|
Poczytaj mi, tato!
Andrzej Franaszek
Rynek produktów dla dzieci jest niestety bezpiecznym portem dla wszelkiego rodzaju
tandety. Książeczki o prymitywnych, nieudolnie zrymowanych tekstach z przerażającymi
ilustracjami, dyskwalifikującymi zawodowo ich autorów. Piosenki będące jako żywo
dziecięcą wersją disco-polo, wyprodukowane - szybka chałtura - przez niespełnionych
muzyków. Krzykliwe w kolorystyce i wyrazie zabawki, rozpadające się po pierwszych
dniach użytkowania, ba, nawet ubranka, nieodmiennie udekorowane zajączkiem czy misiem.
Na tym tle każdy przejaw dobrego smaku i solidności wykonania witamy - my, rodzice - z
niedowierzaniem i radością. Tak jest z ubrankami i książeczkami firmy Endo czy
drewnianymi zabawkami ze sklepów Bajo. Takie wrażenia budzą także płyty
"Poczytaj mi tato", na których słyszymy wiersze dla dzieci w wykonaniu Michała
Żebrowskiego.
Oczywiście można mieć nieraz wątpliwości co do interpretacji (czasem jednak nieco
"przeszarżowanej"), szkoda, iż popularny aktor nie doprosił do lektury innych
wykonawców, czasem wreszcie przydałaby się lepsza oprawa muzyczna. Niemniej wszystkie
te wątpliwości równoważy dobór tekstów.
Utwory Tuwima, Brzechwy, Konopnickiej, Chotomskiej, Kerna, zarówno te z "żelaznego
repertuaru", jak i nieco mniej znane, przypominają, że dla dzieci można pisać
znakomicie, lekko, dowcipnie i subtelnie, jeśli "tylko" posiada się olbrzymią
dawkę wyobraźni, talentu i wrażliwości. Możliwe są ciekawe anegdoty, zręczne rymy i
puenty, lekko ironiczna nuta, która pomaga rodzicom towarzyszyć dzieciom w zwiedzaniu
wierszowanych światów. Moja dwuletnia córka potrafi, siedząc w ogromnym fotelu, wysłuchać
kilkunastu utworów, a i ja chętnie "rzucam uchem", słysząc o korsarzu
Palemonie czy dwóch jeżach, które przyszły do fryzjera.
Firma BMG wydała dotąd 3 płyty z cyklu "Poczytaj mi tato", teraz dostępne też
w wersji "box", a więc w zbiorczym opakowaniu. Ładnie zilustrowane pudełko z
kompaktami - na Dzień Dziecka prezent jak znalazł.
|