adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 25 (2815)
22 czerwca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Stanisław Lem
  Czesław Miłosz
  Jacek Podsiadło

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.tygodnik.onet.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



Żadnych kazań

Józefa Hennelowa


"Ono" Doroty Terakowskiej (WL) od kilku miesięcy niezmiennie utrzymuje się na listach bestsellerów. Podobnie było z poprzednią powieścią krakowskiej pisarki, "Poczwarką". Od tamtego tytułu zapanowało coś w rodzaju podniecenia wśród tej części opinii, którą można by określić jako "wychowawców z powołania". W swoim - niekłamanym i niezłudnym - odczuciu otrzymali wsparcie, które bez wahania uznali za szczególnie cenne: głos twórcy, nie moralisty, ale głos za wartościami, których uznawanie i respektowanie leży im na sercu od dawna i których głoszeniu poświęcają się z całym oddaniem. Dwie po kolei powieści, których wątkiem najważniejszym, a właściwie jedynym, jest dziecko jako dar: w "Poczwarce" dziecko głęboko upośledzone, w "Ono" dziecko-niespodzianka, nie narodzone jeszcze.

Nieraz zastanawiałam się, czytając choćby recenzje z tych książek w pismach, które literaturą piękną nie zajmują się w ogóle, czy taki odbiór i opinia - entuzjastyczne przecież - nie krzywdzą Terakowskiej-pisarki, ale także i jej czytelników, zachęcając ich, żeby się budowali morałem, którego przecież w jej książkach nie ma, i przeoczali tę specyfikę każdej z powieści, która będzie jakby nieużyteczna w tym względzie. Bo przecież obie książki ani nie są w najmniejszej mierze kazaniami, wyposażonymi w "przykłady", jak to często robi się w nauczaniu, ani nawet nie są tak zupełnie jednoznaczne w tzw. "wydźwięku".

Charakterystyczny pod tym względem był głos innej autorki, Anny Sobolewskiej, która w "Celi", tez bardzo głośnej książce, opowiedziała prawdziwą historię swojej córeczki, dziecka z zespołem Downa. Sobolewska skrytykowała tam przy okazji "Poczwarkę", bardzo gwałtownie nawet, właśnie za baśniowość i za "łatwy" happy end, twierdząc, że próbuje ona leczyć złudzeniami i pocieszać fałszywym "rozwiązaniem". Autorka "Celi" potraktowała po prostu powieść Terakowskiej nie tylko realistycznie, ale wręcz użytkowo, jako nietrafną pomoc terapeutyczną. A ja myślę - i sukces "Poczwarki" chyba to przekonująco potwierdza - że zamiary Terakowskiej wcale nie były (bo dlaczego być miały?) użytkowe: literacka próba stworzenia i odczytania wewnętrznego życia dziewczynki z Downem otworzyła przed czytelnikami coś z tajemnicy drugiego człowieka, do której nie mamy tak naprawdę dostępu. I ta próba poruszyła głęboko, mimo że czytelnik mógł sobie mówić: nie wiem, czy to tak jest, czy inaczej. Nie wiem, ale będę odtąd wiedział, że nie wiem, zamiast odwracać się z lekceważeniem i co najwyżej z litością od człowieka, który wydaje mi się tylko nieczytelny, a więc mało co wart.

"Ono" jest książką jeszcze trudniejszą pod tym względem. Wyznaję, że zwlekałam z lekturą, gdy najpierw dowiedziałam się, że pierwotnie był to scenariusz do filmu Małgorzaty Szumowskiej, córki pisarki. Dziewczyna w przypadkowej ciąży, odkrywająca, że jej niechciane i nie narodzone dziecko słyszy, a zatem można już z nim nawiązać kontakt - cóż za temat dla filmowca właśnie, twórcy operującego nie słowem przede wszystkim, lecz kreacją obrazu i ruchu. Byłam zaskoczona przeczytawszy, że obie panie "podzieliły się" tematem, a książka wyszła pierwsza (o pracy nad filmem opowiada reżyserka w wywiadzie w poprzednim numerze "TP"). Zdawało mi się, że werbalność powieściowa gotowa narazić całą subtelność i złożoność tego pomysłu, że to nie może się udać.
Chyba się myliłam. "Ono" jest jeszcze mocniejsze niż "Poczwarka". Bardziej i inaczej czarne, chwilami jak raport z patologicznych rejonów społecznych, inaczej też (i chyba mniej przekonująco) baśniowe. Szczęśliwie niejednoznaczne przez podwójne zakończenie, a więc przez zawieszone nad całym dramatem dziecka i matki znaki zapytania, z którymi musimy pozostać.

Są w książce strony, wobec których wyznać muszę zupełną bezradność - skąd mam wiedzieć, jak wyglądają dialogi w nielegalnych gabinetach aborcyjnych i jaką mentalność ma ich obsługa... Niejeden "wychowawca z powołania" z niepokojem zastanowi się, czy tutaj "wszystko jest jasne". Ale gdy porzuci lęki, nie będzie mógł nie przyznać, że jest to książka o czymś, o czym mało mówi się nawet na kazaniach, a co dopiero pisze powieści: o macierzyństwie jako drodze i odkryciu, jako próbie i doświadczeniu, a zatem o rośnięciu i błądzeniu człowieka, a także o jego możliwości zwycięstwa. Tylko możliwości. A zatem, że nie wszystko oddaje tytuł książki (a zwłaszcza okładka, chyba jednak bardzo niefortunna!). A czytelnicy i tym razem wiedzą najlepiej - i mają rację.

Ale na film - bardzo czekam.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny