Trylogia antyczna Zygmunta Kubiaka
Lektor
• Zygmunt Kubiak: PIĘKNO I GORYCZ EUROPY. DZIEJE GREKÓW I RZYMIAN - najpierw była, w
roku 1997, "Mitologia Greków i Rzymian" i jej nieprawdopodobny wręcz sukces
czytelniczy. Potem, dwa lata później, "Literatura Greków i Rzymian", w której
niezliczone, często bardzo obszerne cytaty z dzieł Starożytnych, od Homera, Hezjoda,
Safony i tragików greckich po poetów późnego Cesarstwa, podane były - rzecz
niezwyczajna - w przekładzie samego autora książki. Teraz otrzymaliśmy tom zamykający
trylogię antyczną Zygmunta Kubiaka: "Dzieje Greków i Rzymian", które, sądząc
po sygnałach z księgarń, powtórzą zapewne, jeśli nie przewyższą, sukces
"Mitologii".
Ta trylogia stanowi zwieńczenie wieloletniej, właściwie całe życie trwającej
fascynacji Zygmunta Kubiaka światem śródziemnomorskim. Fascynacji owocującej mrówczą
pracą, a wspomaganej wielkim talentem. I dzisiaj autor "Mitologii",
"Literatury" i "Dziejów Greków i Rzymian" może mieć, jak niewielu
u nas, poczucie spełnienia. Bo nie tylko, wbrew przeciwnościom losu i historii, stworzył
rozległe dzieło eseistyczne i translatorskie, ale zdołał zarazić swymi pasjami rzesze
czytelników. Stał się jednym z najważniejszych we współczesnej Polsce nauczycieli
tradycji, umiejącym pokazać, że śródziemnomorskie korzenie naszej kultury są nadal
żywe i tylko od nas samych zależy, czy zechcemy wsłuchać się w głosy z przeszłości,
wyciągnąć z nich przesłanie dla siebie, pooddychać innym, czystszym powietrzem.
*
"Dzieje Greków i Rzymian" prowadzą nas najpierw głęboko w przeszłość, ku
prehistorii, a potem początkom cywilizacji w Mezopotamii i starożytnym Egipcie. To
jednak tylko introdukcja do właściwej opowieści, podzielonej na sześć części:
"Doświadczenia greckie" (doprowadzone do progu bitwy pod Cheroneją),
"Epopeja hellenistyczna", "Koleje republiki rzymskiej", "Rzymskie
wojny domowe", "Wielkość cesarstwa" i "Ciężkie próby
cesarstwa". Część ostatnia, rozpoczynająca się schyłkiem panowania cesarza
Konstantyna, jest najkrótsza i najzwięźlejsza.
Kubiak-narrator często oddaje głos historykom i pisarzom z epoki, świadkom, którzy
opisywali bliską sobie rzeczywistość. Jego narracja swobodnie się z tamtymi głosami
splata, jakby był jednym z nich. Tak jest na przykład, gdy przywołuje za Plutarchem
wizję niewidzialnego orszaku, która nawiedzić miała Marka Antoniusza w jego
aleksandryjskim pałacu w noc poprzedzającą ostateczną klęskę: dźwięki tego orszaku
wiele wieków później trafią do sławnego wiersza Kawafisa "Bóg opuszcza
Antoniusza". A równocześnie nieoczekiwana dygresja wyprowadza nas czasem ku teraźniejszości:
pisząc o reformach przedsięwziętych przez Kleopatrę, autor dorzuca:
""Gospodarka, idiotko!" - mogłaby sobie napisać nad biurkiem, jak jeden z
mężów stanu naszego XX wieku"...
Grecja i Rzym są u Kubiaka zjawiskami zasadniczo odmiennymi, nie przeciwstawnymi jednak,
a raczej dopełniającymi się. Grecja bowiem, po pokonaniu Związku Achajskiego i
zniszczeniu Koryntu przez ekspedycję rzymską, "przetrwała jakby pośmiertnie,
jakby w innym, lepszym istnieniu, obmyta z przypadków historycznych... W Rzymie lepiej
jest żyć niż w Grecji, ale Grecja, jej piękno, wyzwala nas, bo zadaje nam ranę, która
nie pozwala zadomowić się w świecie".
"W Rzymie lepiej jest żyć"... W sporze między krytykami Rzymu (do których
należała na przykład Simone Weil) a jego obrońcami, Zygmunt Kubiak opowiada się po
stronie tych ostatnich. Fascynuje go zarówno "mozolna i szara" historia
budowania państwa rzymskiego, jak i makrokosmos Cesarstwa w dobie jego świetności. Pisząc
o Marku Porcjuszu Katonie i "legendzie ginącej republiki", zauważa: "A
jednak w głębi duszy chyba wiemy, że lepiej się stało, jak się stało. Cesarstwo, ku
któremu, jakby w przeczuciu, jeszcze bez wiedzy, zmierzał Cezar, przynajmniej nam na
pewno wyszło na dobre, na lepsze, bo w nim i dla nas jest miejsce, w tej wzniesionej
ponad historię, ponad przypadki, uniwersalności".
Cesarstwo bowiem jest dla Zygmunta Kubiaka nie tylko uwarunkowaną historycznie formą państwa;
jest równocześnie "tym, co świat antyczny przekaże potomnym wiekom, aż do
naszych czasów - przynajmniej jako wspomnienie i jako wizję: wielką wspólnotą, opartą
nie na podstawach etnicznych, lecz na fundamentach ekonomicznych, politycznych i
kulturalnych". Dlatego właśnie jednym z bohaterów książki będzie Oktawian
August, a jednym z najważniejszych spośród przytoczonych w niej tekstów - spis jego
czynów wyryty na tablicy, która zachowała się w małoazjatyckim mieście Ancyra. Spiżowa
autobiografia budowniczego imperium to jakby drugie skrzydło dyptyku: pierwszym jest
przytoczony przez Kubiaka dwieście stron wcześniej wybór aforyzmów Epikura, greckiego
filozofa uczącego dystansu wobec "wrzawy i obłędu potocznej historii".
Zbawienny dystans i konieczne zaangażowanie.
*
"Dzieje Greków i Rzymian" doprowadzone zostały do chwili upadku Cesarstwa na
Zachodzie. Losy Bizancjum znalazły się już poza jej obrębem. To wybór świadomy.
"Przy całym naszym podziwie, jaki należy się Wschodowi - pisze autor w zakończeniu,
oddając hołd dwóm zwłaszcza wczesnym arcydziełom kultury bizantyjskiej: kodeksowi
Justyniana i świątyni Hagia Sophia - jednak wyznaję, że nasza Europa to jest ten Zachód,
który w tragicznej epoce rozpadł się, nie na zawsze". Przywołując zaś mit
Ikara, który, niepomny ojcowskiego ostrzeżenia, zanadto zbliżył się do promiennego słońca
i zginął, zastanawia się: "Może podobnie jest w wielkim, tak żarliwym przez długie
wieki wzniesieniu się greckim i rzymskim. Kończy się ono katastrofą tego dzieła,
jednego z najświetniejszych dzieł ludzkich, jakim było rzymskie cesarstwo. Potem zresztą
ta nasza Europa, w której od tysiąca lat żyjemy, ciągle na nowo się rozpadała. I ciągle
może się rozpadać, roztrzaskiwać, jak dzban".
Napój wypełniający ów dzban bywa nieraz gorzki, jak gorzkie okazało się dla Ikara słoneczne
piękno, ale "właśnie wtedy, gdy nas poraża goryczą, rozpoznajemy smak trzeźwości
i przenika do naszych serc świadomość, że cierpliwość, wytrwałość to też jest piękno,
pełniejsze, dojrzalsze. Nie jakiś jeden zryw skrzydeł, lecz wracanie, po upadku dźwiganie
się znowu w górę. Pozostaniemy w cesarstwie śródziemnomorskim, ono w nas żyje".
Wielkie ułomności Europy są po prostu ułomnościami człowieczeństwa, natomiast
"wspaniała osobliwość tradycji zachodniej polega na tym, że ona widzi swoje skazy
ostrzej, niż swoje widzi jakakolwiek inna cywilizacja. I, jak ufamy, ona się nigdy z
tymi skazami nie pogodzi". Lektura "Dziejów...", a właściwie całej
Kubiakowej trylogii, to ważna lekcja w dobie kolejnej próby sklejania europejskiego
dzbana. Uczy wytrwałości, a zarazem pokory, która nie pozwala upajać się własnym
triumfem. Zachęca do działania - i przestrzega przed złudzeniami, (Świat Książki,
Warszawa 2003, s. 544. Równocześnie z "Dziejami..." ukazało się kolejne
wznowienie "Mitologii..." i "Literatury...", kto więc dotąd tego nie
zrobił - może skompletować całość trylogii.)
|