dotb.gif

„TP”, Nr 23 (2813), 8 czerwca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2813/kultura06.php

Obrazy-cytaty Włodzimierza Pawlaka


Tablice uczące

Bogusław Deptuła


Najnowsza wystawa obrazów Włodzimierza Pawlaka, w latach 80. współzałożyciela sławnej "Gruppy", to właściwie swoista ucieczka przed własną wystawą w świat historii sztuki, w świat ulubionych, ale cudzych obrazów.


Każdy ma swojego ulubionego malarza, malarzy. Chcielibyśmy mieć ich obrazy, móc z nimi obcować na co dzień, czerpać z nich siły. Malarze mogą sobie sami tworzyć kolekcje ulubionych obrazów, mogą malować ich kopie, przetwarzać i włączać do swoich obrazów.

Pawlak porusza się wśród warsztatowych pułapek ze zręcznością iluzjonisty, umie namalować dowolną rzecz w dowolnym stylu. Teraz przedstawił jedenaście kompozycji pod wspólnym tytułem "Przestrzeń logiczna obrazu". Wszystkie zostały namalowane w latach 2000-2002, wszystkie są kwadratowe, o wymiarach 150 x 150 cm, wszystkie składają się wielu drobnych "obrazków", zebranych na owych zuniformizowanych formatach.

Na dwóch zgromadzono wyłącznie obrazy Kazimierza Malewicza, na czterech - obrazy i inne dzieła rosyjskich rewolucyjnych awangardzistów, kolejny sięga do wyobrażeń z początków sztuki, do malarstwa jaskiniowego, ale i do sztuki greckiej. Cztery pozostałe to już swoiste rozważania formalne na temat kolorów, form, faktur, kompozycji i perspektywy. Wyglądają jak zwyczajne obrazy abstrakcyjne. Jednak i na niektórych z nich pojawiają się ołówkowe podpisy; wszystko, co wymaga podpisu, jest przez Pawlaka podpisane. Są zatem w owym zbiorze obrazy-cytaty - bo cytują z innych malarzy, i obrazy-autocytaty - bo odwołują się do malarskich umiejętności i możliwości Włodzimierza Pawlaka.

Można spojrzeć na te obrazy jak na kolejny fragment dziwnego dziennika malarskiego, który ten malarz prowadził i pewnie nadal prowadzi: złapane muchy, wygniecione tubki farb, wypalone papierosy, przeżyte dni. Pawlak konsekwentnie i mozolnie nawleka przeżyte chwile na kolejne obrazy, czyniąc z nich efemeryczną, bo niepełną, ale jednak kronikę życia. Jego wcześniejsze malarskie cykle, jak choćby "Tablice dydaktyczne", polegały na zapełnianiu powierzchni płócien litaniami przedmiotów ujmowanych w wybranym porządku. Najnowszy cykl mieści się doskonale w głównym nurcie malarskiego procederu Pawlaka i jest konsekwencją artystycznych wyborów dokonanych już przed wielu laty.

Można co najwyżej zauważyć pewną zmianę jakościową, bo rzeczywiście malarska jakość zminiaturyzowanych konstruktywistycznych obrazków jest wyjątkowa. W tej dbałości jest coś więcej niż bycie blisko oryginału, to jakby chęć dania równoprawnego malarskiego ekwiwalentu. Przecież mogłyby to być zbiory pocztówek przyklejonych do płótna... Ale wtedy zabrakłoby owego silnego uczuciowego przekazu, który zawiera się w malowaniu. To jest oddawanie hołdu ulubionemu malarzowi - mistrzowi; z niego płynie nauka i siła, dlatego warto go malować.

Niedawno pisałem o autotematycznej wystawie Tomasza Ciecierskiego. Jednak Ciecierski rozprawiał przede wszystkim o swoich obrazach. Co ciekawe, uciekał wyraźnie od samego malowania, wiele tam było fotografii i reprodukcji. Dywagacje Ciecierskiego może niezupełnie przystają do tego, co zrobił Pawlak, ale jednocześnie, choć inaczej, mówią o czymś podobnym: o źródłach, o inspiracji, o procesie twórczym. "Przestrzeń logiczna obrazu" w wersji Pawlaka na pewno jest bardziej estetyczna i historyczna. To nie zarzut, to stwierdzenie faktu. Fascynuje mnie, że tak blisko w czasie i przestrzeni powstały te dwie wystawy, obie poświęcone ontologicznemu statusowi obrazu w naszych rozpędzonych czasach.

Malarskim zapiskom Pawlaka towarzyszą jego rozważania teoretyczne. Nie ma ich w katalogu towarzyszącym warszawskiej wystawie, fragmenty można znaleźć w erudycyjnym i wszechstronnym tekście Gabrieli Świtek "Co miałoby zastąpić obraz? Notatki o Pawlaku". Wynika z niego, że sposobem Pawlaka na codzienny zgiełk, także w sztuce, jest malowanie, malowanie i prowadzenie dziennika, tak jak to robili dawni malarze. Pawlak, niegdysiejszy kontestator i zgrywus, członek sławnej "Gruppy", zmienił się w poważnego, ba, wręcz zachowawczego i szalenie zasadniczego malarza. Ta powaga przebija z jego płócien i to mi się chyba w nich najmniej podoba. Powinno tam pozostać coś z żartu, zabawy, przekomarzania się z widzem, jakiś oszustwo, pastisz, przewalanka, a tu nie, wszystko jak najbardziej serio. Poważna i solenna lekcja, z której wyparowała lekkość i swoboda.

Katalog fascynacji malarskich, choć pewnie i tak niepełny, obejrzałem, a teraz z wielką niecierpliwością czekam na nową wystawę Włodzimierza Pawlaka.


Włodzimierz Pawlak, "Przestrzeń logiczna obrazu", Warszawa, Galeria Kordegarda, kwiecień - czerwiec 2003, kurator: Teresa Anna Stepnowska.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl