adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 25 (2815)
22 czerwca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

Listy

Zobacz też listy w sprawie antykoncepcji


Recepta na rozczarowanie

Stefan Niesiołowski w tekście "Nadzieja zawiedzionych" ("TP" nr 23/2003) przedstawił inspirującą diagnozę sytuacji kraju i propozycje naprawy państwa. Mimo ostrej rozprawy z wymienionymi z nazwiska bohaterami Rywingate, Niesiołowski wyciąga zaskakujący wniosek: wiele zależy w Polsce od uformowania się odpowiedzialnej programowej alternatywy dla obozu liberalnego.

Mam nadzieję, że Autor jedynie nieświadomie stawia się w szeregu krytykujących dorobek III Rzeczpospolitej populistów, oskarżających elity (mniej lub bardziej zasługujące na to miano) o prowadzenie zbyt liberalnej lub antyinflacyjnej polityki gospodarczej. Niesiołowski zdaje się przyznawać rację populistom, uważającym że trzeba zawiesić działania rynku, ale odżegnuje się od proponowanych przez nich radykalnych metod wprowadzenia tych rozwiązań. Stawiając antyliberalną diagnozę, pisze: "Nie ma jednak możliwości ograniczenia bezrobocia wyłącznie przez wzrost zatrudnienia na warunkach rynkowych. Czysto rynkowa absorpcja zasobów pracy wymagałaby w ciągu kilku lat tempa wzrostu rzędu 8 proc. PKB, co jest całkowicie niemożliwe". Po takiej tezie nie dziwi propozycja terapii: "Konieczne jest podjęcie szerokiej interwencji na rynku pracy, (...) wzrost zatrudnienia sponsorowanego przez państwo, roboty publiczne i interwencyjne, dofinansowanie składek, (...) wzmocnienie ochrony krajowej produkcji (...)". Takich pomysłów na zwiększenie wydatków państwa i protekcjonizm celny nie powstydziłby się żaden zwolennik lepperiady.

Czy sytuacja kraju, a zwłaszcza finansów publicznych, jest wynikiem zbyt liberalnej czy zbyt interwencjonistycznej polityki gospodarczej czasu transformacji? Czy kierunkiem działań winno być szukanie alternatywy dla obozu liberalnego, który nigdy nie miał szans na zrealizowanie albo choć wyczerpujące zaprezentowanie koncepcji, czy też dla bezwzględnie dominujących koncepcji lewicowych ("bezbożnych" lub "pobożnych")? Przyszłość III RP zależy nie tylko od działań zasłużonych dla wolności zatroskanych i zawiedzionych ludzi. Ale także od tego, czy równie zasłużeni dla realizacji tych wartości, ponadprzeciętnie zapracowani i próbujący osiągać sukcesy ludzie, nie będą ponadprzeciętnie opodatkowani, co de facto proponuje, przypuszczalnie nie zdający sobie sprawy z lewicowości poglądów, Niesiołowski.

Programową alternatywę dla obozu liberalnego tworzy też premier, który zapewnia: "Jesteśmy zwolennikami gospodarki rynkowej, ale nie społeczeństwa rynkowego". To właśnie SLD próbował zagospodarować elektorat zawiedzionych transformacją. Debata nad naprawą Rzeczpospolitej jest pilna, ale licytowanie się w antyliberalizmie nie jest receptą na wypracowanie alternatywy.

Nie bezosobowo postrzegany wzrost gospodarczy czy sponsorowane przez państwo roboty publiczne doprowadzą do absorpcji bezrobocia, tylko czujący na plecach oddech konkurencji, gimnastykujący się w identyfikowaniu potrzeb klientów, nie obciążeni nadmiernymi podatkami czy nonsensami biurokratycznymi, prywatni przedsiębiorcy. Podtrzymywanie przekonania o potrzebie rozszerzenia opiekuńczych funkcji państwa i ochrony rodzimej wytwórczości sztucznymi barierami może zwiększyć, a nie zahamować bezrobocie.

W 1991 r. z przyjaciółmi przetłumaczyliśmy i wydaliśmy nakładem Fundacji Gospodarczej NSZZ Solidarność w Gdańsku, pierwszy po 1989 r. podręcznik podstaw współczesnej ekonomii rynkowej. Mieliśmy nadzieję, że ambitny polski inteligent przestanie formułować zdania typu: "Nie znam się na ekonomii, ale jej obecny stan wynika z nadmiernego przechłodzenia gospodarki". Nieznajomość praw dynamiki Newtona czy podstaw rachunku różniczkowego na poziomie szkoły średniej dyskredytowała kiedyś aspirantów do miana inteligenta w Polsce. Nieznajomość dorobku współczesnej myśli ekonomicznej niekoniecznie.

PIOTR KUROPATWIŃSKI
(Gdańsk)






"Dla obrony wiary..."

Ksiądz prof. Jan Kracik w tekście o kanonizowanym niedawno biskupie Józefie S. Pelczarze ("TP" nr 20/2003) napisał: "W 1899 r. ks. Pelczar został mianowany biskupem sufraganem w Przemyślu, a rok później ordynariuszem w tejże diecezji (...) dla opieki nad nasilającą się sezonową emigracją ustanowił Bractwo NMP Królowej Polski". W autobiografii bpa Pelczara czytamy: "W marcu odbyło się zebranie konserwatystów krakowskich, jak obchodzić setną rocznicę ogłoszenia Konstytucji 3 Maja. Wtenczas poruszyłem tę myśl, by za przykładem Lwowa założyć Bractwo NP Maryi Królowej Polski, które by przyczyniało się do ziszczenia ślubów Jana Kazimierza i pracowało na polu społecznym. Myśl tę, przyjętą życzliwie przez dobrych katolików, rozwinąłem w kazaniu na nabożeństwie odprawianym 3 maja 1891 r. w kościele św. Anny i wyłuszczyłem bliżej zadania Bractwa, które też po ogłoszeniu mojej odezwy "Słowo do wszystkich" zawiązane zostało przy kościele św. Anny, następnie przy kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej Kościoła Mariackiego. (...) Krom tego, co rok wychodził "Posłaniec Bractwa NP Maryi Królowej Korony Polskiej", do którego wstępny artykuł (...) i sprawozdania roczne ja sam pisałem. Na polu społecznym zwróciło Bractwo swą pracę na poprawę klasy terminatorów i służących". (cyt za: C. Niezgoda "Kult Maryi Królowej Polski w życiu i działalności biskupa Józefa Sebastiana Pelczara", "Studia Claromontana" 4/1983). Na okładce każdego numeru "Posłańca" widniał wizerunek MB Częstochowskiej. Od 1894 r. część zadań Bractwa podjęło zgromadzenie sióstr sercanek.

Jako ordynariusz przemyski w pierwszym liście pasterskim bp Pelczar oddał diecezję przemyską w opiekę Maryi Królowej. Na synodzie w 1902 r. polecił zaprowadzenie we wszystkich kościołach sodalicji mariańskich i bractw różańca świętego. W 1910 r., w związku z koronacją cudownego obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej diademami św. papieża Piusa X, przypominał o aktualności Bractwa Królowej Korony Polskiej nawołując do współpracy ze Związkiem Katolicko-Społecznym. Członkowie tych stowarzyszeń mieli angażować się w odnowę życia religijno-społecznego w duchu realizacji ślubów króla Jana Kazimierza. Ten problem stanowił przedmiot obrad II kongresu mariańskiego i zarazem wiecu katolickich stowarzyszeń polskich w Przemyślu w sierpniu 1911 r., zwołanego przez bpa Pelczara.

Na wniosek bpa Pelczara, w 1920 r. Episkopat Polski zlecił Sekretariatowi Katolickiemu w Warszawie zorganizowanie Bractwa MB Częstochowskiej Królowej Polski w celu obrony wiary i polskiej narodowości oraz propagowania wartościowych czasopism i książek. Bp Augustyn Łosiński z Kielc miał opracować instrukcję dla szkolenia odpowiednich propagatorów, których Sekretariat mógłby wysyłać na zebrania i wiece celem przeciwstawiania się propagandzie i działalności antykościelnej. Jednak w skali ogólnopolskiej inicjatywa powołania bractwa nie doczekała się pełnej realizacji (Z. S. Jabłoński "Jasna Góra w odradzającej się Polsce 1918-
-21", Częstochowa 1998).

ZACHARIASZ S. JABŁOŃSKI OSPPE
kierownik katedry mariologii
Wydziału Teologicznego UKSW w Radomiu






Nie ja byłem autorem

W wydawnictwie "Opozycja małopolska w dokumentach 1976-1980" (wybór i opracowanie Adama Rolińskiego, Kraków 2003, s. 701) zamieszczona została "Analiza tekstów Studenckiego Komitetu Solidarności" z r. 1977, opracowana - zdaniem wydawcy - prawdopodobnie przez Służbę Bezpieczeństwa dla Komitetu Krakowskiego PZPR. Przed tekstem tego dokumentu znajduje się odrębny dopisek: "Tow. Markiewicz". Wydawca niefrasobliwie uzupełnił go w nawiasach kwadratowych imieniem "Henryk", a w indeksie nazwisk - utożsamił tę osobę ze mną jako ówczesnym dyrektorem Instytutu Filologii Polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Oświadczam, że nie byłem ani autorem, ani adresatem tej analizy. Przypuszczam, że dopisek ów dotyczył etatowego pracownika krakowskiego Komitetu Wojewódzkiego PZPR, pełniącego tam dość eksponowane funkcje, więc wydawca powinien był o nim wiedzieć.

HENRYK MARKIEWICZ
(Kraków)






Sprostowania

W tekście Tomasza Potkaja "Krzyże z Przebraża" ("TP" nr 22/2003) znalazł się błąd, dotyczący świadków rzezi w Kisielinie. Jej świadkiem i ofiarą był nie Sławomir, a Włodzimierz Sławosz Dębski (autor książki "W cieniu kościoła kisielińskiego") - istotnie nauczyciel jednej ze szkół muzycznych w Lublinie, a następnie dyrektor innej. To on stracił nogę latem 1943 r., a nie Sławomir, który jest synem Włodzimierza Sławosza i Anieli ze Sławińskich, oraz bratem Krzesimira. Nie mógł być świadkiem wydarzeń w Kisielinie, bo urodził się w latach 50. (jest kolegą szkolnym mojego syna).

HELENA SZAŃKOWSKA
(Lublin)


*

Andrzej Frycz Modrzewski nie studiował sztuki. A wyszło na to, że i owszem, jako że w moim tekście "Wołający na puszczy prekursor" ("TP" nr 24/2003) wydział sztuk Akademii Krakowskiej stał się za sprawą chochlika wydziałem sztuki. Owe sztuki wyzwolone (artes liberales), to przejęta jeszcze od Rzymian średniowieczna nazwa systemu ogólnego wykształcenia wyższego, uznanego za godne wolnego mężczyzny. Bakalaureat owych sztuk, których było 7 (gramatyka, retoryka, dialektyka, arytmetyka, geometria, muzyka, astronomia), odpowiadał późniejszej maturze.

Ks. JAN KRACIK
(Kraków)







Rzeźbiarz medali

W styczniu minęła 40. rocznica śmierci mojego ojca - Józefa Jana Gosławskiego (1908-63) - autora pomników (m.in. Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli), monet (5-złotówki z rybakiem, srebrnej milenijnej stuzłotówki z Mieszkiem i Dąbrówką) oraz medali. W lipcu planowana jest w Warszawie wystawa twórczości tego rzeźbiarza, rysownika i karykaturzysty. Powstaje katalog, rozpoczęły się prace nad poświęconym mu filmem dokumentalnym. W związku z tym zwracam się do wszystkich, posiadających prace Gosławskiego, oraz związane z nim dokumenty lub wspomnienia, o kontakt ze mną. W szczególności zależy mi na odnalezieniu rodziny dra Jana Szeligi z Warszawy, Włodzimierza Głuchowskiego z Łodzi i Witolda Chomicza z Krakowa.
Z góry dziękuję za okazaną mi pomoc.

ANNA RUDZKA
ul. A. Nobla 23b 03-930 Warszawa
tel. 0-22, 616-25-57






Giełda książek

Sprzedam 8-tomową "Encyklopedię Katolicką" z subskrypcją. Zainteresowanych proszę o kontakt: 0-74, 868-26-60 (po godz. 20.00);0-501, 678-385.

Barbara Wanik
ul. Spółdzielców 3/3 57-320
Polanica Zdrój, woj. dolnośląskie






Liczę na pomoc

Pod koniec sierpnia 2002 r., jadąc samochodem z pracy, miałem wypadek. Auto wylądowało w rowie, a ja poczułem ból w kręgosłupie. Moje nogi zdrętwiały, jakby ktoś przygniótł je ogromnym ciężarem.

Od wypadku minął prawie rok. Mam za sobą kilka operacji i wielomiesięczną rehabilitację. Uratowano mi życie, ale bez pomocy krewnych nie potrafię zrobić ani kroku. Podczas wypadku został całkowicie zmiażdżony rdzeń kręgowy. Polscy lekarze nie są w stanie mi pomóc. Duże szanse na wyzdrowienie dają zaś rosyjscy specjaliści z Nowosybirska. Wykonują oni zabieg przeszczepiania zarodkowych komórek macierzystych do rdzenia kręgowego, co umożliwia proces rehabilitacji uszkodzonych struktur nerwowych i przywrócenie utraconych funkcji ruchowo-czuciowych. Zabieg kosztuje 14 tys. dolarów. Nie posiadam takiej sumy, ale wiem, że mogę liczyć na zrozumienie i pomoc dobrych ludzi. Każda wpłata na konto przybliża mnie do zdrowia. Mocno wierzę, że w przyszłości to ja będę pomagać innym.

Zainteresowanym podaję numer konta:
Caritas diecezji toruńskiej - BGŻ SA
o/ Toruń 20302010-6246-2705-11,
z dopiskiem
"dla Leszka Kruszczyńskiego".
Wszystkim dziękuję za pomoc.

LESZEK KRUSZCZYŃSKI






Oni nie są tacy sami

List otwarty w sprawie sytuacji osób niepełnosprawnych w Polsce

Polska podpisała dokument Europejskiego Kongresu na Rzecz Osób Niepełnosprawnych, tzw. Deklarację Madrycką, zobowiązującą państwa europejskie do likwidacji przejawów dyskryminacji i społecznego wyłączania oraz działań pozytywnych na rzecz osób niepełnosprawnych w celu wyrównywania ich szans.

Niestety, rząd RP konsekwentnie wycofuje się z opieki nad niepełnosprawnymi. W ostatnich latach stopniowo likwidowano ulgi i zwolnienia podatkowe oraz inne udogodnienia, m.in.: zniesiono możliwość wcześniejszej emerytury dla osoby opiekującej się niepełnosprawnym; zaczęto odchodzić od szkolnictwa integracyjnego; próbowano uchylić prawa dziecka niepełnosprawnego do nauczania indywidualnego na terenie szkoły (MEN wycofał się z tej decyzji); odebrano ulgi na przejazdy niepełnosprawnych i osób towarzyszących, przywracając w okrojonej formie; planuje się odebranie niepełnosprawnym zasiłku pielęgnacyjnego (pozostawienie tylko najuboższym); w wielu gminach nie wypłaca się rent socjalnych w wysokości 400 zł; planowane jest opodatkowanie zasiłku pielęgnacyjnego, renty socjalnej i innych zasiłków oraz świadczeń na rehabilitację.

W najbliższej przyszłości zapowiadana jest likwidacja ulgi na cele rehabilitacyjne. Dotąd osoby niepełnosprawne lub ich opiekunowie mogły odpisywać od dochodu wydatki na rehabilitację, sprzęt inwalidzki, wydawnictwa specjalistyczne. Likwidacja tej ostatniej ulgi oznacza potraktowanie niepełnosprawności i bezbronności najsłabszej grupy społecznej, jak źródła dochodu państwa. Ich bieda i upokorzenie to "czysty zysk" dla budżetu. "Stracą nawet najbiedniejsi" - komentuje planowane posunięcia fiskalne ministerstwa finansów ekonomista Marek Zuber ("Życie Warszawy"). W środowisku niepełnosprawnych trwa akcja wysyłania protestów przeciwko likwidacji ulg na ręce minister Jolanty Banach, Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.

Podejmowane podczas Europejskiego Roku Niepełnosprawnych działania władz są pozorne, jak w czasach PRL: galowe imprezy, koncerty dobroczynne, pokazowe programy w telewizji, w czasie których urzędnik państwowy kupuje obrazek wykonany przez osobę niepełnosprawną. Telewidz ogląda od czasu do czasu dzieci na obozie rehabilitacyjnym, dofinansowanym przez jakiegoś sponsora. Nikt nie pisze o turnusach rehabilitacyjnych, z których rodzice wycofują się z braku dofinansowania. Nikt nie mówi głośno o tym, ile dzieci z zespołem Downa, autyzmem, porażeniem mózgowym nie jest w ogóle rehabilitowanych, ponieważ większość tych zabiegów jest odpłatna. "Biedni, słabo wykształceni, zdani na pomoc i opiekę innych" - taki obraz polskich niepełnosprawnych wyłania się z ankiety przeprowadzonej w ramach programu "Dom bez barier" ("GW", 13 marca 2002 r.).

Imprezy na rzecz niepełnosprawnych są rodzajem fasady, skrywającej pozostawianie niepełnosprawnych samym sobie. Wielkie stowarzyszenia na rzecz osób niepełnosprawnych milczą. Wykonując ogromną pracę na rzecz niepełnosprawnych w dziedzinie edukacji i rehabilitacji (prowadzenie poradni, ośrodków wczesnej interwencji), na forum politycznym zajmują się głównie szerzeniem politycznej poprawności wobec niepełnosprawnych, lansując hasła: "Tacy sami jak inni", czy "Nie chcemy litości".

Podobne hasła mogą być usprawiedliwieniem obojętności władzy, odbierającej niepełnosprawnym kolejne ulgi i dotacje, równocześnie popierającej takie wydarzenia medialne, jak pikniki i "marsze godności" osób niepełnosprawnych. Niepełnosprawni nie potrzebują rozrywki, fundowanej raz do roku, tylko kilkunastu godzin rehabilitacji lub terapii, co tydzień. Niepełnosprawni nie są wcale "tacy sami", gdyż wymagają realnego wyrównywania szans, a nie tylko biernej akceptacji czy paternalistycznego prezentowania w mediach. Szlachetnymi hasłami nie da się nakarmić dziecka ani zapewnić mu rehabilitacji. Poprawa sytuacji nie zależy wyłącznie od pozytywnych zmian w świadomości społecznej, ale przede wszystkim od zakresu opieki instytucjonalnej, rehabilitacji i poziomu nauczania zintegrowanego, pracy chronionej, istnienia hosteli, pracy asystentów itp.

Wejście Polski do Europy oznacza konieczność przyjęcia pewnych standardów opieki nad niepełnosprawnymi. Cywilizacja europejska polega bowiem na rozwijaniu społecznych form współczucia i uwagi wobec słabszych czy "innych". Alternatywą jest powrót do barbarzyństwa.

List podpisali m.in.:

prof. ANNA SOBOLEWSKA, prof. ALINA BRODZKA-WALD; prof. JACEK ZAREMBA, EWA SUCHCICKA - prezes Stowarzyszenia Rodzin i Opiekunów osób z Zespołem Downa "Bardziej Kochani", EWA DANIELEWSKA, KRYSTYNA NOJSZOWSKA - prezes Stowarzyszenia Rodzin Dzieci Niepełnosprawnych "Iskra", STANISŁAW SKRZEK - prezes Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych, Ich Rodzin i Opiekunów, RYSZARDA PARALUSZ-KRZESIMOWSKA i TOMASZ KRZESIMOWSKI z koła Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób Upośledzonych Umysłowo w Sandomierzu, BARBARA CICHAŃSKA - przewodnicząca Koła Pomocy Dzieciom na Diecie Bezglutenowej w Bydgoszczy, HANNA MACIEJEWSKA - prezes Stowarzyszenia "Gen", prof. ELŻBIETA ZAKRZEWSKA-MANTERYS, doc. ALEKSANDER MANTERYS, prof. MARYLA HOPFINGER, prof. ALINA T. MIODRO, prof. MICHAŁ GŁOWIŃSKI, prof. DANUTA DANEK, prof. MARIA PRUSSAK, MONIKA I STANISŁAW KRAJEWSCY, JOANNA BRAŃSKA - przewodnicząca Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Izraelskiej, KRYSTYNA STARCZEWSKA - prezes Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej, PAWEŁ TARGIEL - dyrektor Mikołowskiego Instytutu Kultury, 250 uczestników konferencji "Zrozumieć niepełnosprawność intelektualną" zorganizowanej przez Stowarzyszenie "Bardziej Kochani".

 


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny