|
Il concerto, czyli spotkanie
Tomasz Cyz
Pałac Sobańskich położony jest w sąsiedztwie Ministerstwa Sprawiedliwości, ambasad i
konsulatów. Koncertowa sala Pałacu jest salonem, w którym zmieści się niewiele ponad
60 osób; spotkanie "De Musica" siłą rzeczy musiało mieć kameralny
charakter. Efektem była bliskość, której rzadko można doświadczyć w filharmonii.
Siłą spotkania był repertuar - programowy układ dzieł, modelowy sposób kształtowania
dramaturgii całości. W miejsce przypadkowego doboru utworów - wyraźnie zarysowany,
symetryczny niemal porządek. Całość spinał barokowy łuk (kantata Alessandra
Scarlattiego "Io m'accendo a poco a poco / Rozpalam się po trochu" oraz
"Infelice Didona / O Dydono nieszczęśliwa" Sigismonda D'India - oba utwory na
sopran i klawesyn). Na drugim i przedostatnim miejscu mieliśmy fortepianowe
miniaturki-klejnoty (dwie XVIII-wieczne sonaty Domenica Scarlattiego zderzone z dwoma
XX-wiecznymi studiami na ich temat Karola Rathausa; "Sonatina canonica" na temat
"Kaprysów" Paganiniego autorstwa Luigiego Dallapiccoli). Jak w lustrze odbijały
się w dwóch częściach spotkania XVIII-wieczne "Duety" Francesca Durantego (w
opracowaniu Polaka Franciszka Mireckiego z XIX wieku), aria "Di misera regina" z
"Powrotu Ulissesa" Monteverdiego (w fortepianowym opracowaniu basso continuo
Dallapiccoli) zderzona została z neapolitańską ludową piosenką "Vado ben spesso
cangiando loco / Wędruję często miejsce zmieniając" Salvatore Rosy. Wreszcie środek
wypełniły dwa utwory Dallapiccoli: "Rencesvals" (Trzy fragmenty według Pieśni
Rolanda) oraz "Calypso" (Epizod pierwszy z prologu opery "Ulisse") na
sopran i fortepian.
Temat spotkania rozpięty został pomiędzy dwoma dominantami: jedną była miłość
(kantata Scarlattiego, duety Durantego, także piosenka Rosy), drugą - może najważniejszą
- lament. Pierwszą część zamykała tragiczna w wyrazie, ale jakże piękna i poruszająca
pieśń o śmierci Rolanda (jej koniec to samotne, odchodzące dźwięki fortepianu). Drugą
część wypełniały przede wszystkim lamenty trzech wielkich mitycznych kobiet: Kalipso
(Dallapiccola), Penelopy (Monteverdi) i Dydony (D'India). Kalipso powtarza trzykrotnie
szepniętą jej przez Odysa frazę: "Guardare, meravigliarsi, e tornar a guardar /
Patrzeć, i dziwić się, i patrzeć na nowo"; ciepłe muzyczne figury kreślą każde
niemal słowo, oddając kontrast między zadziwieniem a trzeźwym spojrzeniem. Penelopa błaga
"Torna deh torna Ulisse / Wróć, ach wróć Ulissesie"; współtworzący
przestrzeń fortepian umożliwia większą grę barw, rejestrów i czysto muzycznych
niuansów. Wreszcie Dydona: jej śpiew to "doświadczenie, poznanie, przeżycie innej
jeszcze "barwy" afektu rozpaczy. Wsłuchujemy się w tę monodię z jej tak
bardzo osobliwym zespoleniem słowa i śpiewu" - zapisał w programie prof. Michał
Bristiger.
Spotkanie prowadziło jego słowo: każda bowiem muzyczna cząstka poprzedzona została krótkim
komentarzem, fragmentem tekstu, zaproszeniem wykonawców. Obcowaliśmy więc nie tylko z
czystą muzyką, a zawierająca tłumaczenia wszystkich poetyckich tekstów książka
programowa pozwalała towarzyszyć lamentującym (choćby piękny przekład "Lamentu
Dydony" autorstwa Joanny Pollakówny). Dłonie pianisty często przypominają nogi
pająka, ale palce Macieja Grzybowskiego (choćby w sonatach Scarlattiego i studiach
Rathausa) wykazywały podobieństwo raczej do owłosionych kończyn tarantuli. Jeśli
muzyka ma kąsać, to tylko tak.
KONCERT DE MUSICA. A. Scarlatti, D. Scarlatti, K. Rathaus, Fr. Durante, L. Dallapiccola,
S. Rosa, C. Monteverdi, S. D'India. Wykonawcy: A. Mikołajczyk (sopran), M. Wyłomańska
(sopran), M. Ledzion (mezzosopran), L. Stawarz (klawesyn), M. Grzybowski (fortepian),
kierownictwo artystyczne: prof. Michał Bristiger. Pałac Sobańskich w Warszawie, 10 maja
2003. Koncert przygotowano w ramach Projektu Jabłonna Janusza Palikota.
|