dotb.gif

„TP”, Nr 22 (2812), 1 czerwca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2812/prasakrajowa.php



Prasa krajowa

Mowa patriotów, mowa nacjonalistów


To paradoks, że dziś, kiedy Polska jest krajem wolnym, w dyskusji o ojczyźnie i o tym, co jest dla niej najważniejsze, przewagę zdaje się mieć dyskurs nacjonalistyczny, a nie patriotyczny. Bo kiedy dyskurs nacjonalistyczny zdaje się kwitnąć i to bujnie, to dyskurs patriotyczny nie może jakoś znaleźć swej osobowości. Więcej, przeżywa kryzys, pomimo że sytuacja historyczna zdawałaby się jemu właśnie sprzyjać: wszak na polskich granicach już "nie czają się wraże armaty, by w odpowiednim momencie uderzyć" - zauważa w PRZEGLĄDZIE POLITYCZNYM (60) prof. Michał Głowiński, historyk literatury i analityk języka politycznego.


A przecież dyskurs patriotyczny i nacjonalistyczny to dwa wyraźnie odmienne sposoby mówienia, za którymi stoją przeciwstawne wizje świata i postawy życiowe. W dyskursie patriotycznym dominuje to, co pozytywne i co jednoczy oraz buduje. W nacjonalistycznym zaś na czoło wysuwają się czynniki negatywne oraz to, co narodowi zagraża i zmierza do jego destrukcji.

Różnic o zasadniczym znaczeniu jest pięć:

Po pierwsze, w dyskursie patriotycznym o istnieniu danej wspólnoty narodowej decydują czynniki kulturowe - elementem identyfikującym ją i łączącym jest stosunek do tradycji, wspólnych doświadczeń historycznych, kultury, języka. W dyskursie nacjonalistycznym fundamentalną rolę ma czynnik etniczny (a więc przyrodniczy): to wspólna "krew" ma zespalać i zapewniać narodową tożsamość.

Druga różnica dotyczy podejścia do spraw wyznaniowych. W dyskursie patriotycznym nie narzuca się tu ograniczeń: choć ogromna większość Polaków deklaruje się jako katolicy, to bycie katolikiem nie jest jednak koniecznym kryterium przynależności do narodu polskiego - wszak obok katolików są Polacy-protestanci, Polacy-prawosławni, Polacy wyznania mojżeszowego itd. Dlatego też w dyskursie patriotycznym "poinformowanie, że dana osoba jest Polakiem i katolikiem, stanowi obiektywne stwierdzenie pewnego stanu rzeczy". Tymczasem w dyskursie nacjonalistycznym kryterium wyznaniowe decyduje o tym, kto jest "prawdziwym Polakiem". Stąd też popularne w nim określenie "Polak-katolik" ma wyraźnie ideologiczny charakter: świadczy o tym, że w definiowaniu przynależności narodowej kluczowe znaczenie ma mieć kryterium religijne.

Następna różnica polega na kształtowaniu "figury wroga". Oczywiście, i w dyskursie patriotycznym pojawia się postać przeciwnika - tyle że jest on z reguły przeciwnikiem realnym i skonkretyzowanym. Zależnie od sytuacji historycznej może być zaborcą, okupantem, najeźdźcą itp. Przeciwnik jednak nie jest w dyskursie patriotycznym elementem koniecznym: może się pojawiać, ale nie musi - decydują okoliczności dziejowe. W dyskursie nacjonalistycznym wróg jest tymczasem niezbędny - bez względu na sytuację historyczną. Po prostu: bez wroga nie może on istnieć. Realność wroga nie ma tu żadnego znaczenia. Przeciwnie: na ogół jest on postacią mityczną i wyimaginowaną. Oraz - z większą lub mniejszą świadomością - celowo kreowaną. Znamienne przy tym, że to właśnie tak traktowana figura wroga powoduje, że dyskurs nacjonalistyczny nie różni się zasadniczo od XX-wiecznego dyskursu totalitarnego, a w istocie stanowi jego część. I to zarówno "w wersji nazistowskiej, w której postać Żyda, tak jak ją przedstawiał "Stürmer", była elementem koniecznym, jak sowieckiej, w której czynnikiem niezbywalnym był "zapluty karzeł reakcji" czy "pies łańcuchowy imperializmu"".

Po czwarte, o ile dyskurs patriotyczny nastawiony jest na zjawiska pozytywne, to nacjonalistyczny - na negatywne. Dlatego właśnie tak silne są w nim rozważania o różnego typu jawnych i utajnionych zagrożeniach oraz o spiskach, które wciąż zawiązywane są ponoć przeciw narodowi i państwu (spiskowa wizja rzeczywistości pozwala, przy okazji, wyjaśniać absolutnie wszystkie zjawiska - a równocześnie mobilizuje do nieustannej czujności). Stąd wreszcie w dyskursie nacjonalistycznym dominuje retoryka strachu.

Ostatnie przeciwstawienie związane jest z motywem "wydziedziczenia" narodu. Nie występuje on w zasadzie (jeśli nie odnosi się do konkretnej sytuacji historycznej) w dyskursie patriotycznym. Wątek pozbawienia narodowej tożsamości "wszelkiego rodzaju dóbr" jest za to fundamentalny dla nacjonalistycznego. Ten bowiem przedstawia sytuację jako nieustanne zagrożenie: mityczny wróg (niezależnie od tego, czy pochodzący z wewnątrz, czy z zewnątrz) chce bowiem pobawić naród wszystkiego, co wartościowe.

Ciekawe przy tym, że tak żywotny okazał się ostatnio w Polsce jako jeden z naczelnych argumentów w dyskusji o integracji z Unią Europejską. Nie dziwi, że sięgnęli po niego przeciwnicy akcesji. Ale stał się on tak agresywny i powszechny, że zaczęli się nim posługiwać także zwolennicy przystąpienia Polski do Unii.

KB

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl