnienia, o kontakt ze mną. W szczególności zależy
mi na odnalezieniu rodziny dra Jana Szeligi z Warszawy, Włodzimierza Głuchowskiego z Łodzi
i Witolda Chomicza z Krakowa.
Z góry dziękuję za okazaną mi pomoc.
ANNA RUDZKA
ul. A. Nobla 23b 03-930 Warszawa
tel. 0-22, 616-25-57
Giełda książek
Sprzedam 8-tomową "Encyklopedię Katolicką" z subskrypcją. Zainteresowanych
proszę o kontakt: 0-74, 868-26-60 (po godz. 20.00);0-501, 678-385.
Barbara Wanik
ul. Spółdzielców 3/3 57-320
Polanica Zdrój, woj. dolnośląskie
Liczę na pomoc
Pod koniec sierpnia 2002 r., jadąc samochodem z pracy, miałem wypadek. Auto wylądowało
w rowie, a ja poczułem ból w kręgosłupie. Moje nogi zdrętwiały, jakby ktoś przygniótł
je ogromnym ciężarem.
Od wypadku minął prawie rok. Mam za sobą kilka operacji i wielomiesięczną
rehabilitację. Uratowano mi życie, ale bez pomocy krewnych nie potrafię zrobić ani
kroku. Podczas wypadku został całkowicie zmiażdżony rdzeń kręgowy. Polscy lekarze
nie są w stanie mi pomóc. Duże szanse na wyzdrowienie dają zaś rosyjscy specjaliści
z Nowosybirska. Wykonują oni zabieg przeszczepiania zarodkowych komórek macierzystych do
rdzenia kręgowego, co umożliwia proces rehabilitacji uszkodzonych struktur nerwowych i
przywrócenie utraconych funkcji ruchowo-czuciowych. Zabieg kosztuje 14 tys. dolarów. Nie
posiadam takiej sumy, ale wiem, że mogę liczyć na zrozumienie i pomoc dobrych ludzi. Każda
wpłata na konto przybliża mnie do zdrowia. Mocno wierzę, że w przyszłości to ja będę
pomagać innym.
Zainteresowanym podaję numer konta:
Caritas diecezji toruńskiej - BGŻ SA
o/ Toruń 20302010-6246-2705-11,
z dopiskiem
"dla Leszka Kruszczyńskiego".
Wszystkim dziękuję za pomoc.
LESZEK KRUSZCZYŃSKI
Oni nie są tacy sami
List otwarty w sprawie sytuacji osób niepełnosprawnych w Polsce
Polska podpisała dokument Europejskiego Kongresu na Rzecz Osób Niepełnosprawnych, tzw.
Deklarację Madrycką, zobowiązującą państwa europejskie do likwidacji przejawów
dyskryminacji i społecznego wyłączania oraz działań pozytywnych na rzecz osób niepełnosprawnych
w celu wyrównywania ich szans.
Niestety, rząd RP konsekwentnie wycofuje się z opieki nad niepełnosprawnymi. W
ostatnich latach stopniowo likwidowano ulgi i zwolnienia podatkowe oraz inne udogodnienia,
m.in.: zniesiono możliwość wcześniejszej emerytury dla osoby opiekującej się niepełnosprawnym;
zaczęto odchodzić od szkolnictwa integracyjnego; próbowano uchylić prawa dziecka niepełnosprawnego
do nauczania indywidualnego na terenie szkoły (MEN wycofał się z tej decyzji); odebrano
ulgi na przejazdy niepełnosprawnych i osób towarzyszących, przywracając w okrojonej
formie; planuje się odebranie niepełnosprawnym zasiłku pielęgnacyjnego (pozostawienie
tylko najuboższym); w wielu gminach nie wypłaca się rent socjalnych w wysokości 400 zł;
planowane jest opodatkowanie zasiłku pielęgnacyjnego, renty socjalnej i innych zasiłków
oraz świadczeń na rehabilitację.
W najbliższej przyszłości zapowiadana jest likwidacja ulgi na cele rehabilitacyjne. Dotąd
osoby niepełnosprawne lub ich opiekunowie mogły odpisywać od dochodu wydatki na
rehabilitację, sprzęt inwalidzki, wydawnictwa specjalistyczne. Likwidacja tej ostatniej
ulgi oznacza potraktowanie niepełnosprawności i bezbronności najsłabszej grupy społecznej,
jak źródła dochodu państwa. Ich bieda i upokorzenie to "czysty zysk" dla budżetu.
"Stracą nawet najbiedniejsi" - komentuje planowane posunięcia fiskalne
ministerstwa finansów ekonomista Marek Zuber ("Życie Warszawy"). W środowisku
niepełnosprawnych trwa akcja wysyłania protestów przeciwko likwidacji ulg na ręce
minister Jolanty Banach, Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.
Podejmowane podczas Europejskiego Roku Niepełnosprawnych działania władz są pozorne,
jak w czasach PRL: galowe imprezy, koncerty dobroczynne, pokazowe programy w telewizji, w
czasie których urzędnik państwowy kupuje obrazek wykonany przez osobę niepełnosprawną.
Telewidz ogląda od czasu do czasu dzieci na obozie rehabilitacyjnym, dofinansowanym przez
jakiegoś sponsora. Nikt nie pisze o turnusach rehabilitacyjnych, z których rodzice
wycofują się z braku dofinansowania. Nikt nie mówi głośno o tym, ile dzieci z zespołem
Downa, autyzmem, porażeniem mózgowym nie jest w ogóle rehabilitowanych, ponieważ większość
tych zabiegów jest odpłatna. "Biedni, słabo wykształceni, zdani na pomoc i opiekę
innych" - taki obraz polskich niepełnosprawnych wyłania się z ankiety
przeprowadzonej w ramach programu "Dom bez barier" ("GW", 13 marca
2002 r.).
Imprezy na rzecz niepełnosprawnych są rodzajem fasady, skrywającej pozostawianie niepełnosprawnych
samym sobie. Wielkie stowarzyszenia na rzecz osób niepełnosprawnych milczą. Wykonując
ogromną pracę na rzecz niepełnosprawnych w dziedzinie edukacji i rehabilitacji
(prowadzenie poradni, ośrodków wczesnej interwencji), na forum politycznym zajmują się
głównie szerzeniem politycznej poprawności wobec niepełnosprawnych, lansując hasła:
"Tacy sami jak inni", czy "Nie chcemy litości".
Podobne hasła mogą być usprawiedliwieniem obojętności władzy, odbierającej niepełnosprawnym
kolejne ulgi i dotacje, równocześnie popierającej takie wydarzenia medialne, jak
pikniki i "marsze godności" osób niepełnosprawnych. Niepełnosprawni nie
potrzebują rozrywki, fundowanej raz do roku, tylko kilkunastu godzin rehabilitacji lub
terapii, co tydzień. Niepełnosprawni nie są wcale "tacy sami", gdyż wymagają
realnego wyrównywania szans, a nie tylko biernej akceptacji czy paternalistycznego
prezentowania w mediach. Szlachetnymi hasłami nie da się nakarmić dziecka ani zapewnić
mu rehabilitacji. Poprawa sytuacji nie zależy wyłącznie od pozytywnych zmian w świadomości
społecznej, ale przede wszystkim od zakresu opieki instytucjonalnej, rehabilitacji i
poziomu nauczania zintegrowanego, pracy chronionej, istnienia hosteli, pracy asystentów
itp.
Wejście Polski do Europy oznacza konieczność przyjęcia pewnych standardów opieki nad
niepełnosprawnymi. Cywilizacja europejska polega bowiem na rozwijaniu społecznych form
współczucia i uwagi wobec słabszych czy "innych". Alternatywą jest powrót
do barbarzyństwa.
List podpisali m.in.:
prof. ANNA SOBOLEWSKA, prof. ALINA BRODZKA-WALD; prof. JACEK ZAREMBA, EWA SUCHCICKA -
prezes Stowarzyszenia Rodzin i Opiekunów osób z Zespołem Downa "Bardziej
Kochani", EWA DANIELEWSKA, KRYSTYNA NOJSZOWSKA - prezes Stowarzyszenia Rodzin Dzieci
Niepełnosprawnych "Iskra", STANISŁAW SKRZEK - prezes Stowarzyszenia Osób
Niepełnosprawnych, Ich Rodzin i Opiekunów, RYSZARDA PARALUSZ-KRZESIMOWSKA i TOMASZ
KRZESIMOWSKI z koła Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób Upośledzonych Umysłowo w
Sandomierzu, BARBARA CICHAŃSKA - przewodnicząca Koła Pomocy Dzieciom na Diecie
Bezglutenowej w Bydgoszczy, HANNA MACIEJEWSKA - prezes Stowarzyszenia "Gen",
prof. ELŻBIETA ZAKRZEWSKA-MANTERYS, doc. ALEKSANDER MANTERYS, prof. MARYLA HOPFINGER,
prof. ALINA T. MIODRO, prof. MICHAŁ GŁOWIŃSKI, prof. DANUTA DANEK, prof. MARIA PRUSSAK,
MONIKA I STANISŁAW KRAJEWSCY, JOANNA BRAŃSKA - przewodnicząca Towarzystwa Przyjaźni
Polsko-Izraelskiej, KRYSTYNA STARCZEWSKA - prezes Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej,
PAWEŁ TARGIEL - dyrektor Mikołowskiego Instytutu Kultury, 250 uczestników konferencji
"Zrozumieć niepełnosprawność intelektualną" zorganizowanej przez
Stowarzyszenie "Bardziej Kochani".
|
|