|
7. Niedziela Wielkanocna
Kłopot z jednością
Ks. Jan Słomka
Modlitwa Jezusa: "Aby byli jedno...", jest wezwaniem do rachunku sumienia. A
robiąc taki rachunek sumienia trudno nie sparafrazować oklepanego do banału
stwierdzenia i nie powiedzieć: jedność niejedno ma imię. Z jednej strony przypominają
się kadry ze sławnego filmu Leni Riefenstahl, "Triumf woli", z roku 1936. Można
tam oglądać perfekcyjne wyrównane, ciągnące się w nieskończoność kolumny
uczestników zjazdu NSDAP. Widowisko porywa swym patetyzmem. Oto jedność osiągnięta siłą
woli. To było imponujące. Z drugiej strony jest Dekret o Ekumenizmie. Mówi on o jedności,
do której tęsknimy, a która jest darem Boga. Taka jedność nie wyklucza różnorodności,
lecz ją zakłada. Sobór wskazuje na jedność Trójcy jako wzór: "Kościół (...)
pielgrzymuje w nadziei aż do wyznaczonego w górnej ojczyźnie kresu. Na tym polega święta
tajemnica jedności Kościoła w Chrystusie i przez Chrystusa, gdzie Duch Święty jest
sprawcą różnorodnych darów. Największym wzorem i zasadą tej tajemnicy jest jedność
jednego Boga Ojca i Syna w Duchu Św. w Troistości Osób". Taką jedność buduje
nie triumf woli, lecz miłość. Jednym z jej znaków jest dialog, a więc uznanie, że
ten drugi, choć się z nim nie zgadzam, choć wydaje się, że wcale nie ma racji, jednak
ma mi coś do powiedzenia. To oczywiście wcale nie oznacza, że na wstępie wyrzekam się
swoich racji. Prawdziwy dialog zakłada niejako mocną wewnętrzną tożsamość. Trudno o
większą pomyłkę, jak pomylenie dialogu z relatywizmem, który szybko mówi: pogódźmy
się, bo nie ma prawdy, a każdy ma swoją rację, i nie ma się o co kłócić. Dialog
rodzi się z wiary w prawdę, z wierności prawdzie. Ale ta wiara winna uznawać także i
to, że każdy człowiek jest stworzeniem Boga, a więc nie można bronić prawdy, poniżając
go, ignorując jego przekonania i lekceważąc jego godność.
Jedność, o którą modlił się Jezus możemy budować lub niszczyć. Co niszczy taką
jedność?
Na pewno przeświadczenie, że jest się posiadaczem pełnej wiedzy o "jedynie słusznej
drodze", także pogarda wobec drugiego człowieka, odmowa uszanowania w nim dziecka
Bożego, ale także przeświadczenie o własnej wyższości moralnej. Takie przeświadczenie
zamyka drogę do pokuty, a jak uczy Sobór: "Nie ma prawdziwego ekumenizmu bez wewnętrznej
przemiany (sine interiore conversione)".
Psalm 133. mówi: "Oto jak dobrze i jak miło, gdy bracia mieszkają razem", a
praktyka życia podpowiada, że choć to piękne, jest bardzo trudne - łatwiej żyć w
zgodzie w kimś odległym, trudniej w jednym domu. Różnice w Kościele katolickim w
Polsce są bardzo widoczne i nie ma sensu udawać, że ich nie ma. A więc wszyscy
potrzebujemy udać się do Jezusowej szkoły jedności. Wskazania Soboru, wyjęte z
Dekretu o Ekumenizmie, bardzo mogą nam w tej szkole pomóc.
|