dotb.gif

„TP”, Nr 23 (2813), 8 czerwca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2813/felszumanska.php




Przeciw i za

Ewa Szumańska


Przeciw i za

W Discovery skończył się właśnie cykl "Wielka Wojna 1914-1918". Straszna wojna. Zaledwie w dwadzieścia lat po niej, kiedy żyło jeszcze to samo pokolenie, wybuchła kolejna, jeszcze straszniejsza. Minęło od niej już sześćdziesiąt kilka lat i nie tylko nie zaczęła się kolejna, ale nie możemy sobie w ogóle wyobrazić wojny w Europie, w tym największym od kilkunastu wieków teatrze konfliktów, okrucieństw i rzezi. Dlatego głosuję za wejściem do Unii Europejskiej. Przeciw wojnie.

Głosuję również "za". Za tym, co było dla mnie zawsze najważniejsze i co uważam za własne. Za Partenonem i katedrą Notre Dame, za Velazquezami w Prado, muzyką Beethovena i dramatami Szekspira.


Hymn

Kiedy oglądałam początek warszawskiej Parady Schumana i usłyszałam chór, przyszło mi nagle do głowy, że jesteśmy jednym z niewielu krajów, których hymny narodowe zawierają nazwiska. Anglia wprawdzie wspomina o królu lub królowej (bliżej tego jednak nie precyzując), a w hymnie jednego z krajów latynoskich (zapomniałam którego) - jest nazwisko Bolivara.

Jesteśmy jednak chyba jedynym krajem, w którego hymnie - oprócz nazwisk rodzimych - jest nazwisko cudzoziemca. Wielkiego Francuza. Dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy...

Francja powinna być tym bardzo zaszczycona. Ale Francja raczej tego nie zauważa, podobnie jak wielu innych rzeczy.


Od klatki i od ulicy

Od klatki schodowej wszystkie drzwi są podobne. Coraz rzadziej jest na nich tabliczka z nazwiskiem, ot, zwykłe drzwi, często wzmocnione, z kilkoma zamkami, z oczkiem wizjera.

Czasem w telewizji powiedzą, że na takiej to a takiej ulicy znaleziono pojemniki ze zwłokami dzieci. Albo że w takim to a takim mieszkaniu mężczyzna zamordował całą rodzinę. Albo że pod takim to a takim numerem umarła staruszka i dowiedziano się o tym dopiero po pięciu dniach, bo pies bardzo wył. Rzeczywiście, już dawno nie wychodziła z psem - mówią zdziwieni sąsiedzi. Sąsiedzi są zawsze zdziwieni. Coś podobnego!... Kto by to pomyślał. A wyglądali na takich zwykłych ludzi.

Od ulicy wszystkie okna są takie same. Tylko o zachodzie, kiedy odbija się w nich słońce, zmieniają się nagle w sypiącą blaskami kolię klejnotów. Po paru minutach znów szarzeją. Kto za nimi mieszka, jak żyje, co myśli? Nie wiemy. Przechodzimy, przechodzimy.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl