|
„TP”, Nr 24 (2814), 15 czerwca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2814/kraj04.php
Fundamentalizm religijny a islam i judaizm
Sen o potędze
Michał Moch
Nie przebrzmiały jeszcze echa szczytu w jordańskim kurorcie Akaba nad Morzem Czerwonym,
gdzie w minionym tygodniu przywódcy Izraela i Palestyny zaakceptowali plan doprowadzenia
do pokoju na Bliskim Wschodzie i do utworzenia w 2005 r. państwa palestyńskiego, a już
liderzy ugrupowań terrorystycznych i osadnicy żydowscy odrzucili ustalenia tego planu
(tzw. "mapy drogowej"). Izraelski wywiad ostrzegł nawet, że żydowska skrajna
prawica może przeprowadzić zamach na premiera Szarona.
Czy przyszłość Bliskiego Wschodu zależy od ekstremistów? Warto przypomnieć źródło
i ideologię fundamentalistycznych ruchów w islamie i judaizmie. O tym, gdzie leży
granica między religijnym fundamentalizmem a terrorem w imię religii, mówi artykuł
Michała Mocha. Obok przedstawiamy poglądy trzech muzułmanów i zarazem wykładowców
zachodnich uczelni, którzy proponują odważną reinterpretację religijnej i politycznej
myśli islamu.
Fundamentalizm wypiera stare systemy ideowe na Bliskim Wschodzie. W świecie arabskim
tworzy wizję muzułmańskiej solidarności i odnawia marzenie o potężnym kalifacie -
przeciwwadze dla zachodniej dominacji. W Izraelu społeczeństwo żyjące w ciągłym
stanie zagrożenia coraz chętniej zwraca się ku dosłownie interpretowanej tradycji. W
obu przypadkach religijny ferwor łatwo łączy się z przekonaniem o wyjątkowej misji własnego
narodu bądź kręgu kulturowego.
Choć słowo "fundamentalizm" obrosło wieloma, często sprzecznymi,
znaczeniami, można zauważyć zmiany w jego używaniu. Do niedawna kojarzono je z
indywidualnym odwoływaniem się do korzeni danego systemu religijnego, uznawaniem ich za
dosłowny i absolutny wzór zachowania, praktykowaniem swoistego "patriarchalnego
tradycjonalizmu" - co na ogół ograniczało się do wąskiego kręgu wyznawców i
ich rodzin. W ostatnich dziesięcioleciach fundamentalizm zaczął oznaczać rodzaj
ideologii przyjmowanej przez zorganizowane grupy o charakterze politycznym. Określenie
"fundamentalizm religijny" jest dziś odnoszone do globalnego zjawiska społeczno-politycznego,
choć w każdym miejscu świata problem ma inną genezę, oddziaływanie i postać. Należy
zatem mówić raczej o poszczególnych fundamentalizmach niż o jednym.
Depozytariusze prawdy
Chociaż pojęcia fundamentalizmu użyto po raz pierwszy w odniesieniu do radykalnych ruchów
protestanckich w Stanach Zjednoczonych pod koniec XIX w., wiąże się je z negacją
kultury zachodniej i instytucji wzorowanych na europejskim lub amerykańskim porządku
polityczno-prawnym. Tak pojęty fundamentalizm występuje tam, gdzie wpływy zachodnie
stykają się z kulturami lokalnymi i kontestuje ideę zsekularyzowanego państwa
narodowego, przeszczepioną z Zachodu do krajów arabskich, afrykańskich, Izraela. Pod
tym względem fundamentaliści muzułmańscy zgadzają się z ekstremistami sikhijskimi
czy żydowskimi.
Integryzm religijny opowiada się za budową państwa Bożego, które zdaniem Bassama
Tibiego ("Fundamentalizm religijny", PIW 1997) nie jest ortodoksyjną i
tradycjonalistyczną wizją społeczną, ale "historycznie uwarunkowaną odmianą
totalitaryzmu, w pełni zanurzoną we współczesnych ideach". Stąd wniosek, że współczesne
fundamentalizmy wyrażają raczej treści polityczne niż renesans religijności. Przez
odwołanie do wizji państwa teokratycznego dokonują miażdżącej krytyki społeczeństwa
Zachodu, a także podstawowych wartości wypływających z kulturowego modernizmu i
konstytuujących demokrację liberalną: pluralizmu, sekularyzmu, tolerancji i
ponadnarodowych uregulowań prawnych.
Fundamentalizm jawi się jako odpowiedź na powszechny kryzys wartości, który dotyka także
wielkich tradycji religijnych. Zamiast masowej kultury, promowanej przez kosmopolityczne
społeczeństwa, proponuje odrodzenie lokalnych kultur, tworzących szereg osobnych kręgów
cywilizacyjnych. Fundamentaliści rozumieją je jako specyficzne zbiorowości, definiowane
w kategoriach religijnych. Takie pojmowanie świata można odnieść do sformułowania
Samuela Huntingtona o "zderzeniu cywilizacji" ("the clash of
civilizations"), które zresztą amerykański politolog stworzył, analizując źródła
wrogości arabskich i irańskich radykałów wobec kulturowej i politycznej dominacji USA
i Europy Zachodniej. Pluralistyczne rozumienie kultury w myśli zachodniej umożliwia
tworzenie międzykulturowego konsensusu co do norm moralnych i prawnych. Tymczasem
fundamentaliści dążą do separowania "wierzących" - depozytariuszy jedynej
prawdy - od społeczności "niewiernych", odgradzając obie grupy barierą
nienawiści. Integryzm może więc wyrażać różne partykularyzmy, lokalne dążenia
polityczne, społeczne i kulturowe.
Nie należy wiązać ani utożsamiać fundamentalizmów z terroryzmem, mimo że niektóre
związane z tym nurtem ruchy aprobują użycie przemocy. Fundamentalizm trzeba rozumieć
przede wszystkim jako światopogląd alternatywny wobec kultury zachodniej lub polityczną,
radykalną opozycję; ruch odwołujący się do religii i będący wyrazem lokalnych
kultur.
Walka z ciemnotą
Jego najbardziej widoczna i uniwersalna odmiana to fundamentalizm islamski. Znawcy
Bliskiego Wschodu dostrzegają jednak niejednoznaczność tego terminu: pojęcie
fundamentalizmu - typowo zachodni koncept - nie ma prostego arabskiego odpowiednika.
Podobne znaczenie ma szereg słów: salafiyya - "chęć powrotu do źródeł",
tamaamiyya - "czynienie z islamu pełni, praktykowanie wszystkich zasad
religii", gumuud, "zatwardziałość w poglądach" czy tatarruf ad-dini -
"radykalizm religijny". Są to jednak pojęcia akademickie i sztuczne, podobnie
jak najbardziej popularny termin - usuliyya, czyli "korzenność" religii, ale
też "wiedza koraniczna". Żadne nie oddaje politycznego kontekstu
fundamentalizmu, odnoszą się bardziej do biernego tradycjonalizmu obyczajowego. Owa
niechęć do sformułowania wyraźnego związku między islamem a polityką wypływa z
faktu, że nawet umiarkowane i prozachodnie środowiska polityczne w krajach arabskich chętnie
odwołują się do haseł religijnych (szczególnie w kampaniach wyborczych). Arabscy
komentatorzy częściej używają francuskiego intégrisme niż angielskiego
fundamentalism na określenie politycznej formy fundamentalizmu islamskiego.
Dyskredytowane jest natomiast, zwłaszcza wśród muzułmanów, nazywanie tego zjawiska
islamizmem, gdyż w ich opinii nie można mieszać porządku religii z jej
upolitycznieniem.
Mimo licznej grupy zwolenników upolityczniona wersja islamu ogranicza się do dość małej
liczby partii i ideologów. Głównym wyrazicielem tendencji fundamentalistycznych w świecie
arabskim jest założona przez Hasana al-Bannę w 1928 r. organizacja Bracia Muzułmanie
(Al-Ikhwan al-Muslimin), działająca głównie w Egipcie, Syrii, Jordanii i Kuwejcie.
Al-Banna, Egipcjanin z pochodzenia, początkowo skupiał się na działalności
charytatywnej, szerząc idee muzułmańskie wśród robotników. Głosił konieczność
oczyszczenia islamu z naleciałości zakłócających ortodoksyjny monoteizm (np. kultu świętych
w szyizmie). Przeciwstawiał się ruchom nacjonalistycznym w poszczególnych krajach
arabskich, starał się jednak znaleźć równowagę między panislamizmem i panarabizmem
sugerując, że muzułmanin powinien czuć przywiązanie zarówno do ummy - ogólnoświatowej
wspólnoty muzułmańskiej, jak i do qawm - swojego kraju, małej ojczyzny w obrębie świata
arabskiego. Bracia popierali ruch Gamala Abd el-Nasera, odnosząc się życzliwie do przejęcia
przezeń władzy w Egipcie w 1952 r. Silnie socjalistyczna orientacja naseryzmu wzbudziła
jednak opór fundamentalistów. W 1954 r. organizacja została oficjalnie zdelegalizowana
i od tego momentu integryści stali się zdecydowaną opozycją antysystemową, dążącą
do zniszczenia instytucji republikańskich.
Kształtujący się wówczas radykalny, upolityczniony model islamu nie mógł się obejść
bez swoich mistrzów duchowych. Kluczową rolę w formowaniu poglądów kolejnych pokoleń
fundamentalistów odegrały poglądy Sayyida Qutba (1906-66). Z kolei jego idee
krystalizowały się pod wpływem teologa muzułmańskiego działającego na obszarze
dzisiejszego Pakistanu w I poł. XX w. - Abu al-'Ali al-Mawdudiego. Al-Mawdudi sformułował
koncepcję władzy Boga - dowodził, że człowiek nie może sam tworzyć żadnych nowych
praw, gdyż wszystkie zostały już objawione prorokowi Muhammadowi i spisane w Koranie.
Współczesne społeczeństwa, zwłaszcza zachodnie, żyją w pogaństwie (al-gahiliyya),
uzurpując sobie prawo tworzenia zlaicyzowanych kodeksów normatywnych.
Qutb kontynuował tę myśl w swych traktatach historyczno-teologicznych "Wskazówki
na drodze" i "W cieniu Koranu". Podkreślał, że kapitalizm i komunizm są
niemożliwe do pogodzenia z literą Koranu. Długi pobyt w krajach anglosaskich rozbudził
w Qutbie niechęć do kultury zachodniej - utożsamiał ją z kolonializmem i syjonizmem.
Dlatego, jego zdaniem, Arabowie winni się zjednoczyć i dokonać wewnętrznego odrodzenia
(ba'th - paradoksalnie taką nazwę przybrała socjalistyczna partia rządząca w Iraku i
Syrii) za pośrednictwem muzułmańskiej awangardy, walczącej z ciemnotą i pogaństwem.
Qutb za kluczowe źródła prawa uznawał Koran i sunnę - tradycję muzułmańską. Cały
system prawny powinien opierać się na religii, więc jedyną wyobrażalną formą
funkcjonowania prawa w krajach muzułmańskich może być przestrzeganie szari'atu. To
swoista summa prawodawstwa muzułmańskiego, skodyfikowanego ostatecznie przez szkoły
prawne i opartego na Koranie, sunnie, zgodności opinii (igma') i analogii (qiyas). Chociaż
zdaniem Bassama Tibiego szari'at rozumiany jest przez fundamentalistów niezgodnie z
duchem Koranu, właściwe integrystom przypisywanie prawodawstwu muzułmańskiemu roli
jedynego możliwego porządku państwowego ma uzasadnienie: islam od okresu kalifatów
jest religią państwa i prawa, która nie ustanawia podziału między tym, co państwowe
i religijne.
Od Syrii po Afganistan
Qutb przykładał wagę do znajomości dziejów islamu, które interpretował bardzo
jednostronnie. Uważał na przykład, że islam był zawsze w stanie wojny z judaizmem i
oba systemy monoteistyczne nie mogą w ogóle ze sobą współistnieć. W ten sposób
negował tradycję życzliwej koegzystencji obu religii, choćby w czasach kalifatu
abbasydzkiego w Bagdadzie, a szczególnie omajjadzkiego w Hiszpanii.
Stosunek do Izraela i kwestii palestyńskiej stał się ważnym czynnikiem spajającym środowiska
fundamentalistyczne. Bracia Muzułmanie formowali ochotnicze oddziały walczące w wojnach
arabsko-izraelskich, atakowali też brytyjskie instytucje nadzorujące eksploatację Kanału
Sueskiego, aż do jego nacjonalizacji w 1956 r. Decyzja następcy Nassera, Anwara
As-Sadata o zawarciu porozumienia z Izraelem w 1979 r. (pokój w Camp David) została
przez integrystów odebrana jako zdrada interesów muzułmańskich i arabskich. Nastąpił
gwałtowny rozwój ruchów integrystycznych w Egipcie i całym świecie islamu. Jedna ze
świeżo powstałych organizacji Ucieczka i Emigracja (At-Takfir wa-l-higra) dokonała
udanego zamachu na prezydenta As-Sadata. Lata 90. upłynęły zaś pod znakiem ataków
bombowych, organizowanych przez kolejny egipski ruch, Organizację Islamską (Gami'at
il-Islamiyya). Za cel obrał sobie głównie zagranicznych turystów - symbol zepsucia i
niemoralności. Mimo twardej polityki władz egipskich, fundamentaliści pozostają liczącą
się siłą opozycyjną: Bracia Muzułmanie w kolejnych wyborach parlamentarnych uzyskują
najlepsze wyniki spośród partii antyrządowych.
Inaczej potoczyły się losy tego ugrupowania w Syrii. Mustafa as-Siba'i, tamtejszy
ideolog fundamentalistyczny, polemizował z Qutbem, dostrzegając pozytywne strony
socjalizmu i kładąc nacisk na potrzebę rozwijania systemów zabezpieczeń socjalnych -
jego zdaniem rozwiązania te są ujęte w Koranie. Po dojściu do władzy powiązanej z
szyitami partii Baas (Ba'th) sunniccy integryści weszli w ostry konflikt z nowymi elitami
przywódczymi. W 1982 r. doszło do powstania Bractwa przeciw prezydentowi Hafizowi
al-Assadowi, które zakończyło się wymordowaniem ponad 15 tys. fundamentalistów przez
oddziały rządowe. Od tego czasu syryjscy Bracia Muzułmanie pozostają w głębokiej
konspiracji. Tymczasem w sąsiedniej Jordanii zasiadają w parlamencie, tworząc
najbardziej radykalną siłę antyizraelską - w przeciwieństwie do walczącego metodami
terrorystycznymi palestyńskiego Hamasu, który działa nielegalnie, zaś jego przywódcy
ukrywają się w Katarze. Nawiasem mówiąc, władze Syrii i Iranu wspierają też
organizacje o charakterze częściowo fundamentalistycznym, choć zarazem szyickim, jak
znany z akcji w południowym Libanie i Izraelu Hezbollah (Hizb-il-lah, czyli Partia Boga).
Najbardziej radykalne grupy integrystyczne przeszły chrzest bojowy w wojnie z armią
sowiecką w Afganistanie, która trwała przez całe lata 80., by potem przerodzić się w
gwałtowny konflikt wewnętrzny. Szkolone przez Stany Zjednoczone oddziały mudżahedinów,
zdemobilizowane po wojnie, trafiały do różnych krajów muzułmańskich, tworząc środowiska
przesiąknięte ideami fundamentalistycznymi i antyzachodnimi. W Algierii odegrały dużą
rolę w działaniach Islamskiego Frontu Ocalenia (Gabhat al-Inqad al-Islamiyya), toczącego
od 1992 r. krwawy konflikt z wojskową władzą. Jednak im dłużej trwa ta wojna, tym
mniej jest ona sporem o idee, a coraz bardziej rywalizacją bezwzględnych klanów, powiązanych
z wojskiem i politykami Frontu.
Z kolei w Afganistanie uaktywnił się ruch talibów (perskie taleban, arabskie tullab),
dawnych uczniów szkół koranicznych w Pakistanie i weteranów wojny afgańskiej. W
latach 1996-2001 zdobywszy władzę w Kabulu rządzili krajem mimo sprzeciwu międzynarodowej
opinii publicznej i braku uznania ich reżimu przez większość członków ONZ
(protektorem talibów pozostawał Pakistan). Wiedza talibów o islamie była dość nikła,
choć studiowali tekst Koranu i znali poglądy al-Mawdudiego. Ich fundamentalizm był słabo
umocowany w znajomości tradycji islamskiej, co oczywiście nie podważa wyjątkowo
represyjnego charakteru ich rządów. W ich ruchu oprócz czynnika religijnego równie dużą
rolę odgrywał kontekst etniczny - jego czołowi przedstawiciele wywodzili się przeważnie
spośród Pasztunów, toczących walkę z innymi grupami, m.in. ludnością uzbecką i tadżycką,
której przywódcy wojskowi również przywoływali hasła fundamentalistyczne. Panujący
w Afganistanie chaos zachęcał arabskie ruchy radykalne do działania w Azji Środkowej i
rozwijania tam potencjału militarnego.
Bośniaccy wahhabici
Wydarzenia 11 września 2001 r. dowiodły, że radykalizm polityczny nawiązujący do
islamu zagraża Zachodowi jak nigdy wcześniej. Podkreślmy jednak ponownie: akcje
terrorystyczne to zaledwie skromny, choć tragiczny i groźny wycinek działalności ruchów
fundamentalistycznych, przeżywających rozkwit już od klęski arabskiej w wojnie sześciodniowej
z 1967 r. Terroryści wywodzący się ze świata arabskiego, m.in. Usama ibn Ladin, chętnie
wykorzystują idee religijne motywując nimi swe działania. Jednak większość
fundamentalistów islamskich traktuje swą ideologię raczej jako jedyny rozsądny światopogląd,
alternatywę wobec kultury zachodniej i liberalnej demokracji. Integryści wcale nie muszą
angażować się w działalność terrorystyczną, zwłaszcza że często obraca się ona
przeciw współwyznawcom (np. bratobójcze masakry w Algierii, czy ostatnio w Arabii
Saudyjskiej). Natomiast na dłuższą metę groźny może okazać się ich misyjny zapał
i chęć przeniesienia radykalnego modelu islamu do krajów zlaicyzowanych.
Przykład? Jedyny kraj arabski, który konsekwentnie stosuje w życiu publicznym zasady
upolitycznionego islamu, czyli formalnie prozachodnia Arabia Saudyjska, przeprowadził pod
koniec ostatniej dekady kampanię odbudowy zniszczonych meczetów w Bośni i Hercegowinie,
przy okazji szerząc hasła odnowy czystego islamu. Saudyjczycy w imię swych przekonań
nie tylko restaurowali zniszczone świątynie, ale też niszczyli wszelkie ozdoby,
ornamenty i malowidła o charakterze bałkańskim, przeczące ich wahhabickim poglądom,
które w miejscach modlitwy dopuszczają tylko ascetyczny, surowy wystrój wnętrza.
Efektem jest zwrot otwartego, zsekularyzowanego islamu bośniackiego ku fundamentalizmowi.
W skrajnej formie podobną mentalność zademonstrowali talibowie, burząc stare posągi
buddyjskie w Afganistanie.
W Sudanie, na peryferiach świata arabskiego, od 1989 r. trwają dyktatorskie rządy gen.
'Umara Hassana al-Bašira, zwolennika ortodoksji muzułmańskiej. Wprowadzenie szari'atu w
tym biednym, dotkniętym klęską głodu kraju dodatkowo zaostrzyło przebieg wieloletniej
wojny domowej między muzułmańską północą a chrześcijańsko-animistycznym południem.
Ograniczenie wolności obywatelskich, brutalne działania islamskich bojówek, zdławienie
opozycji, przymusowa islamizacja edukacji, wszechobecne rugowanie języka angielskiego na
rzecz arabszczyzny, rygorystyczne wcielanie w życie zaleceń Koranu i sunny - wszystkie
te zjawiska zamieniły Sudan w kraj izolowany na arenie międzynarodowej i dramatycznie
rozdarty.
Upolityczniona interpretacja religii przeniesiona przez arabskich bojowników zyskała wpływy
także na Kaukazie, szczególnie w Czeczenii, gdzie tradycyjna wiara muzułmańska była
daleka od ortodoksji i nietolerancji. Te przykłady obrazują, że fundamentalizm islamski
jest ruchem o wielkim dynamizmie, który wciąż będzie przyciągać zwolenników i
jeszcze nieraz zagrozi kulturze zachodniej i liberalnej demokracji.
Na przekór laikom
Zjawisko fundamentalizmu opartego na judaizmie jest mniej znane niż analogiczna ideologia
wypływająca z islamu - być może dlatego, że nie rości sobie pretensji do miana światopoglądu
uniwersalistycznego. W założeniu dotyczy tylko społeczeństwa żydowskiego, jednak
zwolennicy integryzmu wpływają na całą politykę bliskowschodnią i odgrywają dużą
rolę w Stanach Zjednoczonych. Fundamentalizm żydowski opiera się na przekonaniu, że
ortodoksyjny judaizm osnuty wokół przepisów Talmudu Babilońskiego, literatury
talmudycznej i halachicznej powinien być jedyną podstawą działania Żyda. Integryści
nie deprecjonują znaczenia Biblii (zwłaszcza Pięcioksięgu), jednak uważają, że można
ją interpretować wyłącznie przez pryzmat wymienionych tekstów.
Szczególne znaczenie fundamentalizmu w polityce izraelskiej polega na podsycaniu już
istniejących podziałów wewnątrz mocno zideologizowanego i głęboko zróżnicowanego
społeczeństwa, szczególnie w kwestii stosunku do religii oraz budowy państwa palestyńskiego.
Postawa wobec judaizmu dzieli izraelskich Żydów na trzy grupy: 25-30 proc. to Żydzi świeccy,
50-55 proc. stanowią tzw. Żydzi tradycyjni, zaś około 20 proc. - ortodoksyjni,
fanatycznie religijni. Ci ostatni nie uznają odstępstw w wierności przepisom i obrzędom
religijnym, szanują autorytet rabbich i instytucji religijnych. "Grupa
tradycyjna" ma równie pozytywny stosunek do instytucjonalnych podstaw judaizmu, ale
przestrzega tylko niektórych zasad Talmudu. Żydzi zsekularyzowani czasem uczęszczają
do synagog, jednak nie uznają ważności przepisów i instytucji. Fundamentaliści
rekrutują się głównie spośród ortodoksów, jednak ich działania cieszą się
poparciem części Żydów tradycyjnych, zwykle wyborców umiarkowanego prawicowego
Likudu.
Środowiska żydowskich fundamentalistów są reprezentowane przez znaczące ugrupowania
polityczne. Ortodoksyjni Żydzi przynależą do dwóch różnych grup. Bardziej
ekstremistyczni z religijnego punktu widzenia są tzw. Haredim - "Bojący się
Boga", którzy odrzucają wszelkie nowinki cywilizacyjne; wyróżniają się czarnymi
strojami, chodzą zawsze w przykrywających całą głowę jarmułkach lub kapeluszach.
Ich polityczne poglądy wyrażają dwie partie: Yahadut Ha'Torah (Haredim aszkenazyjscy,
pochodzenia wschodnioeuropejskiego) oraz Shas (Haredim sefardyjscy, czyli Żydzi
Orientalni). Drugą opcję fundamentalistyczną tworzą izraelscy Żydzi o nastawieniu
narodowym, za to mniej wrodzy wobec kulturowego modernizmu; reprezentuje ich Narodowa
Partia Religijna (NRP). Wszystkie ugrupowania są od lat obecne w izraelskim parlamencie -
po ostatnich wyborach parlamentarnych w 2003 r. dysponują 21 mandatami i jeśli wziąć
pod uwagę wielkie zwycięstwo Likudu (37 mandatów), można stwierdzić, że wyborcy
udzielili prawicy, również religijnej, bezprecedensowego poparcia.
Polityczna działalność fundamentalistów polega z jednej strony na próbach narzucenia
przestrzegania wszystkich zasad religijnych Żydom zsekularyzowanym (np. ortodoksyjnego
dochowywania szabatu), z drugiej zaś na forsowaniu twardego kursu wobec Palestyńczyków
i popieraniu nieograniczonego osadnictwa żydowskiego na Zachodnim Brzegu Jordanu i w
Strefie Gazy. Niebezpieczniejszy dla instytucji państwowych i bardziej agresywny wobec
ludności arabskiej jest nurt NRP, który cieszy się ogromnym poparciem środowisk
osadniczych, szczególnie w rejonie tzw. "większej Jerozolimy".
"Narodowi" fundamentaliści-osadnicy zrzeszeni są od 1974 r. w ruchu Gush
Enunim, który głosi idee mesjanistyczne, przypisujące Żydom misję cywilizacyjną i
prawo do osadnictwa na wielkich obszarach Bliskiego Wschodu.
Wzrost politycznych wpływów środowisk integrystycznych już nieraz doprowadził do
tragedii. W 1994 r. Baruch Goldstein, fanatyk zafascynowany mesjanizmem, zabił 29 Palestyńczyków
w Grocie Patriarchów w Hebronie. Rok później mający podobne poglądy Yigal Amir
zastrzelił dążącego do porozumienia z Palestyńczykami premiera Icchaka Rabina. Te
morderstwa wstrząsnęły Izraelczykami, którzy dostrzegli, jak wiele poglądów
fundamentalistycznych funkcjonowało bezkarnie w dyskursie publicznym. Goldstein już jako
wojskowy lekarz głosił nienawiść do Druzów i Arabów, nie wykonywał swoich obowiązków
wobec żadnych gojów, nawet w przypadku zagrożenia ich życia. Jego zwierzchnicy nie
dostrzegali problemu i przymykali oko na skrajne opinie. Przykład izraelski dowodzi, że
ignorowanie rzeczywistej popularności fundamentalizmu religijnego prowadzi do wzrostu
jego znaczenia w polityce wewnętrznej i międzynarodowej, a wreszcie prowokuje
najbardziej ekstremistycznych zwolenników do używania terroru.
*
Fundamentalizm wypiera systemy ideowe dominujące w pierwszej połowie XX w.
W świecie arabskim lepiej niż wypróbowywany wcześniej socjalizm zaspokaja społeczne
potrzeby, tworząc wizję muzułmańskiej solidarności i odnawiając marzenie o potężnym
kalifacie - prawdziwej przeciwwadze dla zachodniej dominacji. W Izraelu społeczeństwo
zagrożone atakami palestyńskimi coraz chętniej zwraca się ku dosłownie
interpretowanej tradycji i mesjanistycznym wyobrażeniom o własnym narodzie.
W przypadku obu ideologii religijny ferwor łatwo łączy się z radykalnym nacjonalizmem
syjonistycznego bądź panarabskiego pochodzenia, podbudowanym przekonaniami o wyjątkowej
misji własnego narodu bądź kręgu kulturowego. Czy tego chcemy, czy nie, fundamentalizm
religijny - jako odpowiedź na poczucie wyobcowania jednostek i grup etnicznych oraz
globalny kryzys wartości doby ponowoczesnej - wpływa też na politykę.
MICHAŁ MOCH jest studentem orientalistyki oraz dziennikarstwa i nauk politycznych
Uniwersytetu Warszawskiego, stypendystą Collegium Invisibile.
© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl
|