adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 24 (2814)
15 czerwca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Komentarze

Andrzej Łukowski
Irański papierek lakmusowy

Po szczycie G-8 w Evian pojawiły się "przecieki" o zgodzie Rosji na zamrożenie współpracy z Iranem w dziedzinie atomistyki. Współpraca ta od wielu lat jest powodem sporu między Waszyngtonem a Moskwą. Amerykanie twierdzą, że Iran szykuje z rosyjską pomocą bombę jądrową, Rosjanie, że "współpraca polega wyłącznie na pokojowym wykorzystaniu atomu". Gdyby zatem rzeczywiście Moskwa zdecydowała się na wycofanie z kooperacji z "atomowym" Teheranem, oznaczałoby to prawdziwy przełom w stosunkach rosyjsko-amerykańskich.

Na razie brak jednak oficjalnych komunikatów, a w spekulacjach rosyjskich mediów łatwo się pogubić. Zwolennicy kontynuowania współpracy krzyczą, że Rosja "wypełniając żądanie prezydenta Busha" zdradziłaby Iran. Przeciwnicy wskazują na korzyści wynikające z nowej sytuacji: stosując się do wymagań Waszyngtonu i przystępując do planu zwalczania "osi zła", Moskwa mogłaby odbudować nadwątlony w czasie operacji w Iraku wizerunek wiarygodnego partnera USA. Zamrożenie współpracy z Iranem byłoby sygnałem przyjęcia przez Rosję "rzeczywistej, a nie tylko deklarowanej" roli państwa wspierającego Stany Zjednoczone. Ze strony Kremla wokół sprawy panuje martwa cisza. Być może resort finansów ma teraz podliczyć ewentualne straty: chodzi nie tylko o zerwanie umów "atomowych", ale także kontraktów wojskowych (Iran jest odbiorcą m.in. rosyjskich zestawów antyrakietowych S-300 i samolotów Su-27). Potem trzeba będzie oszacować koszty polityczne, przygotować kampanię propagandową (przekonać antyamerykańsko nastawionych Rosjan, że "oddanie" Iranu Stanom leży w interesie Moskwy) i skuteczną taktykę dyplomatyczną. Dziś jeszcze za wcześnie, by snuć prognozy: równie realny jak sygnalizowane zbliżenie z Zachodem jest zwrot w kierunku przeciwnym - ku staremu myśleniu o strefach wpływów.

Prezydent Putin zdaje się rozumieć, że korekta polityki wobec Iranu i zablokowanie irańskiego programu nuklearnego może dobrze przysłużyć się poprawie pozycji Rosji na arenie międzynarodowej. Ale czy w roku wyborczym zdecyduje się na tak śmiały krok?


Krzysztof Burnetko
Prokurator od Rywina, inni od spółki

W aferze Rywina prokuratura zdecydowała się oskarżyć tylko tytułowego bohatera, i to jedynie o płatną protekcję wobec wydawcy "Gazety Wyborczej" - czyli czyn, który zagrożony jest karą do trzech lat więzienia. I tyle. Trudno przypuszczać, by Lew Rywin podczas procesu zdecydował się zdradzić cokolwiek na temat swoich motywów, czy spółki mocodawców.

W tej sytuacji jedyną nadzieją na powiększenie wiedzy opinii publicznej pozostała sejmowa Komisja Śledcza - a konkretnie hipotezy przygotowywane przez jej członków (naturalnie nie wszystkich). Tak samo zresztą jak nie działania prokuratury, ale przesłuchania przed Komisją - oraz oczywiście artykuł "Gazety Wyborczej", ujawniający aferę oraz powstałe potem teksty dziennikarzy śledczych z innych tytułów - wnosiły do sprawy nowe elementy. Cokolwiek więc by o Komisji mówić (a zarzutów można wytoczyć wiele), to dzięki jej działalności przynajmniej częściowo prześwietlone zostały mechanizmy polityczno-biznesowej gry, jaka toczyła się wokół jednej z dziedzin kluczowych dla życia publicznego: rynku mediów w Polsce. Ale w takim razie, po co nam prokuratura?

Andrzej Kaczmarczyk
Rada samochwała

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wybrała nowe rady nadzorcze TVP i Polskiego Radia. Do władz TVP nie wszedł kandydat Włodzimierza Czarzastego. Weszli natomiast kandydaci Juliusza Brauna i Jarosława Sellina. Wcześniej, w wyborach do rad nadzorczych 17 regionalnych spółek radiofonii publicznej, ci dwaj członkowie KRRiTV nie zdołali przeforsować ani jednego kandydata. Ewidentnie była to kara za ujawnienie przed sejmową komisją śledczą kulisów upartyjnienia mediów (a udziały SLD w radach rozgłośni regionalnych zwiększyły się z 40 do 60 proc.).

Rezultat wyborów do rady nadzorczej TVP był zmianą, którą Danuta Waniek (przew. KRRiTV) nazwała "nowym początkiem", a Jarosław Sellin "przełomem". Na razie jednak są to samo-pochwały na wyrost. Pierwszą próbą nowej rady nadzorczej TVP będzie decyzja dotycząca przyszłości "niezatapialnego" prezesa Roberta Kwiatkowskiego.

Publiczne media potrzebują jednak dużo głębszych reform. Nowy zarząd TVP powinien zostać wyłoniony w drodze konkursu, a taki tryb wyłaniania zarządów wszystkich mediów publicznych - stać się zasadą. Warto też wstrzymać prace nad nowelizacją ustawy o telewizji i radiofonii - i przygotować nowy jej projekt. Obecny bowiem nadmiernie wzmacnia rolę KRRiTV - co szczególnie istotne bez jej zgody w komercyjnych stacjach nie można by dokonać większych niż 5 proc. zmian właścicielskich. Projekt umacnia nadto dominującą rolę TVP na rynku medialnym i rynku reklam, co jest szkodliwe nie tylko dla innych telewizji, ale także dla prasy. W ten sposób w praktyce godzi w wolność słowa. Należy też zmienić uregulowanie, na mocy którego media publiczne są spółkami prawa handlowego i jako takie mają przynosić zysk - a równocześnie oczywiście zagwarantować ściągalność abonamentu (dziś wynosi ona ledwie 50 proc.).

Dopiero po tych zmianach prawnych oraz przemianie telewizji z biesiadnej na bezpartyjną i misyjną będziemy mogli mówić o "przełomie i nowym początku".


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny