Legenda po latach
Lektor
Drogi chrześcijaństwa
APOKRYFY NOWEGO TESTAMENTU. EWANGELIE APOKRYFICZNE - podczas wyprawy naukowej do
Turkiestanu chińskiego (dziś - należący do Chińskiej Republiki Ludowej region
autonomiczny Xinjiang), zorganizowanej w latach 1904-1905 przez berlińskie Museum für Völkerkunde,
w ruinach nestoriańskiego klasztoru znaleziono kilka rękopisów chrześcijańskich. Wśród
nich była też podwójna kartka papieru - fragment większej całości - na której w języku
ujgurskim, należącym do grupy języków tureckich (Ujgurowie do dziś zamieszkują
Xinjiang), zapisano... opowieść o pokłonie Magów w Betlejem. Rękopis pochodzi być może
z IX lub X wieku; jego irański (sogdyjski) wzór, na którego istnienie wskazuje obecny w
opowieści wątek kultu ognia, mógł powstać znacznie wcześniej.
Ujgurski apokryf zajmuje wraz komentarzem tylko dwie z dziewięciuset sześćdziesięciu
stron potężnej, podzielonej na dwa woluminy księgi "Ewangelii
apokryficznych". Jeśli o nim wspominam, to dlatego, by uzmysłowić rozległość
obszaru, na który w pierwszym tysiącleciu po Chrystusie rozprzestrzeniło się chrześcijaństwo
i związana z nim literatura. I różnorodność kultur, w których powstawały chrześcijańskie
apokryfy. "Apokryfy zachowały się we wszystkich niemalże językach wczesnochrześcijańskiego
świata, a więc arabskim, celtyckim (staroirlandzkim), etiopskim, greckim, gruzińskim,
koptyjskim, łacińskim, ormiańskim, starosłowiańskim, syryjskim..." - pisze ks.
prof. Marek Starowieyski, uczony, którego wieloletniej pracy zawdzięczamy tę imponującą
edycję.
Czym właściwie są apokryfy? To różnorodne utwory o charakterze biblijnym, nie mieszczące
się w kanonie Pisma. Ich liczba jest ogromna, bogactwo gatunkowe - znaczne, granic
chronologicznych też nie da się wyraźnie określić, z jednej bowiem strony chrześcijanie
zaadaptowali utwory pochodzące z czasów przedchrześcijańskich (jak księgi Ezdrasza
czy Sybillińskie), z drugiej - proces tworzenia apokryfów trwa ciągle, po apokryficzną
formę sięgają współcześnie już to pisarze (choćby Bułhakow), już to ideolodzy
nowych ruchów religijnych.
Nie może też stanowić wyróżnika stosunek apokryfów do ortodoksji. Owszem, wiele z
nich, jak na przykład tzw. Ewangelia Tomasza z Nag-Hammadi (biblioteki trzynastu
koptyjskich kodeksów papirusowych, odnalezionych w 1945 roku w Górnym Egipcie), zawiera
elementy gnostyckie. Jednak "koniecznie trzeba podkreślić - pisze ks. Starowieyski
- że nie wszystkie apokryfy i nie zawsze były nośnikami treści heretyckich (...) większość
posiadanych przez nas utworów jest zupełnie ortodoksyjna". Jakie zaś były
przyczyny ich spisywania? "Niektóre z ewangelii apokryficznych - czytamy dalej we
wstępie - powstawały współcześnie albo bardzo krótko po naszych Ewangeliach
kanonicznych i w tym samym celu, co one: zbierano w nich tradycje o Jezusie będące w
obiegu w środowisku, w których powstawały". Apokryfy mogły być próbą
odpowiedzi - ortodoksyjnej bądź heterodoksyjnej - na pytania natury teologicznej. Mogły
być także swoistą próbą egzegezy Pisma Świętego czy "uzupełnienia" tekstów
kanonicznych.
Wiele owych "uzupełnień" zagościło na trwałe w tradycji i obyczaju, weszły
też one do chrześcijańskiej ikonografii. "Ikonografię Maryi i Apostołów -
przypomina ks. Starowieyski - trudno zrozumieć bez znajomości apokryfów, a Apokryfy
Nowego Testamentu wraz z "Żywotami Świętych" są najlepszym przewodnikiem po
kościołach średniowiecznych Zachodu i Wschodu (...). Ikonografia Capella degli
Scrovegni w Padwie, dzieło Giotta, oparta jest na Protoewangelii Jakuba; przedstawienia
odejścia (zaśnięcia) Maryi, np. Wita Stwosza, opierają się na różnych wersjach
"Transitus Mariae". Motyw ikony zmartwychwstania Chrystusa, na której prowadzi
On dwie postaci Adama i Ewy, obok których leżą potrzaskane bramy piekieł - tę ikonę
spotykamy w każdej cerkwi - jest zaczerpnięty ze "Zstąpienia do otchłani".
To tylko kilka przykładów, można by ich podawać setki"...
I Ewangelię Tomasza, i Protoewangelię Jakuba, i kilka wersji "Transitus
Mariae", i "Zstąpienie do otchłani", stanowiące część Ewangelii
Nikodema, znajdziemy w wydanym teraz zbiorze. Otwierają go tzw. "agrafa", czyli
zdania, które wypowiedzieć miał Chrystus podczas pobytu na ziemi, nie znajdujące się
w Ewangeliach kanonicznych, a wydobyte z innych ksiąg Nowego Testamentu, z uzupełnień w
rękopisach Ewangelii oraz z pism Ojców Kościoła i z ksiąg liturgicznych. Dalej
znajdują się ocalałe fragmenty zaginionych Ewangelii apokryficznych oraz teksty o
Jezusie zachowane w tradycji gnostyckiej, hebrajskiej i muzułmańskiej (w Koranie i u
pisarzy muzułmańskich). Potem: apokryfy obejmujące całe życie Chrystusa oraz
"ewangelie dzieciństwa", dotyczące narodzenia i dzieciństwa Maryi i Jezusa.
Część drugą zbioru rozpoczynają apokryfy o św. Józefie i św. Janie Chrzcicielu, po
nich umieszczono duży blok apokryfów o męce i zmartwychwstaniu (wśród nich poczesne
miejsce zajmują utwory z tzw. cyklu Piłata, z "Raportem Piłata"), zamykają
zaś całość apokryfy o odejściu Maryi.
Dlaczego warto sięgnąć po te dwa tomy? Nie tylko wpływ na kulturę Europy jest
powodem, dla którego współcześnie wzrosło zainteresowanie apokryfami - tłumaczy ks.
Starowieyski. "Jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania chrześcijaństwa starożytnego
oczyma elity Ojców Kościoła, wybitnych intelektualistów-teologów: często świętych,
zazwyczaj biskupów i kapłanów lub mnichów, a na ich wiarę poprzez podręczniki
patrologii czy historii dogmatów. Poprzez apokryfy natomiast widzimy je oczyma
zwyczajnego człowieka". To często "literatura prowincji", dzięki której
wkraczamy na odległe rubieże świata starożytnego.
Dwuczęściowy tom pierwszy "Apokryfów Nowego Testamentu" w opracowaniu ks.
Starowieyskiego, obejmujący Ewangelie apokryficzne, miał swoje pierwsze wydanie w roku
1980 w Lublinie. Później, z racji trudności w znalezieniu funduszów i wydawcy dla tego
wielkiego i pracochłonnego przedsięwzięcia, nastąpiła ponad dwudziestoletnia przerwa
i dopiero w roku 2002 ukazał się tom trzeci (Listy i Apokalipsy chrześcijańskie), już
w krakowskim Wydawnictwie WAM Księży Jezuitów. Teraz otrzymaliśmy powtórnie
"Ewangelie", wydane przez tę samą oficynę, w znacznej mierze na nowo
opracowane, z dodaniem nie uwzględnionych wcześniej tekstów, ze zmienionymi
komentarzami, a niekiedy i przekładami. Przyczyna zmian? - przede wszystkim postęp badań.
"Nie mam najmniejszych złudzeń - pisze ks. Starowieyski - że nowo opracowane
"Ewangelie apokryficzne", które oddaję do ręki Czytelnika, za lat dwadzieścia
jakiś następca niżej podpisanego (bo autor, wedle wszystkich ludzkich przewidywań, będzie
się temu przedsięwzięciu przyglądał z zaświatów!) będzie musiał gruntownie
przepracować, do czego już sam zaczynam zbierać dla niego materiał i wskazówki".
Na razie jednak czekamy na tom drugi tej imponującej edycji - obejmujący apokryficzne
Dzieje Apostolskie - w opracowaniu Księdza Profesora...
(Wydawnictwo WAM, Kraków 2003, s. 960 w dwóch woluminach. Na końcu obszerna
bibliografia oraz indeksy: biblijny, osobowy i geograficzny. Redakcja całości, wstęp
oraz znaczna część przekładów i opracowań: ks. Marek Starowieyski. Współpraca: Włodzimierz
Appel, ks. Jerzy Banak, ks. Roman Bartnicki, ks. Krzysztof Bardski, Albertyna Dembska,
Wojciech Dembski, ks. Tomasz Hergesel, ks. Stanisław Kur, ks. Rafał Markowski, ks.
Wincenty Myszor, ks. abp Edward Nowak, ks. Kazimierz Obrycki, św. archimandryta Grzegorz
Peradze (tłumacz Ewangelii Gruzińskiej, duchowny prawosławny i profesor patrologii
Uniwersytetu Warszawskiego, zamordowany w 1942 w Oświęcimiu, w 1995 r. kanonizowany
przez Gruziński Kościół prawosławny), Józef Reczek, ks. Mariusz Rosik, ks. Roman
Szmurło, Witold Witakowski, ks. Marian Wittlieb, Michał Wojciechowski, ks. Rafał
Zarzeczny SJ.)
|