adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 22 (2812)
1 czerwca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



Chrześcijanin za wojną

Klaus Bachmann z Brukseli


Wojna w Iraku jeszcze się nie zaczęła, a już manifestanci wychodzili na ulice zachodnich miast, także Amsterdamu. Rząd holenderski popierał aliancką koalicję, ale większość opinii publicznej, opozycja i Kościoły protestowały przeciw wojnie. Tym większe było zaskoczenie, gdy okazało się, że w gronie pacyfistów pojawił się dysydent: Mient-Jan Faber, przewodniczący "Międzykościelnego Porozumienia dla Pokoju" (Interkerkelijk Vredesberaad; w internecie: www.ikv.nl), ani nie potępił ataku na Husajna, ani nie podzielał pesymizmu przeciwników wojny, że doprowadzi ona do "rzezi cywilów" i "destabilizacji regionu".


Założone w 1966 r. (w celu prowadzenia studiów nad pokojowymi metodami rozwiązywania konfliktów) "Międzykościelne Porozumienie" wielokrotnie dało się poznać jako stowarzyszenie radykalnie pacyfistyczne i propagujące koncepcję "zwyciężenia zła dobrem". Kiedy w ub. r., znowu rozgorzała debata o wątpliwej roli holenderskich "błękitnych hełmów" w rzezi, jaka nastąpiła po upadku - teoretycznie bronionej przez Holendrów - bośniackiej enklawy Srebrenica w 1995 r., "Porozumienie" ostro krytykowało ówczesny rząd za brak solidarności z muzułmańską ludnością. Zdaniem "Porozumienia" rząd powinien był wtedy rozkazać żołnierzom, aby... zdjęli mundury i wmieszali się w ludność - tak, aby Serbom utrudnić oddzielenie Holendrów od Bośniaków (naraziłoby to żołnierzy na wspólną śmierć z ośmioma tysiącami mężczyzn wymordowanych przez Serbów). Sam Faber uczestniczył w latach 80. w manifestacjach przeciw rozmieszczaniu przez NATO rakiet średniego zasięgu w Europie (jako odpowiedź na radzieckie SS-20).

Faber często jeździł na Bliski Wschód. Podczas tych podróży nawiązał kontakty z opozycją iracką i wywiadem kurdyjskich partyzantów na północy Iraku. Zaufanym ludziom rozdawał telefony satelitarne, by w Holandii otrzymywać świeże i wiarygodne informacje z regionu. Na ich podstawie doszedł do wniosku, że wojna w Iraku będzie krótka, mało okrutna dla cywilów i nie zdestabilizuje regionu, bo - jak lakonicznie orzekł w wywiadzie dla dziennika "Trouw" - "Amerykanie przekupili elity sąsiednich państw".

Czy kościelny działacz pokojowy może posługiwać się takim językiem? W holenderskim ruchu pacyfistycznym i w Kościele mnożyły się żądania odwołania Fabera z funkcji szefa "Porozumienia". Ten bronił się: "Nie jestem zwolennikiem żadnej wojny, ani tej, ani w ogóle. Ale jestem przeciw dyktaturom". Ostatecznie został zmuszony do dymisji - oficjalnie ze względów organizacyjnych.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny