|
Mocne TAK
Krzysztof Kozłowski
Polacy dotrzymali słowa i zagłosowali zgodnie z przedreferendalnymi zapowiedziami. Głosowali,
odsuwając na bok osobiste pretensje do losu, do gospodarki rynkowej, do rządu Leszka
Millera. Głosowali, przełamując naturalny lęk przed tym, co nieznane, przed koniecznością
podjęcia decyzji. Z pozoru większość z nas wyjechała wygrzewać się na słońcu,
weekend był spokojny i ciepły. A przecież coś w wielu z nas drgnęło: coś, co się
nazywa odpowiedzialnością. Imponująca była ta wewnętrzna mobilizacja w ostatnich
godzinach referendum. Imponujący był wysiłek ludzi starszych, schorowanych, niepełnosprawnych.
I było też coś od dawna niespotykanego: jakaś subtelna, wzajemna życzliwość i
zatroskanie o to, co wspólne. Zabrakło tylko trochę zwykłej, spontanicznej radości,
tego, co się nazywa narodową satysfakcją. Ale tacy jesteśmy, że z trudem okazujemy
takie odczucia. I taki jest czas, że trudno się dziwić zniechęceniu do polityki, zwłaszcza
w ostatnich miesiącach. Premier Miller, który ma swoją część zasługi we
wprowadzaniu Polski do Unii, powinien teraz odejść i zrobić miejsce rządowi, który
poradzi sobie z ogromem zadań, jakie nas jeszcze czekają. Bo referendum - to dopiero
początek wchodzenia do Unii. Myślmy teraz o tym, co zrobić z tak wielką szansą.
|